Staniszkis o Traktacie Lizbońskim

Posted in ■ relacje by Maciejewski Kazimierz on 26 listopada 2009

Traktat Lizboński właściwie pokazuje, że Unia Europejska staje się Hobbesowskim Lewiatanem.

WYMIAR PIERWSZY (HOBBESOWSKI).

Istnieje wspólny, ontologicznie zakorzeniony w kondycji człowieka i jego partycypacji w Absolucie kodeks norm. Synkretyczne podejście przyjęte w Traktacie Lizbońskim explicite odrzuca powyższe założenie.

Unia Europejska po Traktacie Lizbońskim jest namacalną współczesną ilustracją tego, co w XVII wieku napisał Hobbes w „Lewiatanie. Opisywał on kondycję władzy po likwidacji uniwersaliów, po nominalizmie.

Jak pamiętamy, Hobbes napisał, że skutkiem likwidacji tego fundamentu, zakorzenionych w samej naturze człowieka uniwersalnych wartości, które przekraczają horyzont ludzkiej swobody, bo są to przymioty ontologicznie wynikające z człowieka kondycji metafizycznej odrzucenie tego, twierdzi Hobbes, doprowadza do istnienia wielu równoległych teologii obywatelskich.

To właśnie jest w Traktacie Lizbońskim synkretyczny zestaw różnych systemów normatywnych, tworzy on przestrzeń, do której można dokładać kolejne systemy normatywne.

To dlatego zachodni politycy mówili, że Traktat Lizboński umożliwi nieskończone rozszerzanie Unii Europejskiej, bo można dokładać kolejne systemy normatywne i tworzyć jeszcze gęstszą sferę, z której można budować indywidualne kombinacje.

Ale Hobbes w „Lewiatanie powiedział coś więcej przy nieuchronnie arbitralnym wyborze uniwersaliów, przy tych nieskończenie wielu teologiach obywatelskich musi się pojawić równie arbitralna władza, która określi standardy minimalne.

Traktat Lizboński właściwie pokazuje, że Unia Europejska staje się tym Hobbesowskim Lewiatanem.

Unia Europejska nie ma już wspólnego celu, Unia nie idzie już ścieżką rozwoju europejskiej cywilizacji ale tak jak Lewiatan u Hobbesa arbitralnie wyznacza standardy minimalne.

Kres uniwersaliów oznacza arbitralność władzy. To przeczucie po raz pierwszy zinstytucjonalizowano, stawiając czoła czemuś, co podskórnie funkcjonowało w Europie, ale nie zostało poważnie potraktowane i nazwane w sferze prawa.

.

Dochodziłam do wniosków innych, niż miałam przekonania na początku i to dotyczy przede wszystkim bardzo innowacyjnej formuły władzy, którą jest Traktat Lizboński.

WYMIAR DRUGI (KANTOWSKI).

Poważne potraktowanie zachodnich dylematów filozofii władzy, filozofii państwa i prawa to jest właśnie po raz pierwszy zinstytucjonalizowanie rozumu praktycznego Kanta. Wielu z nas czytało tę książkę i wielu z nas odkładało na półkę ją tak samo jak „Lewiatana Hobbesa traktując jako jedną z tych lektur, które wypada znać, choć to abstrakcja, która niewiele ma wspólnego z rzeczywistością władzy.

Traktat Lizboński to dzieło biurokracji a nie intelektualistów czy polityków urzędników, którzy zdawali sobie sprawę, że przy tak zróżnicowanej i złożonej strukturze jaką stała się Unia Europejska po rozszerzeniach nie można już stworzyć hierarchii, nie można już określić jednej ścieżki normatywnej.

Próbowano to robić jeszcze na początku lat 90-tych XX wieku i kończyło się to nieskończoną mnogością wyjątków od reguł wyjątków przyznawanych przez unijną biurokrację.

W efekcie to właśnie urzędnicy dokonali skoku do innej formuły. Uznali przestrzeń równoległych norm uznali, że jest to przestrzeń wewnętrznie antynomiczna tak właśnie jak u Kanta przy użyciu następujących narzędzi: ekonomii norm i subtelnych sposobów istnienia prawa. Każdy kraj i każde społeczeństwo przy użyciu tych narzędzi w swoim praktycznym (a może nawet oportunistycznym) działaniu buduje własną kombinację.

W Traktacie Lizbońskim o raz pierwszy następuje instytucjonalizacja tego, co Kant pokazał w swojej wizji funkcjonowania w warunkach nieustannej kolizji norm  kolizje godności z wolnością. Traktat Lizboński pokazuje jak ograniczyć obie te wartości przez kontekstualizację, zmieniając relacje w różnych sytuacjach, bez maksymalizowania, bez absolutyzacji i jak budować optymalne kombinacje (również te bliskie własnej tradycji).

Traktat Lizboński próbował stawić czoła takiej rzeczywistości aksjologicznej w jakiej żyjemy, próbował jasno powiedzieć czym staje się władza kiedy znika uznana przez wszystkich przestrzeń normatywna i gdzie pojawia się arbitralność.

.

Jadwiga Staniszkis

Reklama

Możliwość komentowania Staniszkis o Traktacie Lizbońskim została wyłączona

%d blogerów lubi to: