Przed komisją Kapica pogrąża Chlebowskiego

Posted in ■ aktualności by Maciejewski Kazimierz on 13 stycznia 2010

Siedmiogodzinne zeznania wiceministra finansów i szefa Służby Celnej Jacka Kapicy obróciły w perzynę argumenty wszystkich obrońców Zbigniewa Chlebowskiego.

Po wybuchu afery hazardowej przekonywali oni, że „Zbyszek jest tylko mało asertywny”, lecz wcale nie zamierzał promować rozwiązań korzystnych dla właścicieli salonów gier przy pisaniu ustawy hazardowej ani nie chodził
na pasku lobbystów.

Z zeznań Kapicy wynika coś przeciwnego – Chlebowski interweniował u niego w sprawach związanych nie tylko
z samą ustawą, ale także dotyczących konkretnych rozwiązań korzystnych dla biznesmenów tej branży Ryszarda Sobiesiaka i Jana Koska.

Już na początku zeznań Jacek Kapica zaskoczył posłów zasiadających w komisji hazardowej, wyciągając nieznaną
do tej pory notatkę napisaną po spotkaniu ze Zbigniewem Chlebowskim, które miało miejsce w Sejmie tuż przed wybuchem afery hazardowej. Z relacji Kapicy wynika, że Chlebowski wiedział, iż przebieg prac nad ustawą hazardową jest sprawdzany.

– Wyraził zdumienie zamieszaniem, jakie wiązało się z pracami nad ustawą o grach losowych.
Zapewniał także, że nigdy jego intencją nie było wpływanie na proces legislacyjny – mówił wczoraj Kapica.

Co ciekawe, Chlebowski rozmawiał z Kapicą 27 sierpnia 2009 r., czyli dzień po tym, jak obaj spotkali się
z premierem i gdy szef rządu pytał o przebieg prac nad ustawą hazardową. – Ta rozmowa miała raczej sztywny charakter. Premier zadawał pytania, ja odpowiadałem. Na koniec premier zobowiązał mnie do zachowania tajemnicy – relacjonował Kapica.

– I ja jej dotrzymałem – zapewnił wiceminister.
To zastrzeżenie jest o tyle ważne, że właśnie w tym okresie o ustawie przestają ze sobą rozmawiać Jan Kosek, Ryszard Sobiesiak i Zbigniew Chlebowski. To właśnie 27 sierpnia 2009 r. – według ujawnionych stenogramów
z rozmów podsłuchanych przez CBA – Sobiesiak mówił przez telefon Koskowi, że sprawą interesuje się CBA.

Jacek Kapica opowiedział też o wcześniejszych spotkaniach z Chlebowskim, np. tym z 14 lipca 2008 r., kiedy ówczesny szef klubu parlamentarnego PO interweniował u niego w sprawie odmowy przez Ministerstwo Finansów wydania zgody należącej do Ryszarda Sobiesiaka firmie Golden Play na przedłużenie działalności salonu gier we Wrocławiu. Kiedy tej sprawy nie udało się załatwić, Chlebowski przyszedł ponownie 16 lipca 2008 r., tym razem
w sprawie koncesji na salon gier firmy Filmotechnika, której wiceprezesem jest Jan Kosek.

W czasie innych spotkań Zbigniew Chlebowski dopytywał się o rozwiązania ustawowe. – Proponował, by zamiast wprowadzać dopłaty, o 20-30 proc. zwiększyć podatki dla właścicieli jednorękich bandytów – tłumaczył Kapica. Rozwiązanie proponowane przez Chlebowskiego było znacznie bardziej korzystne dla właścicieli salonów gier.

Wszystkie spotkania Kapicy z Chlebowskim odbywały się w gabinecie szefa klubu PO. W żadnym wypadku polityk Platformy nie zwracał się do wiceministra z pytaniem na piśmie. – We współpracy z posłami jesteśmy elastyczni – odpowiadał wczoraj na pytanie „Polski” Kapica.

Kapica zatapia Chlebowskiego

Jednak zeznania ministra Jacka Kapicy, zwłaszcza te dotyczące spotkania ze Zbigniewem Chlebowskim, po którym sporządził notatkę służbową, wzbudziły wątpliwości zasiadających w komisji posłów. Jacek Kapica przyznał bowiem wczoraj, że choć z Chlebowskim spotykał się wiele razy, to notatkę sporządził tylko z rozmowy przeprowadzonej
27 sierpnia. – Zrobiłem to z urzędniczej roztropności. Czułem, że sytuacja jest wyjątkowa – tłumaczył Kapica

Co to za sytuacja – dopytywał Bartosz Arłukowicz z SLD.
– Taka, że jednego dnia o ustawę hazardową wytypuje mnie premier, a następnego o spotkanie w sprawie ustawy prosi mnie przewodniczący komisji finansów publicznych – wyjaśniał Kapica. – Spotkanie ze Zbigniewem Chlebowskim nie było dla mnie komfortowe, bo musiałem zachować w tajemnicy spotkanie z premierem
z poprzedniego dnia – dodał.

Dopytywany przez Zbigniewa Wassermanna z PiS, minister zastrzegł, że w tamtym czasie nie wiedział o aferze hazardowej.

Posłów śledczych zdziwiło także to, że Kapica nie nadał notatce oficjalnego charakteru, nie wpisał jej do rejestru, nie wysłał jej do kancelarii premiera. Co więcej, w żadnej z późniejszych rozmów z premierem ani w żadnym dokumencie nie informował o istnieniu tej notatki. Złożył ją jedynie sekretariacie ministra finansów Jacka Rostowskiego. Dlaczego wybrał właśnie taką drogę? – Uznałem, że sytuacja jest wyjątkowa, więc poinformowałem o tym swojego przełożonego – mówił wiceminister.

Znacznie chętniej Kapica mówił o innych spotkaniach ze Zbigniewem Chlebowskim. Według jego relacji 14 lipca 2008 r. ówczesny szef klubu parlamentarnego PO interweniował u niego w sprawie odmowy przez Ministerstwo Finansów wydania zgody należącej głównie do Sobiesiaka firmie Golden Play na przedłużenie działalności salonu gier we Wrocławiu. Resort wydał w tej sprawie negatywną decyzję, bo jednym z udziałowców interesowała się prokuratura. Firma Sobiesiaka odwołała się. Decyzja, która zapadła 15 lipca 2008 r., była niekorzystna dla Sobiesiaka.

Kapica spotkał się z Chlebowskim dzień później i powiedział o decyzji. Wtedy szef klubu PO podjął kolejny temat związany z salonem gier. Tym razem w Warszawie. Ministerstwo Finansów unieważniło przetarg na uruchomienie w stolicy salonu gier. Wygrała go firma Filmotechnika, której wiceprezesem jest Jan Kosek. Kapica tłumaczył, że przy tego rodzaju przetargach decyduje deklaracja wysokości wpłacania podatków do budżetu państwa. Pod tym względem Filmotechnika złożyła trzecią pod względem atrakcyjności ofertę. Mimo tego wygrała. Komisja przetargowa uznała, że dwie bardziej atrakcyjne oferty są niemożliwe do spełnienia. – Nikt nie przeprowadził jednak symulacji na tę okoliczność – tłumaczył Kapica.

W czasie innych spotkań Chlebowski dopytywał się o rozwiązania ustawowe. – Proponował, by zamiast wprowadzać dopłaty 0 20-30 proc., zwiększyć podatki dla właścicieli jednorękich bandytów – tłumaczył Kapica. Rozwiązanie to było korzystne dla właścicieli salonów gier, nie dla państwa. Zakładało, że do budżetu wpłynie dodatkowe 100 mln zł. Dopłaty miały dać ok. 260 mln.
Spotkania Kapicy z Chlebowskim odbywały się w gabinecie szefa klubu PO. Polityk Platformy nigdy nie zwracał się do wiceministra z pytaniem na piśmie. – We współpracy z posłami jesteśmy elastyczni – wyjaśniał „Polsce” Kapica.

Trudniej Jackowi Kapicy było tłumaczyć, dlaczego chciał znieść limity na lokowanie salonów gier i kasyn. Policja i ABW stwierdziły później, że to rozwiązanie spowodowałyby niekontrolowany rozwój branży hazardowej w małych miastach oraz przejęcie kontroli nad znaczną częścią branży przez zorganizowaną przestępczość.

– Moim celem była deregulacja rynku – bronił się Kapica. I tłumaczył, że rozwiązania te proponował premier Pawlak. W rzeczywistości Pawlak przesłał do resortu finansów propozycje zgłoszone komisji trójstronnej przez Business Centre Club. Jedną z dwóch firm hazardowych zrzeszonych w BCC jest spółka Sobiesiaka.

– Nie wiedzieliśmy, że zapis ten jest propozycją BCC. Podpisał je wicepremier Pawlak – wyjaśniał Kapica. On tę propozycję zaakceptował, uznając, że nie jest kontrowersyjna.

Ciekawym wątkiem zeznań Kapicy było rozpoczęcie prac nad najnowszą ustawą hazardową. Zaczęły się 3 sierpnia 2009 r., gdy resort finansów miał już gotowy projekt autorstwa Kapicy. Wówczas zadzwonił do niego szef doradców premiera Michał Boni i nakazał rozpoczęcie prac nad nową ustawą.

Miała uwzględniać rozwiązania stosowane w innych krajach europejskich. Dlaczego nagle nastąpił zwrot w pracach nad ustawą ? – Nie mam zwyczaju dopytywać osób starszych i wyżej stojących w hierarchii o powody ich decyzji. Dostałem polecenie, więc zacząłem robić analizy – przyznał szef Służby Celnej. W tym czasie trwała już akcja CBA o kryptonimie „Black Jack”, w której biuro rozpracowywało głównych bohaterów afery hazardowej.

.

Mariusz Staniszewski • polskatimes.pl

Reklama

Możliwość komentowania Przed komisją Kapica pogrąża Chlebowskiego została wyłączona

%d blogerów lubi to: