Wszystko dobrze, wszystko git, czyli kłamstwo Tuskolandii

Posted in ■ aktualności by Maciejewski Kazimierz on 5 stycznia 2010

Donald Tusk jest nagi. Kryją go akolici. I to jest prawdziwy obciach na całą Europę.

Ale o premierze RP na końcu. Najpierw Jerzy Odrowąż Pieniążek. On to,  komentując postawy Polaków w roku odzyskania niepodległości, zapisał: „Na młodym organizmie państwowym od samego jego początku zagnieżdżał się typ ludzi bez czci i wiary, którzy tylko we własnym lub swej kliki interesie, pseudointeresie, pracowali, a właściwie rabowali, co się dało. I źle było z tym, kto się ośmielił naruszyć ów porządek, starał się o naprawę, gdyż w jednej chwili zgraja szakali rzucała się na niego.”

Słowa mądre i znakomicie oddające nie tylko klimat roku 1918, ale i ducha obecnych czasów.

DUSZOŁAPSTWO

Ja powiem tak: państwo, które nie wywiązuje się z podstawowych obowiązków wobec obywateli, którzy to państwo tworzą, tak naprawdę nie istnieje. A nawet jeśli jeszcze jakimś cudem trwa, wcześniej czy później musi skonać.

Kto nie dostrzega, że powyższe dotyczy aktualnej kondycji Polski i Polaków, jest ślepcem. Kto tego nie rozumie,
jest głupcem. A kto wszystko to widzi, rozumie i nie protestuje, jest nowoczesnym Europejczykiem.
Ale czy jest Polakiem?

Jeszcze jedno odwołanie. Józef Piłsudski, w liście do swego politycznego oponenta, Romana Dmowskiego, pisał tak: „Masa polskiego społeczeństwa jest rzeczą niczyją, luźnie chodzącą, nie ujętą w żadne kadry organizacyjne,
nie posiadającą żadnych właściwie przekonań, jest masą bez kości i fizjonomii. O tę gawiedź politycznie bezmyślną, o przyciągnięcie jej choćby na jeden moment w jedną lub drugą stronę, chodzi w pierwszym rządzie tym wszystkim, którzy robią w Polsce politykę. Cel ten zaślepia i przesłania oczy na wszystko inne działaczom zdolnym prowadzić tylko zajadłe i konkurencyjne duszołapstwo (…). Stąd spekulacja na najbardziej prymitywne
i naiwne odruchy mas, stąd zapominanie o interesach całości państwa – jest regułą i normą, a deklamacje
o Ojczyźnie frazesem, z którym działalność deklamujących stoi w najzupełniejszej sprzeczności”
.

Piłsudski miał rację, a Polacy żyją dziś w czasach wielkich, choć rządy zdecydowali się powierzyć ludziom małym.

LUDZIE ZNIEWOLENI ?

Od 1945 roku zło ma w Polsce dobrą passę, zaś nikczemnicy rządzą oraz umierają spokojnie. Nie dziwię się:
nic nie rozzuchwala bandytów bardziej, niż poczucie bezkarności. A Polska przed dwudziestoma laty gwarantowała bezkarność bandytom. Bandytom oraz ich nadzorcom.

Wręcz dramatycznie brakuje nam polityków, za progiem XXI wieku umiejących poprawnie zdefiniować polski interes narodowy wedle etycznych standardów polskości oraz przejrzystych reguł postępowania. Może dlatego, że – jak to wiele lat temu ujął Rafał Ziemkiewicz – ci, którzy powinni Polaków uczyć i wychowywać, nigdy się nie urodzili, bowiem ich rodziców wymordowali Niemcy, a tych, którzy II wojnę przeżyli, dorżnęli komuniści.

W efekcie polska dusza jest chora. Ryszard Legutko: „Głównym symptomem tej choroby jest wszak przekonanie,
że nic od nas nie zależy, bo wszystkie ważniejsze role rozdano. To jest mentalność człowieka zniewolonego”
.

Czy jest na to rada? Legutko odpowiada tak: „Najważniejsze, żeby zobaczyć tę polską niemoc i się wkurzyć.
Im więcej ludzi to zobaczy i się wkurzy, tym większa szansa, że coś się zmieni. Kiedyś widziałem w filmie taką scenę: mężczyzna otwiera okno w środku nocy i krzyczy, że ma już dość i tak dalej być nie może. Po jakimś czasie zaczynają tak się zachowywać inni i powstaje reakcja zbiorowa. Może to jest jakiś pomysł?”

Może jest. I oby był.

OBCIACHOWE FANFARY

A teraz powiedzmy sobie wreszcie prawdę o polskim premierze prosto w oczy: Donald Tusk jest nagi.
Kryją go akolici. I to jest prawdziwy obciach na całą Europę.

Nic ten rząd nie załatwił. Tak wiele wysiłku włożyć, by przez dwa lata w żadnej dziedzinie gospodarki, polityki czy życia społecznego niczego nie poprawić, to naprawdę godna podziwu sztuczka pijarowska. Obiecany cud, nie może być inaczej. Państwo ledwo zipie, ale fanfary wciąż grają.

Grają i grać będą, choć ludzie rozumni dostrzegają obraz wyłaniający się zza horyzontu zdarzeń. Norbert Maliszewski: „Premier Donald Tusk traci zaufanie, zmieniają się oczekiwania Polaków. Kolos wciąż stoi na swoich glinianych nogach, ale już zaczyna się chwiać. Utrzyma jednak równowagę, dopóki nie znajdzie się ktoś,
kto zdołałby go popchnąć, aby się wywrócił.”

To nie do końca prawda, skoro niegdysiejszy kolos sam siebie ku przepaści popycha. No bo czy premier rządu, miotany wichrami miłości od ściany wyznaczającej miłosną politykę, do drugiej, oznaczającej wojnę z opozycją, na dodatek oświadczający wszem i wobec, iż nie zamierza reformować państwa, bo z góry wie, że mu w tym prezydent będzie przeszkadzał, na dodatek nie panujący nad rządowymi agendami czy służbami zależnymi od rządu (sprawa Krzysztofa Olejnika i Marka Papały), na dodatek wykazujący krańcową niekompetencję (stocznie)… i tak dalej,
i tak dalej – czy taki premier zasługuje na szacunek?

No bardzo proszę: bez żartów.

.

Krzysztof Ligęza • salon24.pl

Reklama

Możliwość komentowania Wszystko dobrze, wszystko git, czyli kłamstwo Tuskolandii została wyłączona

%d blogerów lubi to: