Wysoki zwariowany sąd i śmieciarze-warchoły

Posted in ■ aktualności by Maciejewski Kazimierz on 30 grudnia 2009

Gdyby organizowano mistrzostwa świata prawniczych absurdów nasz, polski, sopocki Wysoki Sąd miałby szansę
na medalowe miejsce. Oto bowiem sąd z grodu Donalda Tuska skazał młodych ludzi biorących udział w happeningu
w tamtejszym Urzędzie Miasta na karę… pracy w Zakładzie Oczyszczania Miasta.

Panie i panowie z Akcji Alternatywnej Naszość (na nich trafiło) popracują sobie jako śmieciarze (żadna praca nie hańbi, jak miałem 5-6 lat sam chciałem być kierowcą śmieciarki – była supergłośna, wielka i miała rożne fajne światełka).

Za co?

Ośmielili się pożartować z włodarza Sopotu, kolegi partyjnego (do czasu) i osobistego (dalej?) premiera Tuska, prezydenta Karnowskiego. Jak? Nieproszeni przyszli na sesję Rady Miasta, do tego z wrednym – choć surrealistycznym – transparentem: „Jacek Karnowski największym piratem morskim”… Skandal? Jeszcze jaki!
To i kara musi być dotkliwa, aby nikt nigdy więcej z władzy nie kpił. A władza lokalna to realna władza – jak widać
po wyroku sądu. Do tego jeszcze zaprzyjaźniona z władzą centralną, która też, jak wiadomo, żartów nie lubi.

Happening miał miejsce 20 marca. Wyrok -po 9 miesiącach – zapadł, jak na polskie warunki, bardzo szybko. Inne, naprawdę poważne sprawy, afery gospodarcze, wielkie korupcje, złodziejskie prywatyzacje ciągną się na wokandzie całymi latami. A tu proszę: władza rychliwa – a że niesprawiedliwa to już inna historia…

Skądinąd wiadomo, że wymiar sprawiedliwości w Sopocie nie był zainteresowany całą sprawą, dopóki Karnowski… nie wygrał referendum i w jego wyniku pozostał na stanowisku prezydenta. Po referendum sąd uznał potrzebę stwierdzenia: „Przy Tobie Najjaśniejszy Panie stoimy i stać pragniemy”…

Wysoki Sad – niewysokie loty. Ale przecież to niska kara. Piotra Lisiewicza, lidera tego i innych happeningów
w dyby zakuć, albo i w pręgierz (publicznie oczywiście), wychłostać prześmiewcę, druku zakazać… Sopockiemu sądowi dedykuje w tym kontekście słowa piosenki: „Czemu się boisz, mała, czemu nie chcesz iść na całość?”…

I dobra rada dla sądu w Sopocie: organizujcie, chłopaki, Wasze posiedzenia wyjazdowe, aby naród mógł poznać Waszą ciężką, intelektualną pracę. Najlepiej w zakładach psychiatrycznych.
Tam też są wariaci (po części) – chociaż zwykle uczciwsi od Was…

.

Ryszard Czarnecki • niezalezna.pl

Reklama

Możliwość komentowania Wysoki zwariowany sąd i śmieciarze-warchoły została wyłączona

%d blogerów lubi to: