Oszołomy czy ludzie z jajami?

Posted in ■ aktualności by Maciejewski Kazimierz on 8 grudnia 2009

Im więcej czasu mija od Okrągłego Stołu, tym częściej zastanawiam się, kto go urządził i po co. Oraz co tak naprawdę działo się w archiwach SB, w których w kultowym już filmie Pasikowskiego Franc Maurer & co. w najlepsze palili głupa. Ponieważ, niczym Kubuś Puchatek, im mocniej szuka się wolności w III RP, tym bardziej jej się tam nie znajduje.

I tutaj pytanie: kim są ci, którzy chcą z tradycją Okrągłego Stołu zerwać?

Czy są to zwykłe oszołomy, czy ludzie z jajami, chcący przeprowadzić Polskę przez konieczną terapię szokową? A największy problem z odpowiedzią jest taki, że znaleźliby się i tacy, i tacy. Jak gdzieś już pisałem, Ubekistan to stan umysłu – co z tego, że oddamy władzę „antykomunistom”, jeśli będą oni stosować PRLowskie metody, czyli kontrolowanie wszystkiego, malowanie trawy na zielono i akademie ku czci księdza plebana? A niechby szlag nagły taki antykomunizm trafił!

Po pierwsze, spieprzyliśmy w 1989 roku jak się patrzy. Zamiast zabezpieczyć kwity SB, przejrzeć je dokładnie i udostępnić ludziom, żeby wiedzieli kto szczuł i co było grane, tzw. rząd polski najpierw na kwitach usiadł, a potem zaczął je wykorzystywać do wyjątkowo marnych intryg służących pozbawianiu pewnych ludzi stołków. I jeszcze, jakby tego było mało, najciekawszy zbiór, czyli akta duchowieństwa, oddał kościelnym na zmarnowanie. A jestem więcej niż pewien, że na księżulków znalazłoby się tyle kwitów, że ho ho – zawsze na takich znaleziono jakiegoś haka, więc taki np. „Delegat” czy „Hejnał” uprzejmie kablowali reżimowi, żeby nie skończyć jako męczennicy za wiarę.

A sam Jaruzelski? Szperam w pamięci, żeby przypomnieć sobie, kiedy rozpoczął się jego absurdalnie przeciągający się proces, i nie mogę. Zresztą, gdyby rządzili nami normalni ludzie, to Jaruzelskiego i Kiszczaka pociągnięto by do odpowiedzialności za cały stan wojenny już w ’89, a nie czekano na polityczną koniunkturę, byle tylko rzucić ciemnemu ludowi kiełbachę wyborczą. Wtedy takie rewelacje, że oto w ’81 Jaruzel wołał czerwonych na pomoc, byłyby zbędne, bo ŚlepoWRON i tak już od dawna by siedział. Zresztą, jak oglądam się za siebie i patrzę na te ostatnie dwadzieścia lat, to widzę tylko pasmo partactw, kiełbasy wyborczej a la Constar i iście kafkowskich absurdów. Politycy są nadal hermetyczną kastą, jak aparatczykowie PZPR za PRLu – byle łach na salony nie wejdzie, musi zostać namaszczony przez rządzących, żeby dostąpić zaszczytu. Przepisy wyborcze zwyczajnie nie pozwalają się wybić nowym ugrupowaniom, cementując status quo. A u koryta te same mordy co w ’89. Czyżby zamiast niepodległości, Wałęsa, Kaczyńscy i Tusk wynegocjowali deal dopuszczający ich do koryta w zamian za pozostawienie PRLowskich mechanizmów w spokoju? Chyba.

Zresztą teraz już jest za późno na rozliczanie. Owszem, można zamknąć Jaruzelskiego dla własnego zadowolenia, jakiegoś komfortu tego, że zrobiło się co trzeba, ale czy naprawdę nie dało się wcześniej? Poza tym, co z PRLowską gospodarką, którą jakiś kretyn „sprywatyzował”, sprzedając to, co przynosiło zyski, a od lat pompując pieniądze w niewydolne molochy, w których rozbójnicy zwani szumnie „związkami zawodowymi” miesiąc w miesiąc domagają się pięciocyfrowych haraczy? Co z absurdalnie rozdętą biurokracją, w której najwyższe stołki rozdaje się pociotkom i kumplom od piwa partyjnych bonzów za wierność? I co w końcu z jakąś moralnością i etyką, słowami w PRLu nieznanymi, a dzisiaj znanymi zaledwie niektórym?

Przynajmniej u nas politycy nie mordują zwolenników konkurencyjnej partii, jak na Filipinach.
Niech wam będzie, że mogło być gorzej.

.

Karnigore Kanibal • salon24.pl

Możliwość komentowania Oszołomy czy ludzie z jajami? została wyłączona

%d blogerów lubi to: