To Platforma chce upartyjnić IPN

Posted in ■ wywiady by Maciejewski Kazimierz on 3 grudnia 2009

Z prof. Mieczysławem Rybą, członkiem Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej, kierownikiem Katedry Historii Systemów Politycznych XIX i XX wieku KUL, rozmawia Zenon Baranowski

Historycy IPN nie są neutralni politycznie, a prezes Kurtyka jest zideologizowany – uważa premier Donald Tusk…
– Absolutnie się z takimi opiniami nie zgadzam. W IPN jest szereg historyków zajmujących się całą paletą różnorakich problemów, w tym oczywiście problemów, które dotykają w jakiś sposób ludzi z obecnego życia politycznego, m.in. byłego prezydenta Kwaśniewskiego. Jeśli bada się tę rzeczywistość bardziej nam współczesną, to dosyć często wzbudza to kontrowersje. Ale jeśli one się pojawiają, to nie znaczy, że historycy, którzy poruszają te tematy, są złymi historykami lub takimi, którzy piszą na zamówienie polityczne.

Był jeden artykuł o Kwaśniewskim, jedna książka o Wałęsie…
– Jeśliby sprawdzić, ile jest publikacji dotyczących ludzi bezpośrednio związanych z polityką albo w jakiś sposób pokazujących słabe strony życia tych polityków z czasów PRL, to pewnie będzie to kilka procent. Ale co by było, gdyby IPN nie zajmował się także tą sferą rzeczywistości. Byłyby oskarżenia, że celowo pomija tematy trudne, że celowo historycy nie zajmują się rzeczami historii najnowszej, a cel powołania Instytutu to m.in. badanie tych kwestii. W związku z czym zarzuty o upolitycznieniu IPN są bezzasadne.

Platforma chce jednak zmienić ustawę o IPN.
– Zmiana ustawy ze względu na to, że nie podoba się nam jedna książka, że nie podoba się nam jakiś artykuł, to jest realne upolitycznienie IPN. Jeżeli politycy reagują w ten sposób, że na książkę, artykuł nie ma odpowiedzi artykułem, książką, tylko siłą w postaci ustawy, to automatycznie nie jest to nic innego jak upolitycznianie tej instytucji. Podporządkowanie pod bieżące, doraźne poglądy, grę polityczną danych ugrupowań. To jest po prostu bardzo groźne, bo jeśli ta instytucja będzie poddana tego typu naciskom – będzie się dokonywało na niej eksperymentów ustawowych – to absolutnie możemy być przekonani, że to właśnie doprowadzi do nadużyć, a historycy czy pracownicy IPN będą zniewoleni w swoich działaniach.

Rozumiem, że w Pańskiej ocenie proponowane przez PO zmiany do tego prowadzą. Kolegium oceniało już ten projekt…
– W tym projekcie została uproszczona formuła odwołania prezesa przez parlament. Rada ma być częściowo uzależniona od korporacji historycznej, która będzie delegować tam swoich przedstawicieli. Jest więc szereg rzeczy, które osłabiają niezależność prezesa i zarazem całej instytucji. Po pierwsze, z uwagi na naciski korporacyjne, a po drugie, ze względu na łatwość odwołania prezesa i członków Rady. Powoduje to, że może dojść do sytuacji, iż większość koalicyjna w Sejmie co wybory może zmieniać prezesa IPN lub ten prezes, żeby się utrzymać, będzie się starał jakoś…

Przypodobać?
– Zadowolić poszczególne ugrupowania. Dlatego jest kadencyjność i ograniczenia w odwołaniu prezesa i dlatego Kolegium ma dłuższą kadencję niż prezes jako organ kontrolny i ciągłość widzenia spraw, a nie tylko zależny od bieżącej gry. Jeżeli tę grę wprowadzamy w obszar funkcjonowania tak kluczowej instytucji dla oczyszczania życia publicznego, to automatycznie upolityczniamy ją. Po takich zmianach każda nowa koalicja rządowa będzie mogła o wiele łatwiej ingerować w to, co się w tej instytucji dzieje. W tej chwili takiej możliwości nie ma. Największe dobro, jeśli chodzi o funkcjonowanie tak ważnej instytucji, to jest jej niezależność. Uderzenie w jej niezależność niezwykle zaszkodzi w wyjaśnianiu rzeczywistości czasów komunistycznych w aspekcie historycznym i prawnym. To jest coś, co może tylko niepokoić świat nauki i w ogóle obywateli.

.
Zenon Baranowski • Nasz Dziennik

Reklama

Możliwość komentowania To Platforma chce upartyjnić IPN została wyłączona

%d blogerów lubi to: