Spoceni ze strachu

Posted in ■ aktualności by Maciejewski Kazimierz on 5 października 2009

W normalnym państwie to byłby koniec rządu i partii rządzącej. Rozpisane zostałyby przyspieszone wybory. U nas jest kapitalizm oligarchiczny lub – jak kto woli – polityczny bantustan, w którym nad wszystkim pieczę trzymają służby, a branie do kieszeni to podstawa interesów i koneksji politycznych. Elegancko i nowocześnie nazywa się to lobbing, a nie żadna tam korupcja. No a poza tym lobbing nie ma definicji w kodeksie karnym.

Nie będę tu zagłębiał się w detale afery hazardowej. Ważny jest wniosek, iż po raz kolejny udowadnia ona to, że partia Tuska jest zbiorowiskiem aferałów, podobnie jak niegdyś Kongres Liberalno-Demokratyczny. Czy to nie ma nic wspólnego z mafią?

Jakoś tak się dziwnie składa, że do polityków PO afery lgną jak lep do muchy. Właśnie rozpoczyna się proces byłej poseł PO Beaty Sawickiej, która została namierzona przez CBA w sprawie podziału łupów po prywatyzacji służby zdrowia. Lista przekrętów „partii salonu” z ostatnich lat jest długa: afera Misiaka, sopocka Karnowskiego, narkotykowa Atamańczuka. Minister sprawiedliwości Czuma i jego niespłacone długi w Stanach Zjednoczonych, przekręt Kopacz, która wydała 300 mln na nieprawidłowe dofinansowanie szpitali.

Jednak afera hazardowa to szczyt. Blednie przy niej i ta rywinowska, i ta starachowicka z czasów SLD, w której chodziło „tylko” o wiceministrów.

Tymczasem przy black jacku główną rolę gra mataczący premier Tusk. O podejrzeniach CBA dowiedział się już przecież 12 sierpnia. I nic, zero reakcji, gdyż – jak mówi – dbał o „bezpieczeństwo procesu legislacyjnego”, czyli w rzeczywistości bronił interesów lobbystów, jako że korzystna dla nich poprawka spokojnie czekałaby sobie w projekcie. Było cicho, to i Chlebowski, i Drzewiecki czuli się bezpiecznie. Zaczęli się – wraz z Tuskiem i innymi – pocić ze strachu dzięki CBA i mediom.

Gdyby „Rzeczpospolita” nie opublikowała stenogramów rozmów, sprawie ukręcono by łeb. Więcej, szef CBA Mariusz Kamiński zostałby po cichu załatwiony. Teraz już za późno, by sprawę zatuszować, może więc pod publiczkę spadnie głowa Mirosława Drzewieckiego, podobnie jak to się stało wcześniej ze Zbigniewem Chlebowskim. Zostaną ukarani winni bezpośredni i na nich skupi się uwaga społeczna. W rzeczywistości chodzi o to, by z pola rażenia zdjąć szefa rządu.

Mafijne „grupy trzymające władzę” bez względu na kolor polityczny stosują tę samą taktykę: kontratak i kłamstwa. Stąd biorą się gmatwaniny prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości Andrzeja Czumy, który zaprzeczał sobie kilka razy dziennie; co więcej – zachowywał się, jakby był adwokatem obu podejrzanych, wg niego: „absolutnie niewinnych”. Jako prokurator generalny tym samym wywierał wpływ na innych prokuratorów sugerując im, jak mają postępować z doniesieniami CBA.

Dlatego obecne postawienie Kamińskiemu zarzutów dotyczących afery gruntowej jest odpowiedzią układu na aktualne śledztwo CBA. Tym bardziej że śledczy z Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie, która prowadzi śledztwo ws. akcji CBA w tzw. aferze gruntowej, alarmują, że sformułowanie zarzutów w sprawie mogło mieć podłoże polityczne.

Politycy mają nadzieję, że ewentualnie powołana sejmowa komisja śledcza (naturalnie jeśli zgodzi się na to Platforma), pracująca równolegle z prokuraturą, przyczyni się do wyjaśnienia afery. Niestety, obserwując chociażby komisję dowodzoną przez posła Karpiniuka z PO, mam co do tego wątpliwości.

Afera hazardowa pokazuje, w jak głębokim bagnie tkwi Polska. Platforma – służby – aferzyści. Ten trójkąt od lat rozdaje karty nad Wisłą.

Dla Leszka Millera kolejne afery stały się początkiem końca. Być może Tuskowi wystarczy jedno, za to solidne, tąpnięcie.

.

Piotr Jakucki • Nasza Polska

Możliwość komentowania Spoceni ze strachu została wyłączona

%d blogerów lubi to: