Generałowie PRL – celebryci III RP?

Posted in ■ aktualności by Maciejewski Kazimierz on 26 listopada 2009

W 20. rocznicę „jesieni ludów” w mediach obserwujemy prawdziwy festiwal PRL-owskich generałów. Do rozmowy z nimi trzeba się dobrze przygotować. Inaczej to oni osiągną swój cel – przeczytaj raport „Fronda.pl”.

Generałowie zapewne czują, że zostało im coraz mniej czasu i robią co mogą, by ratować pamięć o sobie wśród Polaków. Zwłaszcza, że część obywateli dobrze ocenia ich rolę w historii. – W tej walce o pamięć media dają dostęp do świadomości społecznej. Nic dziwnego, że obaj funkcjonariusze komunistycznego systemu starają się je wykorzystywać – mówi w rozmowie z portalem Fronda.pl, politolog i historyk z UJ, dr hab. Antoni Dudek i dodaje: – Dziennikarz rozmawiający z kimś takim musi być dociekliwy, a nie zawsze tak jest. Jako przykład Dudek podaje ostatnią rozmowę z gen. Jaruzelskim w stacji TVN w programie „Teraz My”, kiedy na pytanie o stan wojenny, generał odpowiedział, że „za Piłsudskiego było gorzej” i zaczął rozwodzić się nad czasami sanacyjnymi.

Grzeczna rozmowa z katem
Komentator dziennika „Polska The Times”, Piotr Zaremba uważa, że dziennikarzowi rozmawiającemu z kimś pokroju obu generałów powinno towarzyszyć pewne napięcie moralne i świadomość, że rozmawia ze współtwórcami komunizmu w Polsce. – Pojawia się problem, jak w rozmowie wykazywać dezaprobatę dla wizji historii rozmówcy, ale tak, by nie zakończyć całej rozmowy – mówi w rozmowie z nami i wspomina jak w czerwcu, razem z redakcyjnym kolegą Michałem Karnowskim (wtedy obaj pracowali w „Dzienniku”) rozmawiali z Jerzym Urbanem. – Miałem mieszane uczucia przed tą rozmową i nawet później rozumiałem krytykę pod naszym adresem, bo wiem, że budzi to opory – przyznaje portalowi Fronda.pl. – Rozmowa ma swoją konwencję, Kiszczak, Jaruzelski, Urban to ludzie wiekowi. Po rozmowie z nimi dziennikarz może mieć poczucie grzecznej rozmowy z „katem”.

Kiszczak – przyjaciel Kościoła?
Tymczasem „festiwal generałów” trwa w najlepsze. W wywiadzie dla „Tygodnika Powszechnego” gen. Kiszczak stylizuje się na przyjaciela Kościoła: – Ja od samego początku starałem się otrzymywać przyjazne stosunki z Kościołem. (…) Uważałem walkę z Kościołem za niepotrzebną. W polskich warunkach pokonanie Kościoła było niemożliwe. Była to walka z wiatrakami. Dlatego stosowałem więcej dyplomacji niż otwartej walki i przede wszystkim więcej rozmów. W obszernym wywiadzie dla „Dziennika” (20 listopada 2009) Gen. Kiszczak mówi wprost: – Lata, w których szefowałem MSW, to najjaśniejszy okres w stosunkach państwo – Kościół. Za moich czasów żaden ksiądz nie został aresztowany, zatrzymany lub rewidowany z wyjątkiem ks. Zycha zamieszanego w zabójstwo sierżanta Karosa. Zobaczcie, ilu księży aresztowano w ostatnim 20-leciu.
Niedoszły premier III RP ma też okazję, żeby ponarzekać na to, jak się go obecnie traktuje. I proponuje, żeby jego – szefa bezpieki odpowiedzialnego za wiele ludzkich dramatów i morderstw – traktować jak każdego innego Polaka. – Powinno się ze mną obchodzić inaczej. Zwyczajnie, po ludzku, bez przesady w jedną lub drugą stronę – uważa gen. Kiszczak. Jak twierdzi nie zasłużył na afronty. Dlaczego? – Wystarczy minuta refleksji, aby zdać sobie sprawę, że dzisiejsza Polska jest również moją zasługą. Wybory dzięki mnie odbyły się bez „cudów nad urną”. Uszanowaliśmy wynik głosowania. Oddaliśmy władzę w pokojowy sposób. Jestem jednym z twórców Okrągłego Stołu (…).

Czarny humor a la Jaruzelski
Z kolei gen. Wojciech Jaruzelski zaskoczył wszystkich mówiąc włoskiemu dziennikowi „La Republicca”, że bez niego nie doszłoby do zburzenia muru berlińskiego. – Pomogłem Gorbaczowowi uspokoić nastroje wśród radzieckich dowódców, zaniepokojonych zmianami w bloku wschodnim – chwalił się Jaruzelski na łamach włoskiego dziennika. Jak twierdzi, w 1989 roku, gdy upadał mur berliński, przywódca ZSRR Michaił Gorbaczow to właśnie z nim się konsultował.
W latach 80. XX wieku w PRL niemal w każdym domu żartowano z generała Jaruzelskiego. Dzisiaj to głównie on opowiada dowcipy – żartuje sobie z Polaków w masowych mediach. W zaskakujący sposób skomentował głośny wyrok w sprawie krzyża w szkole. – Można powiedzieć, że w sprawie wieszania krzyży w szkołach wyprzedziliśmy Europejski Trybunał Praw Człowieka – żartował w TVN24. – Oczywiście, zdaję sobie sprawę z tego, że to zupełnie inne kwestie – dodał ostatni prezydent PRL. Całkowicie na poważnie dodał, że uważa zakazywanie ślubów kościelnych milicjantom i żołnierzom PRL za głupotę. W programie „Kropka nad i” znalazł jeszcze jeden sposób na powiedzenie czegoś ciepłego o ustroju w Polsce przed 1989 rokiem. – W PRL przybyło w Polsce 14 milionów ludzi, a w III RP nie ma przyrostu ludności. Widocznie stojący na półkach w sklepach ówczesnej Polski ocet był jakimś afrodyzjakiem – śmiał się generał.

.
Jakub Lubelski, politolog, publicysta „Teologii Politycznej”, redaktor „Fronda.pl”.

Reklama

Możliwość komentowania Generałowie PRL – celebryci III RP? została wyłączona

%d blogerów lubi to: