Mafijny klan oligarchów

Posted in ■ aktualności by Maciejewski Kazimierz on 30 października 2009

Obserwując polskie aktualia, nie mam złudzeń: więcej uczciwości i honoru mają w sobie moje sznurowadła niż nadwiślańskie tak zwane elity. Toć to stado kłamliwych hien. Banda pijawek, przyssanych do koryta z publicznym pieniądzem.

Mataczą. Knują. Medialnym łgarstwem przysłaniają oczywistą prawdę o nich samych i własnej nikczemności. Zakłamują heroiczną przeszłość, tytłając teraźniejszość w szambie koniunkturalizmu. I pichcą Polsce przyszłość pełną manipulacji, iluzji oraz kompromitujących przeinaczeń.

Zawsze powiedzą nam to, co każą im mówić ich faktyczni mocodawcy. Nie dysponują żadną porywającą wizją. Nie mają nic do zaoferowania. Poza sobą. I wodospadem pustych (bo wyjałowionych z treści) słów. Napychają nas za to medialną faramuszką, na dodatek metodą, wedle której w przełyk gęsi wtłacza się mieloną kukurydzę. Obarczają bagażem zbędnych (bo banalnych) przekonań – a na każde z nich znajdują milion i sto następnych.

PRZYWILEJE NA WIECZNOŚĆ

Zarazem niezdolni są wykrzesać z siebie interesującej obserwacji dotyczącej aktualnej kondycji Polski, Polaków, Europy czy świata. Nie potrafią przedstawić hipotezy, wyjaśniającej przyczyny atomizacji współczesnego, „demokratycznego” społeczeństwa. Nie umieją zdiagnozować, co dzieje się z ludźmi opętanymi „postępem” oraz „nowoczesnością” i do jakich zawirowań mentalnych prowadzi aksjologiczne rozprężenie. Nie chcą zaprezentować przejrzystego planu, kreującego nam szczęśliwszą przyszłość w państwie warstwa za warstwą odzieranym z suwerenności niczym cebula, ani intrygującego projektu restytucji polskości. W zamian otrzymujemy brak polotu, intelektualne wtórności oraz wyjaśnienia cokolwiek infantylne, za to znakomicie dostosowane do poziomu percepcji fanów serialu o blaskach i cieniach rodziny Kiepskich.

Czy i kiedy Polacy powiedzą wreszcie swoim pseudoelitom twarde „stop!”, jedynie dobry Bóg wie. A i to nie na pewno. Bez wątpienia jednak Polacy zasługują na elitę z prawdziwego zdarzenia, a nie na rządy mafijnego klanu oligarchów z korzeniami sięgającymi komunistycznej nomenklatury, oparte na majątkach ustanowionych przez służby specjalne PRL.

Warto też pamiętać, że sitwa ukonstytuowana na kłamstwie nie zbuduje przyszłości innej niż własna. Na innej niż kształtowana aspiracjami z gruntu merkantylnymi tym ludziom nigdy nie zależało i nigdy zależeć nie będzie. Oni chcą tylko przywilejów. Na wieczność.

MEDIALNE CIENIE

Bądźmy szczerzy: polskie elity państwowe praktycznie nie istnieją w głównym nurcie naszej polityki, natomiast uzurpatorzy, którzy ów nurt wypełniają niemal bez reszty, nie identyfikują się z polskością. Obca jest im kategoria polskiej racji stanu, bądź też definiują ją na opak, właśnie koniunkturalnie. Nasze „elity”, nie umiejąc dostrzec konsekwencji odłożonych w czasie, ciągle stawiają na Unię Europejską, choć ta akurat struktura chwieje się coraz mocniej, coraz energiczniej obezwładniana przez najsilniejsze politycznie i gospodarczo państwa narodowe.

Nie wiem, jaka przyszłość czeka Polskę. Jaka przyszłość czeka samo pojęcie polskości. Owszem, wolno mi obawiać się najgorszego: póki co, zatrważająca większość Polaków zachwyca się bowiem medialnym cieniem, biorąc pustotę za sedno, za istotę rzeczy.

By to przekonanie potwierdzić, wystarczy spojrzeć na wyniki sondaży, nadal dające Platformie Obywatelskiej pięćdziesięcioprocentowe poparcie.

UŚPIONY POTENCJAŁ

Tym bardziej gorzko brzmi pytanie, jakim sposobem ludzie świadomi tego, co się z nami dzieje, mogą złemu zaradzić, skoro większości moich rodaków na dążeniu do prawdy zależeć przestało? Skoro prawdę mają za nic, utożsamiając ją z przekazem atakującym nas z drugiej strony szklanego ekranu?

A przecież intuicyjnie czuję, że w tym Narodzie – w moim Narodzie – nadal drzemie potencjał. Że jest on niewykorzystany wyłącznie przez to, iż media głównego nurtu tak bardzo uwikłane są w okrągłostołową zmowę. Że przestały rzeczywistość prezentować, zabierając się za jej kreację. I że tę sytuację uda się jeszcze zmienić, albowiem grono ludzi rozumnych stale rośnie.

Na razie to nie oni kreują reguły gry, którą nazwałbym grą o perspektywę, o nowe otwarcie, o przyszłość Polski, Polaków oraz kształt polskości. Wszelako są to ludzie w dalszym ciągu odróżniający to, co dla nas dobre, od tego, co inni za takie każą nam uważać. Dopóki tej umiejętności nie zatracimy, jest nadzieja. Nadzieja na to, że przyszłość wpadnie wreszcie w ręce ludzi z charakterem. Takich, którym nie wypłukano szpiku z kręgosłupów ze szczętem. Że nadejdzie jeszcze ich – nasz – czas. I że trawa w końcu zamieni się w mleko.

.

Krzysztof Ligęza • Tygodnik „Goniec” Toronto

Możliwość komentowania Mafijny klan oligarchów została wyłączona

%d blogerów lubi to: