O co chodzi z hazardem

Posted in ■ aktualności by Maciejewski Kazimierz on 26 listopada 2009

Hazardu wyeliminować się nie da, ale regulując go, można przeciwdziałać jego zgubnym skutkom. Chodzi nie tylko
o dodatkowe wpływy podatkowe, które przeznacza się na konkretne cele społeczne.

Gdy w 2007 r. okazało się, że Polska została organizatorem Euro 2012, Instytut Globalizacji obliczył, że dzięki legalizacji e-hazardu budżet zyskałby do 2020 r. nawet 1 mld złotych z tytułu podatków. Kwota ta wystarczyłaby
z powodzeniem na wybudowanie Narodowego Centrum Sportu. Podobne wyliczenia w owym czasie prezentował Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową. Dziś wiemy, dlaczego ta propozycja nie spotkała się z zainteresowaniem polityków. „Miro” chronił interesy konkurencji. Doszedł do wniosku, że budżetu państwa nie stać na sfinansowanie żadnych obiektów komercyjnych oprócz stadionu w ramach Narodowego Centrum Sportu. Stracił więc rację bytu pomysł na pozyskiwanie dodatkowych pieniędzy z hazardu.

Hazard internetowy jest generalnie mniej szkodliwy, i to z wielu powodów. Po pierwsze, łatwiej go kontrolować – odpowiednie służby są w stanie dość dokładnie dozorować systemy informatyczne, więc praktycznie niemożliwe staje się pranie brudnych pieniędzy. Po drugie, łatwiej identyfikować i eliminować z sieci zachowania patologiczne, np. permanentnych hazardzistów, wprowadzać rozmaite ograniczenia i utrudniać grę za wysokie stawki.

Emocje u bukmachera

Hazardu internetowego, wbrew buńczucznym zapowiedziom rządu, wyeliminować się nie da. Tak jak nie da się do końca odciąć społeczeństwa od innych niepożądanych treści np. terrorystycznych czy pornograficznych. Można za to czerpać korzyści z legalizacji e-hazardu. A są one niemałe. Chodzi nie tylko o dodatkowe wpływy podatkowe, które przeznacza się na konkretne cele społeczne. Oprócz tego firmy e-hazardowe to główni mecenasi sportu. Najznamienitsze marki piłkarskie, takie jak Real Madryt czy AC Milan, otrzymują od firm bukmacherskich setki milionów euro rocznie. Także w Polsce internetowi bukmacherzy sponsorują wybrane dziedziny sportu i poszczególne kluby.

Próżnia prawna, w której działają te firmy – przypominające bardziej nowoczesne firmy technologiczne niż tradycyjne firmy hazardowe – powoduje jedynie to, że podatki płacone są za granicą, np. w Wielkiej Brytanii, Austrii czy na Malcie, a nie w Polsce.

Próba delegalizacji ich działalności skazana jest na porażkę, nie tylko ze względu na niemoc technologiczną, lecz także dlatego, że za firmami stoi prawo unijne, które wyklucza możliwość zakazania działalności, jeśli firma uzyskała licencję w jednym z krajów członkowskich. Według Global Betting and Gaming Consultants globalne wydatki na hazard on-line w latach 2005-2010 ulegną podwojeniu. Blokowanie e-hazardu w Polsce nie zda się na wiele.

Który wróbel poleci

Idea pozbawienia nałogowca źródła nałogu jest zrozumiała. Drobni hazardziści nie będą mieli wstępu do kasyn i być może znajdą inne metody rozładowywania emocji. Przypomina mi się opisana przez dziennikarzy „Przeglądu sportowego” opowieść o piłkarzach naszej ekstraklasy, wśród których nie brakuje nałogowych hazardzistów. Gdy zmieniali kluby w miastach oddalonych od kasyn, zaczęli zakładać się o inne rzeczy, nie tylko o wyniki rozgrywanych spotkań, ale także np. o to, który wróbel pierwszy wystartuje z gałęzi.
Być może dobre jest rozwiązanie amerykańskie, gdzie hazard dozwolony jest tylko w kilku stanach. Chcesz poszaleć – leć do Las Vegas. Tylko że prawo amerykańskie, łącznie z delegalizacją e-hazardu, powstało na skutek bezpośredniego lobbingu właścicieli kasyn, którzy o wielu lat fundują wybranym politykom darmowe pobyty w luksusowych hotelach, połączone z możliwości nieograniczonego wyżycia się w ruletkę czy w pokerze.

A w Polsce? Niewykluczone, że za szczytnymi intencjami premiera Tuska przeniesienia hazardu do dużych kasyn kryje się przygotowanie gruntu pod inwestycje w duże centra hazardowe, których budową od wielu lat zainteresowani są inwestorzy z zagranicy.

Od ok. dwóch lat planowane są co najmniej dwie takie lokalizacje. Mają to być centra handlowe połączone z hotelami, kręgielniami, basenami i właśnie kasynami. To nowość, a zapowiedź premiera o przeniesieniu hazardu
„do specjalnych zon” wychodzi naprzeciw oczekiwaniom potencjalnych inwestorów.

.

Tomasz Teluk • Gazeta Polska

prezes Instytutu Globalizacji

Możliwość komentowania O co chodzi z hazardem została wyłączona

%d blogerów lubi to: