Rząd bierze się za internet

Posted in ■ aktualności by Maciejewski Kazimierz on 18 stycznia 2010

Będą blokować nielegalne treści.

Rząd znów zabiera się za porządkowanie internetu. Przy okazji delegalizacji e-hazardu chce po raz kolejny przepchnąć projekt wprowadzający Rejestr Stron i Usług Niedozwolonych, czyli blokadę stron internetowych zawierających nielegalne treści. Eksperci są pewni: to metoda na coraz większe ograniczanie wolności słowa w sieci.

To już trzecie podejście do uchwalenia prawa wprowadzającego blokadę stron uznanych za szkodliwe. „Rząd przy okazji delegalizacji e-hazardu, powraca do praktyk sprzed ’89 roku. Z jedną jedyną różnicą : wtedy nie było jeszcze internetu” – mówi Marcin Cieślik prezes Internet Society Polska, międzynarodowej organizacji zajmującej się wspieraniem rozwoju globalnej sieci. „Choć nowa wersja ustawy wprowadzającej czarną listę stron internetowych jest z lekka poprawiona, jak choćby w tym, że to sąd ma decydować, która strona podlega blokadzie, to jednak meritum się nie zmieniło: internet ma być kontrolowany i blokowany” – ostrzega Cieślik.

Wtóruje mu dyrektor generalny Związku Pracodawców Branży Internetowej

IAB: „Choć z projektu ustawy wypadły strony o treściach faszystowskich, nie ma pewności, że za jakiś czas nie pojawią się pomysły z rozszerzaniem katalogu stron. Niestety w imię walki z e-hazardem rząd przygotował niebezpieczny wyłom w wolności słowa” – uważa Jarosław Sobolewski.

Eksperci zwracają również uwagę, że państwa, które wprowadziły podobne rozwiązania, mają dziś problemy z ich egzekwowaniem. „Prezydent Niemiec kilka tygodni temu odmówił podpisania prawa obligującego wszystkich dostawców internetu do przekierowywania internauty na stronę zawierającą czerwony znak STOPP, gdy tylko spróbuje wpisać w przeglądarce jeden z uznanych za nielegalne adresów WWW” – opowiada Marcin Cieślik.
I dodaje, że z kolei w Finlandii do rejestru trafiły nie tylko strony zakazane, ale także te, które miały jedynie linki
do stron zakazanych.

Najwięcej zamieszania narobiła jednak australijska czarna listą stron internetowych prowadzona przez tamtejszy Urząd ds. Komunikacji i Mediów.

W ubiegłym roku trafił na nią portal Wikileaks.org publikujący informacje, które wyciekają z różnych agencji i biur. Za co? Bo ujawnił dokument zawierający duńską listę zakazanych stron internetowych. „Polska ustawa jest tak niedopracowana, że podobne problemy mogą być niestety i naszą codziennością” – uważa Olgierd Rudak specjalizujący się w prawie internetowym.

.

Sylwia Czubkowska • dziennik.pl

Reklama

Możliwość komentowania Rząd bierze się za internet została wyłączona

%d blogerów lubi to: