Polska Pileckich czy Polska Michników?

Posted in ■ aktualności by Maciejewski Kazimierz on 8 grudnia 2009

Wiele osób zadaje mi na blogu i w realu pytanie: po co w ogóle z taką energią zajmować się nazwą jakiejś ulicy?
I kontynuują: Co to, nie ma ważniejszych tematów? Dzieci głodne chodzą do szkół, a drogi dziurawe!
Niech radni o tym myślą, a nie głosują nad tabliczkami.

W takiej argumentacji, rzecz jasna, nie ma sensu. Upamiętnienie Witolda Pileckiego w żaden sposób nie łączy się z losem biednych dzieci lub komfortem jazdy po wrocławskich drogach. Chociażby dlatego, iż nadanie fragmentowi tzw. Promenady Staromiejskiej nazwy Bulwaru Rtm. Pileckiego nie łączy się z poważnymi nakładami finansowymi. A sprawa mogłaby już dawno być załatwiona, niemalże w jednej chwili, gdyby nie dziwny asekurantyzm naszych radnych.

Naprawdę, niedługo zacznę wierzyć, iż istnieje jakaś zmowa przeciwko postaci Witolda Pileckiego. Bo jak to się dzieje, iż z licznych wystaw IPN kilkakrotnie zaatakowano akurat tą o rotmistrzu? Dlaczego we Wrocławiu można było bez problemu nazwać część promenady Bulwarem Tadka Jasińskiego (bohaterskiego młodego obrońcy Grodna w 1939), a druga część promenady stała się nagle przedmiotem gigantycznego sporu po wysunięciu propozycji nadania jej za patrona Pileckiego? Przecież to po prostu absurd!

Cóż, absurd, lecz fakty pozostają faktami – od kilku tygodni radni nie mogą załatwić bardzo prostej, wydawałoby się, sprawy. I to w sytuacji, gdy początkowo poparcie dla Bulwaru Pileckiego zgłaszały wszystkie – oprócz opozycyjnej Platformy – obecne w Radzie kluby.

W takiej sytuacji trudno milczeć. Nie twierdzę, iż postać Pileckiego jest dla współczesnych Polaków bardzo ważna – ale przecież powinna być. Oczywiście, jeśli uważamy, że ludzie mają w życiu kierować się jakimiś wzorami, moralnymi drogowskazami.

Akurat w Polsce, jak wiemy, od wielu lat niektóre środowiska lansuję tezę, iż autorytety są niezwykle istotne.
No i pokazują nam te „autorytety” – konformistów, agentów, beztalencia. Naprawdę, teraz jest ostatnia chwila, by przypomnieć Polakom o prawdziwych bohaterach. W innym wypadku naszą narodową tożsamość już zawsze będzie kształtował kult miernoty.

***

Nie chodzi tylko o Pileckiego. Nasza przeszłość pełna jest ludzi, którzy dla każdego uczciwego człowieka mogliby być wzorem – a tymczasem skazano ich zapomnienie. Sam ze wstydem muszę przyznać, że jeszcze do wczoraj praktycznie nie była mi znana postać Adolfa Rudolfa Czaykowskiego. Ten wspaniały człowiek był żołnierzem Września, więźniem łagrów, cichociemnym, powstańcem warszawskim, więźniem obozów koncentracyjnych i członkiem antykomunistycznego podziemia. Komuniści zamordowali go tak samo jak Pileckiego.

O Czaykowskim dowiedziałem się czytając o Stefanie Michniku. Ten stalinowski sędzia brał udział w skazaniu Czaykowskiego na śmierć oraz w wielu innych sfingowanych procesach polskich bohaterów. Teraz ściga go za to IPN.

Co ciekawe, po opuszczeniu kraju w 1968 roku Michnik zaczął zbliżać się do środowiska tzw. opozycji. Pisał nawet do paryskiej „Kultury” (kto mu na to pozwolił?). Kto wie, gdyby został w kraju i w odpowiednim momencie zapisał do „Solidarności”, to może i on dołączyłby do grona polskich „autorytetów”?

.
Rybitzky • rybitzky.dolnyslask24.info

http://komitet3909.sal(…)leckiego
http://www.takdlapileckiego.pl

Możliwość komentowania Polska Pileckich czy Polska Michników? została wyłączona

%d blogerów lubi to: