Od pucybuta do wazeliniarza

Posted in ■ aktualności by Maciejewski Kazimierz on 30 stycznia 2010

Wazeliniarz. Osoba, która podporządkowuje się komuś w celu osiągnięcia korzyści

Oto największy wazeliniarz Donka

Działalność polityczna w III RP

W 1992 w rządzie Jana Olszewskiego pełnił funkcję wiceministra obrony narodowej, opowiadał się za szybką integracją Polski ze strukturami NATO. W późniejszych latach związany był ze zorganizowanym przez Jana Olszewskiego Ruchem Odbudowy Polski. W wyborach do Sejmu w 1997 kandydował z listy ROP w okręgu bydgoskim, jednak nie uzyskał mandatu i wkrótce potem rozstał się z tym ugrupowaniem.

Od 1 października 1992 do 17 lutego 1995 Wojskowe Służby Informacyjne zainteresowane podwójnym obywatelstwem i wiążącym się z tym ryzykiem podwójnej lojalności inwigilowały Radosława Sikorskiego, nadając akcji kryptonim „Szpak”. Teczka z materiałami zgromadzonymi w czasie akcji „Szpak” została odtajniona i upubliczniona przez Radosława Sikorskiego w 2006[1].

W latach 1998–2001 w rządzie Jerzego Buzka był wiceministrem spraw zagranicznych. Zajmował się utrzymywaniem kontaktów z Polonią oraz relacji z krajami Azji, Afryki i Ameryki Łacińskiej. W tym samym okresie sprawował funkcję przewodniczącego Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie.

25 września 2005 został wybrany do Senatu jako kandydat Komitetu Wyborczego Prawa i Sprawiedliwości w okręgu bydgoskim. Kadencję rozpoczął 20 października tego samego roku, w Senacie VI kadencji był członkiem komisji spraw zagranicznych.

12 września 2007 ogłosił, że będzie kandydował do Sejmu z listy Platformy Obywatelskiej z okręgu bydgoskiego.

2 grudnia 2007 wstąpił do PO.

Wcześniej, 16 listopada tego roku, został powołany na stanowisko Ministra Spraw Zagranicznych w rządzie Donalda Tuska.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Radosław_Sikorski

Jak widać nasz cudny Radzio to typowy przedstawiciel gromaduy „skoczki pospolite”.
Zawsze tam sobie wskoczy gdzie synekura skapnie.
Za synekurę od Donka godzi sie nawet na kuratelę w osobie „strasznego dziadziunia”, który występuje w roli prawej ręki Tuska a Radzio jako pucybut.

Aspiracje Sikorskiego jednak wybiegają dalej niż rola ósmego w ostatnim rzędzie a i pucowanie butów też kiedyś się znudzi.
I właśnie Radzio ujrzał szansę dla siebie i nadziję że łaskawca Donek poleci mu kandydowanie do tej niegodnej i beznadziejnej roli jaką jest prezydentura w IIIRP.

POmysłowy Radosław przeszedł z roli pucybuta do roli wazeliniarza.
Tyle wazeliny, ile wylał na swojego guru, to dawno nikt nie otrzymał.

Szef MSZ Radosław Sikorski zapowiedział w czwartek, że weźmie udział w dyskusji i podejmowaniu decyzji przez Platformę Obywatelską w sprawie wystawienia kandydata w wyborach prezydenckich w 2010 roku.

– „Nie znam przypadku przywódcy, który, mając najwyższy urząd w państwie w zasięgu ręki, poświęca osobiste ambicje dla misji modernizowania kraju. Donald Tusk pokazał, że jego odpowiedzialność i patriotyzm są najwyższej próby. Jestem dumny, że mogę być członkiem jego ekipy” – podkreślił Sikorski w oświadczeniu przekazanym PAP.

– „Jako członek władz Platformy Obywatelskiej wezmę udział w tych decyzjach”-

http://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/artykuly/3…

Wazeliniarz, to człek, którego należy się bać a przynajmniej wystrzegać.

Wazeliniarz bierny

To taki człowiek, który zadowala się ochłapami z pańskiego stołu. Kiedy szef wchodzi do biura, on biegnie z uśmiechem przyklejonym do bladych ust i odbiera jego parasol. Potem mówi, jak jego przełożony świetnie wygląda. Nie zapomina przy okazji dodać, ileż to zadań wyznaczył sobie w dniu dzisiejszym i jak zamierza je zrealizować. Reaguje na najmniejsze drgnienie powiek swojego przełożonego. Bywa, że w myślach nazywa go swoim panem. Drży na całym ciele, kiedy ktoś inny zbliża się do obiektu jego adoracji, jest zazdrosny o każdy oddech szefa, który nie był skierowany w jego stronę. Wprowadza w firmie idiotyczne rytuały, na przykład biega co rano sprawdzić, czy szef równo zaparkował, czy któreś koło nie wystaje czasem poza linię. Jeśli zauważy jakieś niedoskonałości, pędzi z marsową miną do szefa i błaga go, by wydał mu kluczyki od samochodu, a on już ten błąd skoryguje.

Wazeliniarz agresywny

Porusza się po świecie z miną człowieka myślącego o sprawach ostatecznych i elementarnych.
Wazeliniarz agresywny nie pozwala szefowi na zastanawianie się. On ma zawsze listę gotowych pomysłów, które w większości nie pasują do realiów codziennego bytowania, nie zgadzają się z polityką firmy i wymagają wysiłku całej ekipy z wyjątkiem wazeliniarza, który przewidział dla siebie rolę kierowniczą we wszystkich spisanych na karteczce przedsięwzięciach.
Wazeliniarz agresywny podkreśla zawsze zalety szefa, ale robi to tak, że każdy wie, iż bez wazeliniarza szef jest nikim lub prawie nikim. Wazeliniarz agresywny nie zaniedba żadnej sposobności, by pogrążyć kolegów z pracy w oczach kierownictwa, prezesów lub właścicieli firmy. Bez żenady będzie opowiadał o własnych sukcesach i przewagach – tym częściej będzie o nich mówił, im bardziej będą fikcyjne.
Wazeliniarz agresywny popełnia kilka błędów, których nigdy nie popełniłby wazeliniarz bierny. Przede wszystkim uparcie dąży do celu, którym jest wypromowanie i wywyższenie własnej osoby.
Zdarza mu się wypowiadać źle o swoich kolegach w obecności szefa, kiedy ten wcale o to nie prosił. Agresywny wazeliniarz nie bierze pod uwagę istnienia wokół siebie wazeliniarzy biernych i przeważnie staje się ich pierwszą ofiarą. Wykańczają go jak mrówki skorpiona.

Wazeliniarz doskonały

Nie ufajcie nigdy człowiekowi, który w waszej nowej pracy podejdzie do was pierwszy i ciepłym głosem powie: „Cześć, jestem Jurek, fotografuję trochę” (albo coś podobnego). To wazeliniarz doskonały albo mówiąc prościej – kapuś. Wazeliniarz doskonały wie, że człowiek jest tylko narzędziem w rękach ślepego losu.
Od razu musicie wiedzieć, że to on sprawuje kontrolę nad wszystkim, to on wie, kto gdzie chodzi, z kim jada i o czym będzie się mówiło jutro na zebraniu. Wazeliniarz doskonały zaprzyjaźnia się z nowymi pracownikami po to, by ustawić ich tak jak się układa kawałki puzzli .
Wazeliniarz doskonały ma do zrealizowania trzy cele. Po pierwsze wpływać na istotne decyzje szefa i kontrolować kolegów – daje mu to poczucie siły i w wielu wypadkach realną władzę. Po drugie uchylać się od wszelkiej odpowiedzialności i obowiązków przy maksymalnym parciu na sukces i zysk. Po trzecie nie dać się zdemaskować ani wyrzucić. Realizacja tych trzech celów wymaga nie lada inteligencji i sprytu.
Wazeliniarz doskonały jest w najbardziej niebezpieczny, bo zamienia się w zwyczajnego prowokatora.

http://wiadomosci.o2.pl/?s=512&t=10276

Jak widać, wazeliniarz to wyjątkowa kanalia.

Dlatego – TUSKU, musisz pogonić wazeliniarza Sikorskiego.

.

kryska • blogpress.pl

Reklama

Możliwość komentowania Od pucybuta do wazeliniarza została wyłączona

%d blogerów lubi to: