Postsolidarnościowa oligarchia

Posted in ■ aktualności by Maciejewski Kazimierz on 8 grudnia 2009

Dzisiaj fragment tekstu z książki „PO-PISowa kronika upadku” o funkcjonowaniu obu partii.

Czołowi politycy zachowują się tak, jakby najnowsza polska historia już się skończyła. Wszystko zostało podzielone, role rozdane. Pozostało tylko boksować się między sobą.

Życie publiczne w Polsce zostało niemal w całości zagarnięte przez liderów dwóch obozów politycznych. Kilka lat temu Donald Tusk i Jarosław Kaczyński podjęli decyzję, że nie chcą działać wspólnie, bo ich ugrupowania mają szanse zająć całą scenę polityczną. I to im się udało. Ordynacja wyborcza utrwala ten stan rzeczy, a sposób finansowania partii praktycznie uniemożliwia konkurencyjną walkę ze strony innych ruchów politycznych.

Potężne pieniądze, będące w posiadaniu obu partii, nie są wydawane na przygotowywanie rozwiązań programowych dla państwa, ale przede wszystkim na walkę z politycznymi przeciwnikami. Wojnę podgrzewają nieustannie media, sprowadzające polityczny spór do okładania się cepami dwóch konkurentów. Dla przywódców PO i PiS-u to idealne warunki.

Na naszych oczach powstała nowa, tym razem postsolidarnościowa, oligarchia. O losach państwa decydują dziś małe, bardzo wąskie grupki partyjnych liderów. W jednej partii źródło decyzji to w zasadzie jedna osoba, w drugiej dwie. Wokół liderów powstały zamknięte dworskie kręgi, a decyzje o tym, kto kieruje na średnich szczeblach, zapadają praktycznie na górze, a nie w wyniku demokratycznej rywalizacji.

Nie byłoby jeszcze tak źle, gdyby oba ugrupowania tę sytuację dobrze wykorzystywały i stworzyły sprawne machiny gotowe do profesjonalnego zarządzania państwem. Gdyby jakość polskiego życia publicznego i jakość rządzenia poprawiała się. Gdyby infrastruktura państwa coraz bardziej odpowiadała potrzebom czasów.

Nie trzeba szczególnej przenikliwości, by zauważyć, że zarówno PiS-owi, jak i PO niespecjalnie się to udaje. Partie różnią się stylem i estetyką, ale łączy je jedno – pasywność albo nieskuteczność w zmienianiu wymagającego solidnych reform państwa.

Cała machina została bowiem stworzona tak, by działacze nie musieli się przepracowywać. Intensywniej pracują tylko nad nad tym, żeby być dobrze potraktowanym i uznanym za lojalnego działacza przez Jarosława Kaczyńskiego czy Grzegorza Schetynę. Albo zorganizować spektakularną akcję ośmieszającą przeciwnika.

Aparaty partyjne to wielkie przedsiębiorstwa z armiami ludzi, którzy z uczestnictwa w swych organizacjach czerpią korzyści lub na to liczą. – Nie da się nas tak łatwo zniszczyć. Nie zdaje pan sobie sprawy, jak silne i wielkie to machiny – przechwalają się prywatnie politycy obu partii.

Skutkiem jest taka jakość rządów, jaką mamy. Oczywiście sytuacja przedstawia się lepiej niż kiedyś. Odsunięto od władzy tych, którzy kompletnie nie widzieli granic między prywatną firmą a instytucją państwową. Odsunięto ekipy wspierające sieci nieformalnych układów między rozmaitymi grupami, mającymi dostęp do władzy, informacji i podejmowanych decyzji.

Jest mniej afer, zmalały działania korupcjogenne. No i trochę lepiej troszczymy się o narodową pamięć. Powołano CBA i rozwiązano WSI. Swoją działalność rozwinął IPN.

Czy jednak cokolwiek zmieniło się w sposobie zarządzania państwem? Czy rząd Prawa i Sprawiedliwości, a teraz rząd Platformy Obywatelskiej mogą pochwalić się rozwiązaniem chociażby jednego, ważnego problemu?

Żadna z tych partii nie zbudowała nawet na własne potrzebny porządnego ośrodka analitycznego. Obie stworzyły za to sztaby PR-owców i desanty politycznych fighterów. Wysiłek analityczny strategów PiS-u i Platformy skupia się na analizowaniu słabości przeciwnika podczas kampanii wyborczej. Skuteczność organizacyjna ogranicza się do wielkiego wysiłku, w celu przejęcia rozmaitych instytucji, spółek i organizacji.

Debaty na temat modelu funkcjonowania aparatu sprawiedliwości sprowadzają się głównie do formułowania zarzutów, czy Platforma to partia złodziei albo czy Ziobrę trzeba wsadzić do więzienia.

.

Igor Janke • salon24.pl

Reklama

Możliwość komentowania Postsolidarnościowa oligarchia została wyłączona

%d blogerów lubi to: