Rzecz o sloganach socjalizmu

Posted in ■ historia by Maciejewski Kazimierz on 30 listopada 2009

Dwadzieścia lat temu chroniczna niewydolność gospodarcza i polityczna skłoniła Środkowo i Wschodnio- europejskich postępowców „jedynie słusznego systemu” do poluzowania kagańca gospodarczego, w wyniku czego powstały ustroje quasi – kapitalistyczne, zachowujące szereg patologii gospodarczo – politycznych wcześniejszego ustroju.

Dzisiaj pokolenie, które dwa lata temu ultrademokratycznie („zabierz babci dowód”) powierzyło władzę w Polsce PO przeżywa pierwsze polityczne rozczarowanie, co stara się wykorzystać socjalistyczna propaganda powszechnego dobrobytu, bezpieczeństwa i pokoju. W sukurs przychodzi im zawodna ludzka pamięć, czasy młodości jakże chętnie malująca jasnymi kolorami. Tymczasem socjalizm już niejednokrotnie był zaszczepiany w różnych częściach świata. Ponieważ wszędzie na przestrzeni dziejów „najbardziej postępowy ustrój” kształtował się tak samo, stąd wniosek, że inaczej być nie może. Ważne, że dzięki temu dziś socjalistyczne slogany można poddać merytorycznej krytyce przy jednoczesnym założeniu, że gdyby były one możliwe do zrealizowania, to cały świat byłby już dawno socjalistyczny.

Różnice założeń ekonomicznych pomiędzy kapitalizmem a socjalizmem są ściśle związane ze sposobem postrzegania człowieka. Ogólnie rzecz biorąc zwolennicy wolnego rynku postrzegają ludzi jako obdarzone wolną wolą istoty wystarczająco inteligentne, aby samodzielnie podejmować decyzje kształtujące ich byt oraz ponosić ich konsekwencje. Socjalistyczny postulat kolektywnej odpowiedzialności społeczeństwa za byt jednostki jest zaprzeczeniem kapitalistycznego postrzegania człowieka. Logiczne jest, że aby móc wypełnić postulat „zapewnienia powszechnego dobrobytu” socjalistyczny kolektyw potrzebuje środków, co w opinii socjalistów stanowi usprawiedliwienie dla haseł „nacjonalizacji”, „upaństwowienia” czy „przejęcia własności przez uspołecznioną gospodarkę”. I niezależnie, czy to w Europie, Azji czy Ameryce Łacińskiej, budowa „socjalistycznego raju” zawsze zaczyna się od zawłaszczenia cudzego mienia, będącego przecież owocem czyjejś pracy, nie tylko robotników, chłopów itd. Ponieważ nigdy nie było inaczej, z czego wynika, że budowa socjalizmu bez grabieży majątku kapitalistów jest niemożliwa, natomiast w drugą stronę – nie ma problemu. Właściwa wymowa postulatów „uspołecznienia własności prywatnej” (całej własności) nawiasem mówiąc tłumaczy organiczną niechęć socjalistów do wszelkich religii, traktujących kradzież w kategoriach grzechu, niezależnie od towarzyszących jej przesłanek. Nie można przy tym zapominać, że jedną z głównych cech niewolnictwa jest właśnie pozbawienie prawa do własności i swobodnego nią dysponowania, a wszystko, czego niewolnik używa należy do jego pana, który w każdej chwili może mu to odebrać. Z perspektywy niewolnika nie ma przecież żadnego znaczenia, czyją własnością są używane przez niego rzeczy – plantatora, państwa czy KomPartii. Podobnie rzecz ma się w państwie socjalistycznym.

Socjaliści twierdzą, że w efekcie upaństwowienia konkurencyjnej kapitalistycznej gospodarki zlikwidowany zostaje wyzysk na rzecz kapitalisty, gdyż oparta o plan gospodarczy odtąd pracuje na potrzeby społeczeństwa, a nie kapitalistów. Można by z tego wysnuć wniosek, że zyski kapitalistów są niezależne od potrzeb społeczeństwa. Tymczasem jest odwrotnie – to zyski kapitalistów są całkowicie zależne od indywidualnych potrzeb społeczeństwa, podczas gdy socjalizm poprzez odgórne planowanie procesów produkcyjnych i likwidację konkurencyjności całkowicie ignoruje potrzeby jednostek. Odgórne zdefiniowanie jedynego pracodawcy, konsekwencje decyzji którego tak czy inaczej ponosi całe społeczeństwo, przy obowiązku dzielenia się owocami swojej pracy, której zróżnicowania wydajności nawet socjaliści nie zaprzeczają, jest w swej istocie kolejną formą niewolenia pracowników, którzy przecież nie pójdą pracować do zapewniającej lepsze warunki konkurencji, bo takowej z definicji nie ma; nie założą własnej firmy, w której sami sobie ustalą dogodne dla siebie warunki pracy, gdyż socjalizm takowych tworów nie przewiduje. W sumie wychodzi, że pracownik w socjalizmie poprzez ciągłe ograniczanie możliwości wyboru (a tym samym prawa wyboru) jest bardziej wyzyskiwany, niż w kapitalizmie.

Gospodarka socjalistyczna odrzucając założenia rentowności, uzależniona jest od kwestii ideologicznych. Wynika z tego założenie podporządkowania gospodarki odgórnemu planowaniu, przy czym zarówno do sporządzenia planu, jak również nadzorowania jego przebiegu potrzebna jest biurokracja. Skoro jednak w socjalizmie zlikwidowany zostaje imperatyw rentowności gospodarki na rzecz realizowania dogmatów ideologicznych, biurokracja jest całkowicie zwalniana z odpowiedzialności ekonomicznej podejmowanych decyzji, co zawsze przynosiło katastrofalne skutki. Wyjaśnienia dostarczają badania psychologii społecznej, z których wynika, że decyzje grupy są zawsze głupsze niż decyzje jednostki. Warto tu wspomnieć o postulatach budzenia „świadomości klasowej” oraz udziału pracowników w zarządzaniu zakładami pracy. Otóż w początkach budowy ZSRR usiłowano wcielić owe postulaty w życie przekazując robotnikom fabryki w zarządzanie. Skutek był taki, że załogi miast pracować „budziły swoją świadomość klasową”, debatowały, stawiały postulaty i zajmowały się Bóg wie czym. Wobec zagrożenia ruiną ekonomiczną państwa na X zjeździe WKP(b) w 1921 r. na wniosek Lenina proklamowano Nową Ekonomiczną Politykę.

NEP dopuszczała prywatną przedsiębiorczość w gospodarce, prywatny handel, swobodną sprzedaż płodów rolnych oraz oparła działalność państwowych zakładów produkcyjnych o zasady rachunku ekonomicznego. Kluczowym posunięciem zapewniającym sukces NEP – u było wyciągnięcie z więzień i łagrów niedobitków „kapitalistycznych wyzyskiwaczy”, którzy odtąd zarządzać mieli do niedawna swoimi, obecnie państwowymi zakładami produkcyjnymi. Podobnie w latach 80. Deng Xiaoping zapoczątkował proces tworzenia w ludowych Chinach kapitalistycznych form nazwanych „wolnymi strefami ekonomicznymi”, dzięki czemu dziś ChRL – D jest jedną z największych gospodarczych potęg świata. Jednakże podkreślić trzeba, że najczęstszą formą socjalistycznej reakcji na przestrzeni dziejów na robotnicze próby współzarządzania zakładem oraz rozwoju świadomości klasowej były mniej lub bardziej brutalne pacyfikacje, jak np. stan wojenny w 1981 r.

Na koniec nie można pominąć milczeniem tak szeroko propagowanego przez socjalistów „pokojowego” charakteru ideologii, która rozwiąże problem głodu. Po pierwsze trzeba jednoznacznie stwierdzić, że socjalizm zawsze stawał się panującym ustrojem politycznym w wyniku konfliktów militarnych o niespotykanym w dziejach barbarzyństwie. Już sam fakt wpisania w doktrynę bezwzględnego „przejmowania własności prywatnej” (a co w przypadku, gdy robotnicy są udziałowcami przedsiębiorstwa?) jest jednoznaczny z akceptowaniem przemocy jako środka wprowadzania ideologii w życie, która w socjalistycznej nowomowie nosi miano „światowej rewolucji proletariatu”. Od samego zarania ruch socjalistyczny posługiwał się terrorem podkładając bomby, organizując akty sabotażu, porwania zakładników czy dopuszczając mordów politycznych, na zajętych terenach zaś wprowadzając tzw. zamordyzm. Tym niemniej trzeba oddać socjalistom sprawiedliwość, że kapitalizm nie rozwiązał problemu głodu na świecie. Z tym zastrzeżeniem, że hołdujący zasadzie „każdy jest kowalem swego losu” kapitalizm nigdy tego nie obiecywał! Co innego socjaliści, którzy dużo o tym mówią, ale sukcesami pochwalić się nie mogą, co widać na terenach wielu byłych i obecnych państw socjalistycznych. Chyba, że za sukces uznać upowszechnienie gospodarki „stałych niedoborów” (po polsku biedy) i jej największe „osiągnięcie” – głód na Ukrainie w latach 1932 – 1933.

„Socjalizm zwycięży” – wieści jeden z  aktywnych na Prokapitalizm.pl internautów, tradycyjnie od czasów Lenina podpisując się pseudonimem. Tak długo, jak długo ludzie będą wierzyć, że dobrobyt nie jest wypracowywany, że obarczanie bliźnich ekonomicznymi konsekwencjami swoich decyzji nie jest pasożytnictwem, tak długo półprawdy socjalistycznej propagandy będą wpływały na losy  ludzkości, która jakoś opornie uczy się na historii i na popełnionych błędach. Bo propaganda socjalizmu to przede wszystkim półprawdy. Niestety, historia pokazuje, że z socjalizmu wyleczyć może jedynie socjalizm.

Kończąc pozwolę sobie ponownie zacytować wypowiedź tego samego internauty odnośnie programu socjalistów: „Nie wolno zadawalać [pisownia oryginalna] się ochłapami, trzeba walczyć o władzę”. Czyli jednak nie chodzi o pokój, dobrobyt klas pracujących i rozwiązanie problemu głodu na świecie?

.

Michał Nawrocki • prokapitalizm.pl

Możliwość komentowania Rzecz o sloganach socjalizmu została wyłączona

%d blogerów lubi to: