S t r o n a • byłych działaczy • Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża

Dzieci i wnuki czerwonych oprawców królami III RP

Posted in ■ aktualności, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 23 Lipiec 2012

Kariery medialne, Polityczne, biznesowe i inne w III RP maja swoje korzenie w zamierzchłej przeszłości. Ogólnie można to sprowadzić do współpracy przodków z czerwonym terrorem.

Instalowanie władzy okupacyjnej w POlsce po 1945 r. i współpraca z bezpieką jest najlepszą przepustką dla dzieci i wnuków do zrobienia kariery w III RP. Żona Komorowskiego, Michnik, Cimoszewicz, Kwaśniewski, Hubner i wielu innych jest tego konkretnym dowodem. To żelazna zasada dziedziczenia wpływów.


Dzie­ci PRL-owskich służb łącz­cie się !!!

Trud­no ocze­ki­wać, że­by dziec­ko ko­mu­ni­sty wal­czą­ce­go ca­łe ży­cie z Ko­ścio­łem na­gle po­tę­pi­ło ob­ra­ża­nie uczuć re­li­gij­nych. Trud­no za­kła­dać, że po­to­mek ka­na­lii za­cho­wa się jak przy­zwo­ity czło­wiek, że ktoś, ko­go oj­ciec zwal­czał pa­trio­tów, na­gle od­da im hołd. Dla nich na­sze na­ro­do­we ha­sło „Bóg. Ho­nor. Oj­czy­zna” na­praw­dę jest za­baw­nym slo­ga­nem świad­czą­cym o „ciem­no­gro­dzie”.

Czer­wo­ni wy­cho­wan­ko­wie

Naj­now­sze wy­po­wie­dzi dwóch or­dy­nar­nych pro­sta­ków Ku­by Wo­je­wódz­kie­go i Mi­cha­ła Fi­gur­skie­go nie wy­wo­ła­ły ocze­ki­wa­ne­go aplau­zu. Gorz­ko roz­cza­ro­wa­ny Mi­chał Fi­gur­ski, ża­li się, że kie­dy ob­ra­żał Je­zu­sa i lu­dzi wie­rzą­cych, Le­cha Ka­czyń­skie­go oraz PiS to „ni­ko­mu to nie prze­szka­dza­ło”. „Lot­ne umy­sły” obu pod­sta­rza­łych „gów­nia­rzy” jesz­cze nie ogar­nę­ły, że w Pol­sce moż­na wy­śmie­wać ka­to­li­ków, śro­do­wi­ska pa­trio­tycz­ne i pra­wi­co­we, po­li­ty­ków spo­za ukła­du, ale nie wol­no w ża­den spo­sób sa­me­go ukła­du na­ru­szać. Wy­po­wiedź o gwał­ce­niu Ukra­inek od­wró­ci­ła uwa­gę od ki­bo­li na rzecz za­cho­wa­nia „me­dial­nych elit”. Szam­bo się roz­la­ło. I nie po­mo­że wy­zna­nie żo­ny Mi­cha­ła Fi­gur­skie­go – pre­zen­ter­ki te­le­wi­zji pu­blicz­nej, któ­ra bar­dzo uba­wio­na stwier­dzi­ła, że cza­sem mąż i ją „gwał­ci”. Na mar­gi­ne­sie – cie­ka­wie za­brzmiał tu spój­nik „i” (czy „też”) wska­zu­ją­cy, że żo­na nie jest je­dy­ną oso­bą gwał­co­ną przez Mi­cha­ła F. Co praw­da gwałt to prze­stęp­stwo za­li­cza­ne przez ko­deks kar­ny do zbrod­ni, ale fe­mi­nist­ki w ro­dza­ju Ka­zi­mie­ry Szczu­ki tym ra­zem ja­koś nie an­ga­żu­ją się w obro­nę gwał­co­nej pa­ni Fi­gur­skiej (Ukra­inek zresz­tą też). Tyl­ko in­ter­nau­ci za­sta­na­wia­ją się, co się sta­ło „bły­sko­tli­wym dzien­ni­ka­rzom”, że blu­znę­li ta­kim cham­stwem. Otóż – nic im się nie sta­ło. By­li or­dy­nar­ni, pro­stac­cy i cham­scy przez ca­ły czas, ta­cy są i ta­cy po­zo­sta­ną. To po pro­stu czy­sta ge­ne­ty­ka i wy­cho­wa­nie, czy­li dwa skład­ni­ki cha­rak­te­ru czło­wie­ka. Je­śli wie­rzyć po­ja­wia­ją­cym się w In­ter­ne­cie in­for­ma­cjom, Wo­je­wódz­ki i Fi­gur­ski an­ty­po­lo­nizm, ata­ko­wa­nie Ko­ścio­ła i śro­do­wisk pa­trio­tycz­nych „wy­ssa­li z mle­kiem mat­ki”.

Ja­kub Wła­dy­sław Wo­je­wódz­ki to, jak moż­na wy­czy­tać w In­ter­ne­cie, syn Bo­gu­sła­wa Wo­je­wódz­kie­go, funk­cjo­na­riu­sza SB i pro­ku­ra­to­ra PRL-owskie­go wy­mia­ru spra­wie­dli­wo­ści. Wo­je­wódz­ki se­nior za­pi­sał się w hi­sto­rii, peł­niąc ro­lę pro­ku­ra­to­ra z ra­mie­nia Pro­ku­ra­tu­ry Ge­ne­ral­nej w spra­wie tzw. „pro­wo­ka­cji byd­go­skiej” z 19 mar­ca 1981 ro­ku. Ku­ba za­czy­nał ka­rie­rę od har­cer­skiej roz­gło­śni ra­dio­wej w la­tach 80-tych a po­tem roz­wi­jał ją w pry­wat­nych me­diach aż do sta­tu­su gwiaz­dy TVNu. Je­go kum­pel Mi­chał Fi­gur­ski to, jak czy­ta­my w sie­ci, syn Zbi­gnie­wa Fi­gur­skie­go – ostat­nie­go dy­rek­to­ra ge­ne­ral­ne­go Fun­du­szu Ob­słu­gi Za­dłu­że­nia Za­gra­nicz­ne­go (FOZZ) i za­stęp­cy li­kwi­da­to­ra FOZZ. Ro­dzi­ce Mi­cha­ła po­noć po­zna­li się w Mo­skwie, gdzie gwał­ci­ciel wła­snej żo­ny przy­szedł na świat. Co cie­ka­we – pań­stwo Fi­gur­scy przez ja­kiś czas miesz­ka­li w Pol­sce, a po­tem zna­leź­li się w Bej­ru­cie. To jesz­cze o ni­czym nie świad­czy, ale w la­tach osiem­dzie­sią­tych ra­czej nie wy­jeż­dża­ło się bez pod­pi­sa­nia od­po­wied­nich lo­ja­lek.

Nie oni jed­ni

Oczy­wi­ście obaj ce­le­bry­ci nie są wy­jąt­ka­mi. Do gro­na osób po­dzi­wia­ją­cych mo­tłoch si­ka­ją­cy na zni­cze pod pa­ła­cem pre­zy­denc­kim na­le­ża­ła np. słyn­na re­ży­ser Agniesz­ka Hol­land – cór­ka jed­ne­go z czo­ło­wych ko­mu­ni­stów okre­su sta­li­now­skie­go. Spodo­ba­ło się to tak­że przy­rod­nie­mu bra­tu sta­li­now­skie­go zbrod­nia­rza – Ada­mo­wi Mich­ni­ko­wi i pa­ru in­nym oso­bom, na cze­le z Ja­nu­szem Pa­li­ko­tem, co do oj­ca któ­re­go wciąż po­ja­wia­ją się „plot­ki”, że był on zwy­kłym szmal­cow­ni­kiem. Me­dia są do­słow­nie za­pcha­ne po­tom­ka­mi czo­ło­wych ko­mu­chów. Moż­na tu wy­mie­nić m.?in. Mo­ni­kę Olej­nik, któ­ra pra­cę dzien­ni­kar­ki roz­po­czę­ła ja­ko świe­żo upie­czo­ny zoo­tech­nik w 1982 ro­ku, gdy w Pol­sce obo­wią­zy­wał stan wo­jen­ny, pry­wat­nie cór­kę Ta­de­usza Olej­ni­ka, wy­so­kie­go funk­cjo­na­riu­sza Służ­by Bez­pie­czeń­stwa, al­bo Grze­go­rza Mie­cu­go­wa – sy­na Bru­no­na Mie­cu­go­wa, sta­li­now­skie­go dzien­ni­ka­rza, któ­ry za­sły­nął ja­ko sy­gna­ta­riusz tzw. „Ape­lu Kra­kow­skie­go” z 1953 ro­ku, wy­ra­ża­ją­ce­go po­par­cie dla sta­li­now­skich władz, któ­re na pod­sta­wie sfał­szo­wa­nych do­wo­dów, do­ko­na­ły aresz­tu du­chow­nych ka­to­lic­kich (słyn­ny pro­ces pra­cow­ni­ków ku­rii kra­kow­skiej). Do te­le­wi­zji pu­blicz­nej nie­daw­no wró­ci­ła Han­na Lis, czy­li Han­na Ke­daj – cór­ka Alek­san­dry i Wal­de­ma­ra Ke­da­jów, zna­nych pe­ere­low­skich dzien­ni­ka­rzy i taj­nych agen­tów SB, fi­gu­ru­ją­cych na słyn­nej „Li­ście naj­więk­szych ka­na­lii sta­nu wo­jen­ne­go” ra­zem z Je­rzym Urba­nem i Zbi­gnie­wem Sa­fja­nem – oj­cem Mar­ka Sa­fja­na – pre­ze­sa Try­bu­na­łu Kon­sty­tu­cyj­ne­go w la­tach 1998-2006.  Wia­do­mo­ści TVP re­da­gu­je Piotr Kraś­ko – wnuk jed­ne­go z czo­ło­wych ko­mu­ni­stycz­nych cen­zo­rów – Win­cen­te­go Kraś­ki. W te­le­wi­zji ja­ko „au­to­ry­tet” wy­stę­pu­je Mag­da­le­na Śro­da – cór­ka prof. Edwar­da Ciu­pa­ka – za­re­je­stro­wa­ne­go przez wy­wiad PRL ja­ko kon­takt ope­ra­cyj­ny „Ga­briel”, któ­ry nie­mal przez ca­łe swe ży­cie za­wo­do­we, ja­ko pra­cow­nik Urzę­du ds. Wy­znań, zaj­mo­wał się wal­ką z Ko­ścio­łem. Gor­li­wie ata­ku­je tak­że Da­wid War­szaw­ski, czy­li Kon­stan­ty Ge­bert – syn agen­tu­ral­ne­go dzia­ła­cza ko­mu­ni­stycz­ne­go Bo­le­sła­wa Ge­ber­ta. Je­śli wie­rzyć „Rzecz­po­spo­li­tej” to na­wet oj­ciec ulu­bień­ca sa­lo­nu Jur­ka Owsia­ka był wy­so­ko po­sta­wio­nym mi­li­cjan­tem. Do gro­na ce­le­bry­tów ho­łu­bio­nych przez me­dia i chęt­nie za­bie­ra­ją­cych głos na­le­ży ko­lej­na gwiaz­da TVN – Mag­da Ges­sler, z do­mu Iko­no­wicz – cór­ka wie­lo­let­nie­go pe­ere­low­skie­go dzien­ni­ka­rza PAP i agen­ta es­bec­kie­go TW „Me­tram­paż”, sio­stra Pio­tra Iko­no­wi­cza – obec­nie do­rad­cy Ja­nu­sza Pa­li­ko­ta. No i jest oczy­wi­ście Bar­tosz Wę­glar­czyk, któ­ry ko­biet z Ukra­iny nie gwał­cił, mo­że dla­te­go, że uznał je za ro­bo­ty do sprzą­ta­nia. Wę­glar­czyk jest przy­pad­kiem szcze­gól­nym nie tyl­ko dla­te­go, że prze­tarł szla­ki Wo­je­wódz­kie­mu i Fi­gur­skie­mu, ale przede wszyst­kim dla­te­go, że we­dług wie­lu in­for­ma­cji jest on w pro­stej li­nii wnu­kiem Jó­ze­fa Świa­tło – jed­ne­go z naj­więk­szych sta­li­now­skich zbrod­nia­rzy, oso­bi­ście tor­tu­ru­ją­ce­go więź­niów z AK. Trud­no nie za­uwa­żyć związ­ku po­mię­dzy ko­men­ta­rza­mi ca­łej trój­ki. Mo­że Fi­gur­ski i Wo­je­wódz­ki uzna­li, że sko­ro je­mu wol­no, to im też? Naj­wy­raź­niej się prze­li­czy­li. Al­bo za­po­mnie­li, że ich ta­tu­sio­wie, choć gor­li­wi ko­mu­ni­ści, to jed­nak nie ta li­ga co sta­li­now­ski zbrod­niarz i wnu­ko­wi te­go ostat­nie­go wol­no wię­cej niż sy­nom ja­kichś es­be­ków.

X, Y, Zduch Kisz­cza­ka wsieg­da go­tow

I tak da­lej. Czer­wo­nych dy­na­stii jest w Pol­sce co nie­mia­ra – w po­li­ty­ce, śro­do­wi­skach na­uko­wych, w biz­ne­sie a tak­że w me­diach. Żad­na z osób do tych śro­do­wisk nie tra­fi­ła przy­pad­kiem, dzię­ki szczę­ściu al­bo ta­len­to­wi. Opo­wie­ści o tym, jak to ro­dzi­ce ich prze­strze­ga­li przed da­ną ścież­ką ka­rie­ry a oni się upar­li, to baj­ki dla dzie­ci w wie­ku przed przed­szkol­nym. Ich obec­ność w ży­ciu pu­blicz­nym to na­stęp­stwa za­po­bie­gli­wo­ści „cięż­ko cho­re­go” Kisz­cza­ka i je­go to­wa­rzy­szy. Taj­ne do­ku­men­ty MSW i Szta­bu Ge­ne­ral­ne­go z lat 1987-1988 wska­zu­ją jed­no­znacz­nie, że w tam­tym cza­sie w służ­bach spe­cjal­nych PRL-u po­wsta­ły taj­ne ko­mór­ki: „X” – od­po­wie­dzial­na za wpły­wy na wła­dzę, „Y” – od­po­wie­dzial­na za go­spo­dar­kę i „Z” – za me­dia. Nie­za­leż­nie od nich po­wsta­ła jesz­cze ko­mór­ka „C”, ma­ją­ca za za­dnie ochro­nę by­łych ko­le­gów przed od­po­wie­dzial­no­ścią kar­ną za prze­stęp­stwa po­peł­nia­ne po ro­ku 1989! (a za­pew­ne i przed nim). Jesz­cze wcze­śniej mia­ła po­wstać dy­rek­ty­wa na­ka­zu­ją­ca ob­sa­dze­nie me­diów od­po­wied­ni­mi ludź­mi – wte­dy mło­dy­mi dzien­ni­ka­rza­mi, któ­rzy po pa­ru la­tach mie­li zo­stać (i zo­sta­wa­li) me­dial­ny­mi „au­to­ry­te­ta­mi”. Ro­le w tym „ko­mu­szym te­atrze” zo­sta­ły ob­sa­dzo­ne bar­dzo sta­ran­nie a od­po­wied­nie służ­by za­dba­ły, by nic nie za­kłó­ci­ło sce­na­riu­sza. Gdy ma się tę świa­do­mość, to wy­stą­pie­nia Wę­glar­czy­ka, Wo­je­wódz­kie­go i Fi­gur­skie­go i ca­łej resz­ty sta­ją się ja­sne. Oni po pro­stu od­gry­wa­li/od­gry­wa­ją swo­ją ro­lę, ty­le tyl­ko, że tym ra­zem du­et W-F trosz­kę prze­sa­dził z eks­pre­sją. Oczy­wi­ście nie wszy­scy wie­dzie­li/wie­dzą, że zo­sta­li z gó­ry wy­bra­ni przez cwań­szych od sie­bie i wy­kre­owa­ni na „gwiaz­dy”. Więk­szość z nich na­praw­dę mó­wi to co my­śli, a co mia­ła wpa­ja­ne od pie­luch. Trud­no ocze­ki­wać, że­by dziec­ko ko­mu­ni­sty wal­czą­ce­go ca­łe ży­cie z Ko­ścio­łem na­gle po­tę­pi­ło ob­ra­ża­nie uczuć re­li­gij­nych. Trud­no za­kła­dać, że po­to­mek ka­na­lii za­cho­wa się jak przy­zwo­ity czło­wiek, że ktoś, ko­go oj­ciec zwal­czał pa­trio­tów, na­gle od­da im hołd. Dla nich na­sze na­ro­do­we ha­sło „Bóg. Ho­nor. Oj­czy­zna” na­praw­dę jest za­baw­nym slo­ga­nem świad­czą­cym o „ciem­no­gro­dzie”. Czy to ozna­cza, że trze­ba ich eli­mi­no­wać z ży­cia pu­blicz­ne­go? By­naj­mniej. Niech so­bie są. Niech so­bie two­rzą wła­sne ga­ze­ty, ra­dia, te­le­wi­zje. W koń­cu w przy­ro­dzie i szczu­ry są do cze­goś po­trzeb­ne. Trze­ba tyl­ko pa­mię­tać, kim są ci lu­dzie, skąd są, co so­bą re­pre­zen­tu­ją i nie ko­rzy­stać ani z ich „mą­dro­ści”, ani z pro­duk­tów, któ­re w spo­sób jaw­ny lub pół­jaw­ny re­kla­mu­ją. Ten boj­kot, któ­ry od­bi­je się na ich kie­sze­niach, za­bo­li to to­wa­rzy­stwo znacz­nie bar­dziej niż naj­ostrzej­sze ko­men­ta­rze.

Aldona Zaorska • warszawskagazeta.pl
publicysta „Warszawskiej Gazety”

obnie.pl

rys. Andrzej Krauze

About these ads

Komentowanie nie jest możliwe

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 412 obserwujących.