Czego nikomu na Nowy Rok nie życzę

Posted in ■ aktualności by Maciejewski Kazimierz on 31 grudnia 2009

Zwracam się do większości, bo (nie)życzenia do wszystkich muszą być pod tę większość krojone. Powinny oczywiście, zgodnie z nową modą, zachować najdalej idący szacunek dla dowolnie wybranej mniejszości oraz każdej innej części składowej grona odbiorców, więc się postaram. Bo nie chciałbym, żeby mi zarzucono nienowoczesność, czyli, pardonnez-moi le mot, konserwatyzm. Od dziś postanowiłem być NOWOCZESNY.
Nie mogę być konserwatystą, bo oznaczałoby to, że muszę być kimś, kto chciałby, w skrócie, zachowania tego co jest. A ja wcale nie chciałbym. Ale nie chciałbym też rewolucji, bo rewolucji nie lubię. Będę więc NOWOCZESNY.

Jakie są więc nieżyczenia nowoczesnego Polaka dla większości (nie urażając mniejszości) na nadchodzący rok?

Są proste.

Nie życzę nikomu by musiał dokonywać kolejnych wyborów. Wziąwszy pod uwagę, że dzisiaj udział w wyborach można porównać do udania się do domu publicznego w celu wybrania sobie żony, życzę wszystkim, by nie musieli już stawiać przed takimi dylematami. Najprościej rzecz ujmując nikomu nie życzę, by trwał w błędnym przekonaniu, że dając legitymację do rządzenia co raz to kolejnym politykom, spowodują, że władza będzie się zachowywała lepiej. Czyli, ujmując to jeszcze prościej, życzę wszystkim, by wreszcie zrozumieli, że głosowanie na coraz to kolejne partie nie zmieni nigdy niczego.

Skąd to wiem? Z doświadczenia. Dzisiejsza demokracja to selekcja negatywna, prowadząca do odsuwania ludzi mających choć ślad szansy na bycie PRAWDZIWYM przywódcą, autorytetem dla mas. Odsuwania, albo kompletnej demoralizacji, czego przykłady mamy również tu, w Salonie 24. No bo czyż nie ma wśród nas polityka, który dopóki nie zaangażował się w politykę był rozsądnym obserwatorem i komentatorem, a po tym zaangażowaniu stał się ujadającym psem łańcuchowym? Jest on ponurym, ale jakże wymownym przykładem degeneracji, do jakiej doszła polityka. I niestety nie jest to przykład jednostkowy – tak jest wszędzie i ze wszystkimi.

Nie życzę nikomu, by w nowym roku musiał powtarzać ociekające hipokryzją tezy, które serwują mu politycy
z jednej, drugiej czy trzeciej strony sceny politycznej. Bo dziś, w celu uzasadnienia nawet przed sobą samym dokonanych kiedyś przy urnach wyborów, większość powtarza pokrętne tezy serwowane przez polityków byle tylko nie przyznać się do tego, że głosując zrobili źle. Dziś ci, którzy wierzyli w to, że PO to tacy KULTURALNI ludzie, powtarzają jakieś kretyńskie bzdury byle tylko uzasadnić niegodziwości popełniane przez tę partię, tak jak kiedyś ci, którzy wierzyli, że lustracja jest receptą na wszystko wierzyli, że najważniejszym dla nas jest dzisiaj przepędzić z życia publicznego zakorzenioną w nim ubecję.

Ludziom potrzeba autorytetów. Gdy nie ma ich w wydaniu PRAWDZIWYM przyjmuje się takich, jacy są.
A gdy się uwierzy takiemu autorytetowi to się potem powtarza bezmyślnie przedstawiane przez niego tezy zapominając, że w polityce ZAWSZE równie ważne jest to, co głosi polityk jak i to kim jest ten polityk.

Nie życzę więc nikomu, by miał się znów udawać do urn i oszukiwać się, że teraz, gdy już zagłosuje, będzie lepiej.

Nie będzie. Będzie wciąż tak samo! A jeśli nam w życiu będzie trochę lepiej, to wyłącznie WBREW temu, co zrobią politycy.

Nie życzę więc nikomu, by musiał brać udział w balu hipokrytów, jakim jest dzisiejsza polityka – nawet w formie głosowania.

A politykom, którzy być może przeczytają moje (nie)życzenia nie życzę, by w tym nadchodzącym roku pojawiła się jakaś realna siła, która uczciwie rozliczyłaby ich z pieniędzy podatnika, które przejedli kłamiąc, oszukując
i z nieszczerym uśmiechem obiecując gruszki na wierzbie.
Bo przecież dokładnie WSZYSCY, którym udało się do polityki dorwać kłamali i oszukiwali.
A my im płacimy. Za to.

.

Adam Pietrasiewicz • salon24.pl

Reklama

Możliwość komentowania Czego nikomu na Nowy Rok nie życzę została wyłączona

%d blogerów lubi to: