kwaśny DWÓR < polecam <<<

Posted in ■ aktualności by Maciejewski Kazimierz on 8 grudnia 2009

Po publikacji IPN, z której wynika, że Aleksander Kwaśniewski zarejestrowany był jako TW, były prezydent zaapelował o likwidację Instytutu. Jednak prawda na temat Kwaśniewskiego jest znacznie bardziej porażająca.
Gdy piastował on godność prezydenta, niemal wszyscy jego najbardziej wpływowi współpracownicy byli ludźmi SB.

Po opublikowaniu artykułu historyka Piotra Gontarczyka Kwaśniewski po raz kolejny zaprzeczył, że wspierał działania bezpieki jako tajny współpracownik. Zrugał historyka i prezesa IPN prof. Janusza Kurtykę. Mimo że to nie oni, lecz sąd lustracyjny w 2000 r. wyraźnie orzekł, że Kwaśniewski został zarejestrowany przez SB jako TW „Alek”. Sąd stwierdził jednocześnie, że Kwaśniewski złożył prawdziwe oświadczenie lustracyjne, ponieważ nie ma wystarczających dowodów w sprawie jego domniemanej współpracy z SB.

Publikacja – jak wskazuje sam autor dr Gontarczyk – nie wyjaśnia pewnych wątków dotyczących jej bohatera.
W aspekcie biograficznym niejasny pozostaje rodzinny rodowód Aleksandra Kwaśniewskiego.
W książce On Kwaśniewski. Kulisy władzy Grzegorza Induskiego i Dariusza Wilczaka – pojawia się wersja, że Zdzisław Kwaśniewski był przybyłym z Rosji oficerem bądź współpracownikiem NKWD odpowiedzialnym za śmierć wielu Polaków i znęcanie się na polskich jeńcach Armii Czerwonej.

Jego Ekscelencja i jego służba

Urzędując przez dwie kadencje jako prezydent, Aleksander Kwaśniewski, dobierając grono współpracowników, utworzył wokół najwyższego urzędu w państwie wianuszek pracowników służb specjalnych PRL oraz jej bezpośredniej spadkobierczyni – Wojskowych Służb Informacyjnych, sterowanych przez tajne służby ZSRR, a później Rosji. Zaufani prezydenta Kwaśniewskiego sami nazywali się dworem, a swego pryncypała – ekscelencją. Podczas dwóch kadencji prezydenckich wokół Kwaśniewskiego skupił się krąg ludzi powiązanych politycznie i biznesowo, który nazwano klubem Krakowskiego Przedmieścia.

Według relacji współpracowników prezydenta Kwaśniewskiego, najbliżej był jego dobry znajomy z dawnych lat, mjr Marek Ungier. Obaj działacze komunistyczni poznali się w tygodniku „ITD” na początku lat 80. Od tego momentu byli zawsze razem. W 1987 r., gdy Kwaśniewski stał na czele Komitetu Młodzieży i Kultury Fizycznej, ściągnął tam Ungiera, człowieka ostentacyjnie głoszącego dystans do sportu. W 1995 r. po wygranych wyborach przez Kwaśniewskiego Ungier zasiadł na długie lata w fotelu szefa jego gabinetu. Szybko zaczęto go nazywać „Wachowskim Kwaśniewskiego”.

Jak pisali Grzegorz Indulski i Dariusz Wilczak w książce On Kwaśniewski. Kulisy władzy, Ungier ukończył kurs w Szkole Oficerów Rezerwy WSW w Mińsku Mazowieckim (1977), ma stopień majora i był od lat podejrzewany o związki z WSI. „Polityka” pisał o nim, że ukończył przeszkolenie wojskowe „ze specjalną rekomendacją”. Z kolei w wypowiedzi dla „Przekroju” Danuta Waniek uprawdopodobniła plotki na temat współpracy z WSI, stwierdzając: „Tego wykluczyć nie można. Każdy prezydent musi mieć taką osobę, ale my w Kancelarii na takie tematy nie rozmawialiśmy”. Ungier odpowiedział na to w „Polityce”: „– Danka oszalała! Nigdy nie byłem i nie jestem współpracownikiem WSI”. Ale dodał: „– To nie oznacza, że zgodną z prawem współpracę z organami bezpieczeństwa państwa należy uznać za coś wstydliwego”. Z kolei „Rzeczpospolita” pisała w 1998 r., że minister zapytany, czy w cywilu można dosłużyć się stopnia majora, odpowiada: „– Chyba że ktoś nie jest w cywilu”.

Według raportu o aferze Orlenu, Ungier był mózgiem operacji sprzedaży polskiego sektora naftowego w ręce rosyjskich przedsiębiorców. W 1998 r. prokuratura postawiła zarzut Ungierowi o działanie na szkodę spółki Juventur oraz wyłudzenie od notariusza poświadczenia nieprawdy przy sprzedaży kompleksu hotelowego i usiłowała go wezwać na przesłuchanie – bez skutku.

Równie ważny przy uchu prezydenta Kwaśniewskiego był Andrzej Gdula – szef zespołu doradców prezydenta Kwaśniewskiego – w PRL zasłużony pracownik MSW, mianowany przez swego przyjaciela Czesława Kiszczaka na zastępcę. Gdula pracował także w KC PZPR, gdzie z ramienia partii nadzorował służby specjalne PRL, w tym działanie tajnej sekcji „D” Departamentu IV MSW. Gdula w 1988 r. znalazł się w ścisłym gronie urzędników PZPR planujących rozmowy z opozycją, potem uczestniczył w obradach okrągłego stołu.

Według „Rzeczpospolitej” to dzięki Gduli kpt. Zygmunt Wytrwał – oficer prowadzący „Alka” – dostał intratną posadę w imperium Gudzowatego. Stało się to po zeznaniach Wytrwała, które sąd uznał za wiarygodne, a w konsekwencji – oświadczenie lustracyjne Kwaśniewskiego za zgodne z prawdą.

Inny prezydencki minister Dariusz Szymczycha to były działacz PZPR, dziennikarz „Sztandaru Młodych”, redaktor naczelny „Trybuny”. W 2000 r. w czasie prezydenckiej kampanii był członkiem sztabu wyborczego Aleksandra Kwaśniewskiego. Sztab kontrkandydata Mariana Krzaklewskiego ujawnił wówczas nagranie wideo, na którym zachęcany przez Kwaśniewskiego Marek Siwiec w papieskim geście całuje ziemię podczas wizyty delegacji prezydenckiej w Kaliszu. Szymczycha użył wtedy określenia „stalinowska propaganda”, a Wiesława Walendziaka, szefa kampanii Krzaklewskiego, nazwał „uczniem Stalina”.

Sam Szymczycha we wrześniu 1988 r. został zarejestrowany przez wydział XII Departamentu III Służby Bezpieczeństwa jako tajny współpracownik o ps. „SM”. Był wówczas dziennikarzem „Sztandaru Młodych” i aktywnym działaczem PZPR. Zdjęto go z ewidencji w marcu 1989 r. Sprawę złożył do archiwum Wydział VIII Departamentu III.

Wybrany przez Kwaśniewskiego na szefa BBN Marek Siwiec należał do ścisłej trójki powierników Kwaśniewskiego nazywanej USG (Ungier–Siwiec–Gdula). Na swojego zastępcę Siwiec powołał oficera wywiadu wojskowego PRL, a w III RP żołnierza WSI Marka Dukaczewskiego. Według dokumentów IPN, w 1986 r. Siwiec został zarejestrowany przez Służbę Bezpieczeństwa jako tajny współpracownik o ps. „Jerzy”. Wyrejestrowano go w roku 1990. Później Siwiec był m.in. prezesem spółki ART–B Press powiązanej z Bogusławem Bagsikiem i Andrzejem Gąsiorowskim. Gdy obaj oszuści uciekli z kraju, przejął ich udziały i stał się likwidatorem spółki.

Marek Siwiec zaprzecza współpracy z SB.

Inną ważną figurą w otoczeniu Kwaśniewskiego był Marek Belka – według dokumentów wywiad SB zarejestrował go jako kontakt operacyjny „Belch”. Nie przeszkodziło to w nominacji Marka Belki na podsekretarza stanu i zastępcę szefa BBN. W Biurze znalazł się obok niego Jerzy Jan Milewski, przez SB zarejestrowany jako TW „Franciszek”.

Na szefa zespołu swoich doradców ekonomicznych Kwaśniewski nominował Witolda Orłowskiego. Również on nie ma czystej karty z PRL. Był zarejestrowany przez wywiad PRL jako kontakt operacyjny „Wit”. Orłowski potwierdził swoje związki z oficerami Departamentu I w latach 1988–1990. Przyznał, że służby proponowały mu nawet zatrudnienie, ale odmówił.

Wywiad przygotowywał zwerbowanie Orłowskiego od 1987 r., gdy ubiegał się o stypendium zagraniczne. Z akt zgromadzonych w IPN wynika, że współpraca z „Witem” nie ograniczała się tylko do dziedziny ekonomii, obejmowała również naprowadzenia na osoby interesujące SB. Według oficera prowadzącego, „Wit” nie miał oporów w przekazywaniu informacji personalnych. Po upadku PRL Orłowski zajął się dziedziną optymalnych metod dochodzenia Polski do członkostwa w Unii Europejskiej. Trafił również do wielu rad nadzorczych. Został też dyrektorem Szkoły Biznesu Politechniki Warszawskiej. Był wieloletnim członkiem rady makroekonomicznej ministrów finansów.

W sprawach ekonomii doradzał Kwaśniewskiemu również Janusz Kaczurba. Ten członek Zespołu Doradców Ekonomicznych Prezydenta RP również był w PRL zarejestrowany jako tajny współpracownik wywiadu SB.

W kwestiach międzynarodowych Kwaśniewski liczył się ze zdaniem podsekretarza stanu w swojej kancelarii, Andrzeja Majkowskiego. Kwaśniewskiemu nie przeszkadzał garb antysemickich wystąpień z 1968 r., jaki obarczał Majkowskiego. Budowę komunistycznego ładu wspierał on również jako kontakt operacyjny SB. Sam potwierdził później, że był tajnym i świadomym współpracownikiem organów bezpieczeństwa PRL

Ten wieloletni pracownik MSZ był także absolwentem moskiewskiej Akademii Dyplomatycznej. Szkoląc się, pełnił jednocześnie funkcję I sekretarza Ambasady w Moskwie. Był na placówkach PRL w Azji. Pełnił funkcję wicedyrektora i dyrektora Departamentu Afryki, Azji, Australii MSZ, także za czasów Krzysztofa Skubiszewskiego zarejestrowanego jako TW „Kosk”. Przeszedł następnie do biznesu i został pierwszym prezesem zarządu „Kuriera Polskiego”. Awansował później na przewodniczącego rady nadzorczej spółki Lukas, właściciela Lukas Banku.

Inną osobą z otoczenia Kwaśniewskiego, która nie wypierała się swoich związków z wywiadem SB, jest Jan Truszczyński – kontakt operacyjny wywiadu. Jako podsekretarz stanu kierował Biurem Integracji Europejskiej w kancelarii Kwaśniewskiego. Mimo że się przyznał, „Monitor Polski” nie wykonał ustawowego nakazu i informacji przez prawie rok nie opublikował. Dopiero interwencja Rzecznika Interesu Publicznego zmusiła Kancelarię Prezydenta do przyspieszenia publikacji.

Truszczyński specjalizował się w tematyce integracji europejskiej. W czasach PRL przez wiele lat pracował w MSZ. W PRL delegowany do pracy na placówki dyplomatyczne. W roku 1996 został ambasadorem przy Unii Europejskiej. Pełnił funkcję głównego negocjatora członkostwa Polski w UE. Wcześniej jako tajny współpracownik wywiadu donosił o sprawach zachodniej wspólnoty EWG.

To samo, co już wymienionych, spotkało kolejnego z doradców kancelarii Kwaśniewskiego Andrzeja Byrta. On także znalazł się w rejestrze kontaktów operacyjnych wywiadu SB.

W lipcu br. „Gazeta Polska” podała, że troje prawników – Andrzej Kratiuk, Ireneusz Nawrocki, Andrzej Całus – współtworzących prominentną kancelarię prawną KNS, która obsługiwała fundację „Porozumienie bez barier” Jolanty Kwaśniewskiej, było zarejestrowanych przez SB. Ireneusz Nawrocki, aktywista SZSP i PZPR, w latach 1985–1987 był zarejestrowany jako kontakt operacyjny wywiadu pod pseudonimami „Kero” i „Nick”. Nawrocki, w latach 70. szef SZSP w Warszawie, uchodzi za jednego z inspiratorów bojówek komunistycznych, które brutalnie przerywały zajęcia Latającego Uniwersytetu. W czasach III RP Nawrocki to przedsiębiorca znany z członkostwa w radach nadzorczych wielu spółek. Przeniósł się do firmy polonijnej PAAT handlującej sztuczną biżuterią. W 1984 r. pracę tam zapewnił Jolancie Kwaśniewskiej. Przyjaźń Nawrockich i Kwaśniewskich liczy wiele lat. Później żona Nawrockiego, Irena, pomoże w prowadzeniu biznesu firmie nieruchomości Royal Wilanów Jolancie Kwaśniewskiej.

Drugi ze wspólników kancelarii KNS – Andrzej Kratiuk – według dokumentów zgromadzonych w IPN, został zarejestrowany przez wywiad w 1979 r. jako kontakt operacyjny „Krystian”, później przejęty przez kontrwywiad, a jego oficerem prowadzącym była Anna P. W tym czasie pojawił się też drugi pseudonim, pod jakim występował –„Krist”. Miał on informować bezpiekę o swoich kolegach z organizacji studenckich. Opisywał nastroje na uczelni przed pielgrzymką Jana Pawła II w 1987 r. Prawie 20 lat później sprawą kontaktów Kratiuka z SB zajęła się prokuratura. Zawiadomienie złożył przewodniczący sejmowej komisji śledczej ds. Orlenu po tym, jak Kratiuk, zeznając przed komisją, zaprzeczył, by był współpracownikiem służb specjalnych PRL. W grudniu 2005 r. Prokuratura Okręgowa w Warszawie skierowała przeciwko Kratiukowi akt oskarżenia. Okazało się, że z zachowanych esbeckich akt osobowych wynika, iż od 2 lipca 1984 do 29 marca 1989 r. był zarejestrowany jako kontakt operacyjny o numerze 42847.

Andrzeja Kratiuka, prezesa rady fundacji „Porozumienie bez barier” Jolanty Kwaśniewskiej, zatrzymało w listopadzie 2008 r. Centralne Biuro Śledcze. Dziś ma prokuratorskie zarzuty prania brudnych pieniędzy i niegospodarności.

Aleksander Kwaśniewski swą ponadtrzydziestoletnią przyjaźń z Sergiuszem Najarem umocnił w ostatnich wyborach do europarlamentu, stając się motorem kampanii wyborczej kandydata. Najar to zasłużony i pryncypialny ideolog organizacji komunistycznych, wiceprzewodniczący Stowarzyszenia Ordynacka, jeden z bliskich przyjaciół Aleksandra Kwaśniewskiego, jeszcze z lat działalności w młodzieżówkach partii. Najar został zarejestrowany jako kontakt operacyjny „Sfinx”. Do głównych zadań, jakie miał wypełniać, należało przede wszystkim naprowadzanie służb na osoby, które mogły dla bezpieki stanowić cenne źródła informacji. Po kilku spotkaniach ppor. Koźmiński – zresztą jego dawny kolega z uczelni – ocenił, że rozmowy ze „Sfinksem” potwierdziły jego przydatność dla wywiadu PRL.

Sergiusz Najar, jako urodzony w Moskwie syn rodowitej Rosjanki, działalność w PZPR zaczynał w wieku 18 lat. Był niezwykle aktywny w komunistycznych studenckich ruchach młodzieżowych.

Przez wiele lat obaj pracowali ze sobą – w PKOl, w administracji rządowej, także gdy Najar zajął się działalnością bankową. Kwaśniewski zachęcał w ostatnich wyborach do europarlamentu do głosowania właśnie na Najara.

W 1992 r. Najar poświęcił się działalności biznesowej. Pełnił funkcje dyrektorskie w Banku Handlowym w Warszawie SA, był prezesem Banku Ochrony Środowiska. Koordynował tworzenie oddziału BRE Bank SA w Republice Czeskiej. Pełnił też funkcję podsekretarza stanu w Ministerstwie Infrastruktury.

Na przyjaźń Aleksandra Kwaśniewskiego może liczyć także Cezary Stypułkowski, który już w latach 80. był prominentnym pracownikiem administracji rządowej. Doradzał ministrowi do spraw reformy gospodarczej i wicepremierowi, był też doradcą prezesa Konsultacyjnej Rady Gospodarczej. Został również sekretarzem Komitetu Rady Ministrów ds. Reformy Gospodarczej.

Po transformacji ustrojowej jego kariera rozwijała się wyśmienicie. Był prezesem Banku Handlowego, a następnie PZU.

Cezary Stypułkowski, według kart odtworzeniowych, został zarejestrowany w 1987 r. przez Wydział II kontrwywiadu Służby Bezpieczeństwa jako TW o ps. „Michał”. Pozyskano go na podstawie dobrowolności. Według SB, „Michał” miał donosić służbom o zdarzeniach mogących świadczyć o aktywności wywiadu brytyjskiego. Chodziło m.in. o figuranta sprawy prowadzonej przez SB – Lange Howarda. Pozyskanie „Michała” do sprawy „Bazar” zatwierdził zastępca naczelnika Wydz. II Departamentu II MSW.

W kwietniu 1989 r. nastąpiło przejęcie TW „Michała” przez Wydział VI Departamentu II MSW. Mimo upadku PRL „Michał” pozostawał na ewidencji jeszcze rok, do 1990 r.

Po 1989 r. kwitną rozmaite przedsięwzięcia postkomunistów, wśród nich Fundacja Kelles-Krauzego. Zapleczem finansowym fundacji była m.in. spółka Mitpol Sławomira Wiatra, która związała się z austriacką siecią supermarketów Billa.

Sławomir Wiatr, w latach 80. działacz PZPR, a w rządzie Leszka Millera w 2002 r. podsekretarz stanu – pełnomocnik rządu ds. informacji europejskiej, oświadczył po objęciu stanowiska, że w PRL był świadomym i tajnym współpracownikiem organów bezpieczeństwa państwa.

Sławomir Wiatr jest synem profesora Jerzego Wiatra, jednego z najważniejszych i najbardziej zasłużonych ideologów i propagandzistów PZPR.

Wspólnikiem Sławomira Wiatra w biznesie był jego współpracownik z Fundacji Kelles-Krauzego Jarosław Pachowski, później doszli także Andrzej Kuna i Aleksander Żagiel z firmy Polmarck. W Polmarcku był zatrudniony rosyjski agent Władimir Ałganow, który miał prowadzić rosyjskiego agenta „Olina”. Nazwiska Kuny i Żagla prasa wielokrotnie podawała w kontekście afery FOZZ.

Luksus w kraju przegrzebywanych śmietników

Pewien krąg osób, które w czasie prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego lgnęły do niego, identyfikowany jest także ze Stowarzyszeniem Koneserów Whisky i Cygar, nazywanego też grupą trzymającą władzę. Do tego grona należał m.in. dawny działacz komunistyczny, a później biznesmen, szef Polkomtela, także członek zarządu TVP – Jarosław Pachowski.

Jego ojciec Zdzisław był dyplomatą i ambasadorem PRL na placówkach w Brukseli, Paryżu, Sztokholmie oraz w Kambodży. Sam Jarosław Pachowski od czasów studiów pełnił wysokie funkcje w aparacie organizacyjnym ZSP. Przeszedł później na etat wiceprzewodniczącego Rady Naczelnej tej organizacji. Działał też aktywnie w PZPR. W czasach PRL odbywał półroczny staż w ambasadzie PRL w Brukseli.

W 1988 r. płk Zbigniew Kluczyński, naczelnik Wydziału III Departamentu III MSW, informuje wywiad, że z Pachowskim utrzymywany był kontakt operacyjny w czasie jego pracy w Radzie Naczelnej w ZSP. Odnotowano jego pozytywny stosunek do Służby Bezpieczeństwa i lojalne wykonywanie stawianych mu zadań operacyjnych. W 1988 r. planowano, że w przypadku przejścia Pachowskiego do pracy za granicą, istnieje możliwość przekazania go na kontakt wywiadu. Zanotowano, by na temat działacza kontaktować się z oficerem Korycińskim z Wydziału III Departamentu III. – To kompletna bzdura. zresztą byłem dwukrotnie lustrowany – powiedział Pachowski.

Innym członkiem stowarzyszenia koneserów dóbr luksusowych, orbitujących wokół prezydenta Kwaśniewskiego, był jeden z najbogatszych Polaków Januariusz Gościmski. Według akt IPN, to TW „Jan”, który działalność biznesową zaczynał już w PRL jako dyrektor w przedsiębiorstwie polonijnym „Sofal”, zajmującym się produkcją farb eksportowanych do państw zachodnich. Przy werbunku w 1982 r. odstąpiono w jego wypadku od pobierania zobowiązania. W 1983 r. Gościmski był już właścicielem wytwórni farb. Przy pozyskiwaniu, zdaniem oficera kontrwywiadu, Gościmski wykazywał pozytywny stosunek do SB. W krótkim czasie zły stan zdrowia wyeliminował go jednak z pracy zawodowej, przez co stracił wartość operacyjną dla SB. Próby kontaktu z nim nie dały rezultatu – Wydział II SB postanowił w takiej sytuacji sprawę zakończyć. – Nigdy nie współpracowałem z SB – powiedział nam Gościmski. Dodał jednak, że każdemu szefowi firmy polonijnej składano taką propozycję.

Po upadku PRL Gościmski znalazł się w gronie najbogatszych Polaków jako współwłaściciel Legic Ltd., kompanii importowej towarów luksusowych, w tym ekskluzywnych zegarków, w których gustuje były prezydent.

W tym samym kręgu tzw. ludzi kojarzonych z Kwaśniewskim znalazł się też Sławomir Cytrycki – były działacz PZPR i aparatu państwowego, a po 1989 r. m.in. minister w rządach Leszka Millera, a potem szef kancelarii „prezydenckiego premiera” Marka Belki. Cytrycki ukończył leningradzki instytut finansowo-ekonomiczny. Przyznał się do współpracy z wywiadem PRL, choć nie wyjaśnił, czy chodzi o wywiad wojskowy, czy cywilny.

Cytrycki nie chciał rozmawiać z dzienikarzem Niezależnej.pl.
„Jestem osobą prywatną” – zakończył.

.

Dorota Kania, Maciej Marosz • niezalezna.pl

Możliwość komentowania kwaśny DWÓR < polecam <<< została wyłączona