Biznesmen do zadań specjalnych

Posted in ■ aktualności by Maciejewski Kazimierz on 3 grudnia 2009

Leszek Cichocki, były funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa, od lat należy do najważniejszych graczy w handlu bronią. Kontrakty z jego firmą NAT Import Export zawierały m.in. MON, MSWiA, Komenda Główna Policji,
a certyfikat wiarygodności dla NAT wydało Ministerstwo Obrony Narodowej w 2004 roku.

Dziś we władzach Bumaru – nadzorowanego przez państwo holdingu zbrojeniowego – zasiadają ludzie, którzy wcześniej współpracowali z Leszkiem Cichockim. Wiceprezesem ds. marketingu i sprzedaży jest Dariusz Dębowczyk, który wcześniej był zastępcą dyrektora generalnego firmy NAT Import Export Leszek Cichocki, a w radzie nadzorczej Bumaru zasiada Janusz Potocki, który razem z Leszkiem Cichockim jest w Polskiej Izbie Producentów na Rzecz Obronności Kraju. Szefem Izby jest płk Sławomir Kułakowski, były żołnierz II zarządu Sztabu Generalnego LWP, a później pracownik Biura Bezpieczeństwa Narodowego za czasów prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego.

Nazwisko Leszka Cichockiego w mediach pojawiało się od połowy lat 90. w związku z handlem bronią. W Krajowym Rejestrze Sądowym występuje jako udziałowiec, współwłaściciel lub członek władz kilkunastu spó-łek – w większości z nich zasiadają ludzie związani ze służbami specjalnymi. Zapytany przez „Gazetę Polską” o związki z SB Leszek Cichocki odpowiedział, że jest „zobowiązany do zachowania tego faktu w tajemnicy”.

Pilot Almaturu

W Instytucie Pamięci Narodowej znajduje się teczka Leszka Cichockiego, który karierę w Służbie Bezpieczeństwa rozpoczął 1 października 1981 r. w Biura Paszportów MSW i został skierowany na Studia Podyplomowe Akademii Spraw Wewnętrznych.

Będąc funkcjonariuszem SB, Cichocki był jednocześnie pilotem PRL-owskiego biura podróży Almatur i członkiem władz warszawskiego oddziału PTTK.

„W okresie studiów w Leningradzie byłem przewodniczącym Komisji Turystyki i Sportu Rady Ośrodka i kierownikiem Agencji BPiT SZSP Almatur, co spowodowało, że obecnie moje kontakty są bardzo szerokie i praktycznie rozciągają się na wszystkie biura podróży” – pisał o sobie w 1981 r. Leszek Cichocki w piśmie do swojego przełożonego mjr. Wiesława Gajowniczka.

We wspomnianym dokumencie czytamy, jakie korzyści wynikały z pracy w Almaturze i PTTK: „Odpowiednie kierowanie polityką klubu, wpływ na obsadzanie pilotami grup przyjazdowych i wyjazdowych, decydujący wpływ na przyznawanie kategorii uprawnień pilota, bliski kontakt ze środowiskiem akademickim, zaś w PTTK wpływ na programową działalność, kontrolę finansową i organizacyjną, kształtowanie polityki kadrowej, bezpośredni kontakt ze środowiskiem turystycznym”.

Przełożeni Leszka Cichockiego wyrażali się o nim w samych superlatywach. „Jest zdolnym organizatorem, elokwentny, łatwo nawiązuje dialog z osobami pozostającymi w zainteresowaniu. Po okresie wstępnym podjął działanie operacyjne w zakresie zabezpieczenia młodzieżowych biur podróży, osiągając pozytywne rezultaty. Po przeszkoleniu zawodowym posiada perspektywy awansu w Służbie Bezpieczeństwa” – czytamy w opinii służbowej podpisanej przez płk. Eugeniusza Kowalskiego.

Kolejna opinia w teczce Leszka Cichockiego pojawia się dwa lata później: „W czasie pracy dał się poznać jako sumienny, zaangażowany i zdyscyplinowany funkcjonariusz. Pracował w Zespole Operacyjnym na odcinku międzynarodowej wymiany osobowej. Zdolny organizator pracy, elokwentny, posiada dużą wiedzę społeczno-polityczną. Aktywny członek partii. Z ramienia POP brał czynny udział w prowadzeniu wykładów z zakresu nauk politycznych” – napisano w kwietniu 1984 r.

W drugiej połowie lat 80. Cichocki nawiązał współpracę z Departamentem I MSW (wywiad PRL), oficjalnie mając „legendę” pilota Almaturu. Jak się okazało, posługiwał się nią skutecznie w III RP:

– Wywodzę się z turystyki. Po Almaturze byłem dyrektorem w Orbisie i PTTK – mówił w 2004 r. „Gazecie Wyborczej” Leszek Cichocki.

Od spinaczy po handel bronią

Od początku swojej działalności Leszek Cichocki był związany z funkcjonariuszami cywilnych i wojskowych służb specjalnych.

NAT Import Export powstał w 1990 r. jako mała firma zajmująca się handlem materiałami biurowymi. Już rok później uzyskała zgodę na obrót specjalny, czyli handel bronią. Leszek Cichocki pytany przez „GP”, kto podjął taką decyzję, odpowiedział, że „Centralny Zarząd Inżynierii” jako departament w Ministerstwie Współpracy Gospodarczej z Zagranicą.

Firma NAT pojawia się w Raporcie z weryfikacji Wojskowych Służb Informacyjnych w kontekście handlu bronią.

„Już w 1991 r. WSI posiadały informacje, że decydenci z MWGzZ w trakcie załatwiania zezwoleń na handel bronią uzyskiwali korzyści materialne. W tym przypadku zezwolenia miał wydawać Jan Suwiński z MWGzW177. Mechanizm procederu, według zachowanej notatki służbowej, wyglądał następująco: »Złożone dokumenty były kserowane i przekazywane do MSW w celu sprawdzenia, co trwało ok. 6 miesięcy. Suwiński otrzymywał określony procent (do 50%) od zysków za przyspieszenie decyzji. Załatwiał to Jerzy Dembowski […]. Suwiński miał przyjmować w zamian łapówki wysokości 20–50 tys. USD. Według współpracownika Wojciecha W. za zezwolenie dla firmy `Net` (chodzi zapewne o spółkę NAT założoną przez funkcjonariuszy UOP) jej prezes Cichocki zapłacił 20 tys. USD. Z procederem tym związani mieli być także Leszek Grot, Leszek Gaj, płk Moraczewski i Andrzej Gluza. Istotną rolę miał też odgrywać wysoki urzędnik, który w grudniu 1991 r. miał przyjąć za wydanie zezwolenia na wywóz broni za granicę do 50 tys. USD«. Nikogo ze wskazanych tu osób nie pociągnięto do odpowiedzialności” – czytamy w Raporcie.

Leszek Cichocki zasiadał także w Cenrexie – firmie zajmującej się handlem bronią, z którą było związanych wiele skandali.

W Raporcie z weryfikacji WSI napisano, że w 1992 r. Cenrex sprzedał broń do Ludowo-Demokratycznej Republiki Jemenu, które reprezentował „Menzer Galion”, a w rzeczywistości syryjski terrorysta Monzer Al-Kassar.

„Człowiek ten był zamieszany w zamachy terrorystyczne, w których zginęło ponad 400 osób. Jego nazwisko pojawiało się przy okazji eksplozji Jumbo-Jeta nad szkocką miejscowością Lockerby. J. Dembowski poznał go i z polecenia wywiadu wojskowego PRL prowadził z nim negocjacje dotyczące handlu bronią, gdy w latach 1982–1987 pełnił on funkcję attache handlowego w Trypolisie (Libia)” – czytamy w Raporcie.

Z kolei w 1996 r. łotewskie i litewskie służby specjalne wykryły nielegalny przemyt broni do państw objętych embargiem: Somalii, Chorwacji i Sudanu, odbiorcami były też zorganizowane grupy przestępcze. Bronią handlowały Cenrex i spółka Steo założona przez oficerów WSI za wiedzą i akceptacją ówczesnego szefa tych służb gen. Bolesława Izydorczyka. Sześć osób z Cenrexu zostało oskarżonych o nielegalny handel bronią.

Leszek Cichocki zasiadał też w spółkach, które nie zajmowały się handlem bronią, lecz np. działalnością deweloperską. Co ciekawe, niemal wszystkie spółki, w których zasiadał lub miał udziały Leszek Cichocki, miały siedzibę pod tym samym warszawskim adresem – ul. Astronomów 3. W każdej spółce można też odnaleźć byłych funkcjonariuszy służb specjalnych PRL. Klasycznym przykładem jest firma Zamek de Chambres, w której byli m.in. żołnierze z osławionego oddziału Y. Była to specjalna komórka wywiadu wojskowego PRL, prowadząca nielegalne operacje finansowe, nadzorowana przez oficerów, którzy później stali się elitą WSI.

Kolejną spółką, w jakiej miał udziały i był w jej władzach Leszek Cichocki, jest spółka Tomwar – udziałowiec Cenrexu, w której obecnie w radzie nadzorczej zasiada Stanisław Dobrzański, były minister obrony narodowej, według akt IPN – kontakt operacyjny o pseudonimie „Równy”.

Kontrakty specjalne

Od początku lat 90. firmy Leszka Cichockiego uzyskiwały rządowe kontrakty – głównie z Ministerstwa Obrony Narodowej i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. W latach 2000–2006 milionowe kontrakty ze spółką NAT Import Export zawierała Marynarka Wojenna, a w 2004 r. firma Leszka Cichockiego uzyskała z Ministerstwa Obrony Narodowej Świadectwo Wiarygodności, które podpisał ówczesny wiceminister Janusz Zemke. Dokument został wydany w czasie, gdy rozstrzygały się dostawy na wyposażenie armii irackiej – polski pośrednik, czyli firma NAT Import Eksport, miał wszystkie pozwolenia na eksport broni i potwierdzoną ofertę dla amerykańskiego konsorcjum Nour.

– Nie pamiętam, że podpisywałem taki dokument. Codziennie wpływało do mnie mnóstwo papierów i wyznacznikiem była dla mnie opinia danego departamentu. Jeżeli panowie generałowie uznali, że firma jest wiarygodna i przeprowadzili kompleksowe postępowanie, musiałem taki dokument podpisać – w tym przypadku byłem po prostu notariuszem – mówi „Gazecie Polskiej” Janusz Zemke, dziś europoseł z ramienia SLD.

Wspomniana wcześniej firma Cenrex od 2002 r. wchodząca w skład grupy Bumar, do dziś uzyskuje rządowe kontrakty. Jak dowiedzieliśmy się w MSWiA – w latach 2005–2009 umowy z Cenrexem na dostawę broni zawierało Biuro Ochrony Rządu, Straż Graniczna, oraz policja.

.

Dorota Kania • Gazeta Polska

Możliwość komentowania Biznesmen do zadań specjalnych została wyłączona