Gen. Jaruzelski – koniec karencji?

Posted in ■ historia by Maciejewski Kazimierz on 5 lutego 2010

Myślę tu oczywiście o karencji – (czasie ochronnym) – w mediach. Bo wszelkie inne karencje gen. Jaruzelski ma zapewnione dożywotnio.

Film dokumentalny Grzegorza Brauna pt. „Towarzysz generał” wyemitowany w poniedziałek wieczorem w TVP 1, rozpalił emocje, a dyskusja po jego emisji, prowadzona przez red. Rafała Ziemkiewicza dolała oliwy do ognia. Nie będę powielał relacji z tego co wszyscy osobiście oglądali lub przeczytali o filmie.

No może poza jednym. Już następnego dnia po emisji dokumentu, gościem Sygnałów Dnia w PR1 był gen.Jaruzelski. Oczywiście oburzony, a nawet rozżalony – ale mając możliwość przedstawienia swoich prawd przed milionami radiosłuchaczy, ograniczył się jedynie do żarcików próbujących dezawuować twórców filmu, a „upraszany” o polemikę, oświadczył wymijająco, że wszystkiemu „winien jest dyktat Jałty”, gdyż to Stalin narzucił Polsce (nam) komunizm, i tylko roztropne poddanie się bolszewizacji sprawiło, że nie staliśmy się państewkiem kadłubowym, leżącym między Bugiem a Wartą. Polską pozbawioną Białegostoku, Pomorza i Śląska.

Mógł wszystko, nie robił nic

W 1944/1945 były dwie wykładnie polskiej racji stanu – pierwsza; gen. Andersa, gen. Okulickiego, rotmistrza Witolda Pileckiego; druga – gen. Wojciech Jaruzelskiego – czyli pełna kolaboracja z ZSRR jako przejaw tzw. politycznego rozsądku.

Polska zdradzona przez swoich „aliantów”, przegrała II wojnę światową i poniosła tego faktu konsekwencje, tracąc 1/3 swego terytorium, oraz płacąc ofiarę za śmierci 6 milionów swoich obywateli, (w tym 3 mln. wyznania mojżeszowego). ALE (!) od marca 1985 roku, kiedy w ZSRR, w miejsce stalinowca Leonida Breżniewa (członka BP KPZR wybranego osobiście przez Józefa Stalina) rządził już Gorbaczow demontujący komunistyczne Imperium Zła, gen. Wojciech Jaruzelski rządzący niepodzielnie Polską Ludową, mógł wszystko! Ale nie robił nic, trwając jako niezłomny obrońca realnego socjalizmu i konstytucyjnego sojuszu wasala z suwerenem!

Mógł wprowadzić i przeprowadzić każdą zmianę i reformę, nawet najbardziej niespodziewane i nieprzewidziane byłyby przyjęte bez szemrania i wprowadzone w życie. Mógł np. przywrócić legalną (kwietniową) Konstytucję II RP! (dzięki czemu zapewniłby sobie 14 lat legalnych rządów) Mógł przeprowadzić wolne wybory. Mógł wprowadzić wielopartyjność, mógł przejść do historii jako drugi po marszałku Józefie Piłsudskim polski mąż stanu XX wieku.
A cóż zrobił? Nic. Jakieś „reformy” min. Wilczka itd. „referenda”.

Zwykły minister obrony narodowej

Po 1989 r., przez całe 20 lat, nie przyznał się do jednego marnego błędu, w żadnej sprawie. Po emisji filmu „Towarzysz generał” on i „konstruktywna opozycja” wyselekcjonowana przez oberszefa bezpieki i specsłużb, gen. Czesława Kiszczaka, podnosi dzisiaj niebywały krzyk oburzenia. Okazuje się że gen. W. Jaruzelski nie ma nic wspólnego z czystką antysemicka w Ludowym Wojsku Polskim w latach 1960-1965 – gdy był naczelnym „politrukiem Polski Ludowej” – Szefem Głównego Zarządu Politycznego WP – (w wywiadzie radiowym przyznał się jedynie do usunięcia kilkudziesięciu oficerów i generałów LWP, jak Żydów lub uznanych za „żydów”).

On też nie ma nic wspólnego z masakrą robotników na Wybrzeżu w 1970 roku – był tylko zwykłym Ministrem Obrony Narodowej – a na Wybrzeżu był tow. Kociołek i „zwykły bałagan”, a już najbardziej niewinny jest w sprawie wprowadzenia Stanu Wojennego 13 grudnia 1981. Zrobił to, bo musiał, bo krwawy Breżniew już wchodził od wschodu do Polaki, a niemieckie dywizje NRD od zachodu.

By polemizować ze środowiskiem reprezentowanym prze J. Jaruzelskiego, J. Żakowskiego, czy W. Mazowieckiego trzeba by było napisać całą książkę. Nie mamy na to miejsca.

Powstanie i „wybuch” Solidarności wywołany był upadkiem ekonomii socjalizmu, gen. W. Jaruzelski mógł – mając władze absolutną – wprowadzić reformy gospodarcze, mógł też „rozbroić Solidarność” prowadząc wiążące rozmowy z kierownictwem Związku. Mógł jako dyktator wykonać sto innych politycznych wolt i majstersztyków, ale niestety zachowywał się jak przestraszony sowiecki lokajczyk. I tak mu to do dzisiaj zostało!

Nie „zdążył” do Andersa

By zrozumieć jego zachowanie musimy się cofnąć do połowy czerwca 1941, kiedy to z majątku Winksznupie na Litwie (dziś Vinksnupiai) należącym od pokoleń do rodziny Hawryłkiewiczów – (gdzie do dzisiaj znajduje się cmentarz polskiej szlachty tatarskiej), rodzina Jaruzelskich h. Ślepowron (szlachta wymieniana w dokumentach od 1478 r.) została przez wojska NKWD wywieziona na daleką Syberią, aż pod Ałtaj. Wychowanek katolickiego gimnazjum Ojców Marianów, wątły „mól” książkowy Wojciech Jaruzelski miał wówczas 17 lat. W tajdze zapędzono go do wyrębu, a obozu i prac pilnowali „bojcy” NKWD z formacji GUŁAGu. Taka trauma pozostaje na całe życie! Czas katorgi dla rodziny Jaruzelskich jest stosunkowo krótki, od czerwca 1941 do stycznia 1942. Wybuch wojny niemiecko – radzieckiej – w czerwcu 1941, ratuje Wojciechowi Jaruzelskiemu życie. Jego ojciec Władysław
(syn powstańca styczniowego i uczestnika wojny 1920 r., z bolszewikami, umiera z wycieńczenia w 1942 w Bijsku (gdzie jest pochowany).

Wojciech Jaruzelski ucieka z Ałtajskiego Kraju, ale armia gen. Andersa już opuszcza ZSRR. Tak jak tysiące Polaków, którzy nie „zdążyli” do Andersa zostaje skierowany do obozu w Sielcach, gdzie Wanda Wasilewska i ZPP tworzą 1 Dyw. Wojska Polskiego. Tu zostaje wcielony do 5 Pułku Piechoty, skąd zostaje skierowany do radzieckiej szkoły oficerskiej w Riazaniu.

Uciążliwa oferma

I tu mogę opisać fakty nie znane nikomu, poza wąskim gronem historyków wojskowości, i samemu gen. W. Jaruzel- skiemu. Otóż w roku 1965 dano mi, w czasie wakacji, jako licealiście, do przepisywania maszynopis wspomnień uczestnika szturmu Berlina gen. dyw. Leona Dubickiego. (maszynopis złożony w wyd. MON i nigdy nie wydany), który w latach 1963-1967 był już na „bocznym torze”, pełniąc jedynie funkcję z-cy szefa studiów Sztabu Generalnego LWP.

We wspomnieniach z okresu formowania 1 Dywizji w ZSRR zwrócił moja uwagę akapit dotyczący szeregowca Wojciecha Jaruzelskiego, o którym oficer 5 PP Leon Dubicki pisał w anegdotyczny sposób, jako o szeregowcu utrudniającym życie swoim kolegom, którzy „obrywali” kary przez jego braki w kondycji fizycznej i poligonowe nieprzystosowanie. Gdy przyszedł rozkaz o oddelegowaniu kilkudziesięciu kandydatów, którzy skończyli gimnazjum, do szkoły oficerskiej, Leon Dubicki na usilne prośby podoficerów i żołnierzy chcących pozbyć się Wojciecha Jaruzelskiego jako uciążliwej ofermy, siejącej zamęt, dopisał go do list kandydatów. W Riazaniu załamano ręce, ale oficer NKWD szybko poznał się na umysłowych zaletach młodego szeregowca. Został przydzielony do zwiadu „razwietki” – podlegającej SMIERSZOWi. I tak jest geneza kariery Wojciecha Jaruzelskiego. (w filmie coś tam bąkano na ten temat – ale niewiele)

„Matrioszka” GRU

Życie dopisało swoje post scriptum do losów gen dyw. Leona Dubickiego i jego wojennych wspomnień. W 1981 r., w trakcie inspekcji służbowej w Berlinie Zachodnim poprosił o azyl polityczny! Szok był zupełny! Oficer który zdobył umocnienia Politechniki Berlińskiej w 1945 itd. prosi Szwabów o azyl! Gen. Wojciech Jaruzelski publicznie stwierdził wówczas, że Dubicki z powodu ran frontowych głowy zawsze był „cierpiący psychicznie”.

W 1993 r., nie wykryci dotąd sprawcy, zamordowali gen. Dubickiego w jego berlińskim mieszkaniu (do Polski po 1989 roku bał się wrócić, tak jak płk Kukliński), zabierając większość książek, wszystkie zapiski i papiery.
Nawet starych gazet nie zostawiono!

Z Riazaniem wiąże się też inna, zaskakująca opowieść, „przeciek” puszczony w obieg prze b. oficerów WSW (wywiadu wojskowego) – otóż ponoć Wojciech Jaruzelski jest „matrioszką” Smiersza i GRU. Ponoć w drodze do Riazania został zastąpiony radzieckim oficerem wywiadu, który zabrał W. Jaruzelskiemu tożsamość. Co byłoby bardzo łatwe, gdyż rodzina młodego Wojciecha już nie żyła, dalsza rodzina nie widział go do lat, a zdjęcia i dokumenty się nie zachowały. Po fakcie kiedy całe szefostwo brytyjskiego kontrwywiadu okazało się w latach 60.tych oficerami KGB – nic już nie jest w stanie mnie zadziwić.

Ślub na rozkaz

Fakt bycia(?) „matrioszką” tłumaczył by wiele z decyzji generała. Dwa inne przyczynki pominięte w filmie, a rzucając snop światła na osobę Wojciecha Jaruzelskiego: w 1956 zostaje najmłodszym generałem LWP (ma 33 lata) i jako jedyny polski generał występuje za pozostaniem marszałka ZSRR (i Polski) Konstantego(!) Rokossowskiego w Polsce. Rokossowski jednak z kilkudziesięciu generałami i pułkownikami rosyjskimi reemigruje do ZSRR, w tym całe dowództwo Informacji Wojskiej itd. W śród wyjeżdżających jest też oficer GRU – kobieta, którą przydzielono do osoby płk Jaruzelskiego, i która przez rok starła się zostać żoną W. Jaruzelskiego. Zabiegi te spełzły na niczym – wyjechała bez pożegnania! W grudniu 1960 roku, w wieku lat 37 gen. Wojciech Jaruzelski jako Szef GZP LWP,
ożenił się „na rozkaz” w Barbarą Jaskólską – germanistką. A po trzech latach urodziło się ich jedyne dziecko – córka Monika.

Od 1971 roku rodzina Jaruzelskich mieszka na starym Mokotowie w willi skonfiskowanej przez władzę ludową państwu Przedpełskim – którzy z gen. Jaruzelskim bezskutecznie się procesują.

Reasumując – film „Towarzysz generał” należy uznać za dokument obiektywny i wyprany z wszelkich chwytów czarnej propagandy. Gdybyż taki dokument zrobili spece ze stajni ministra Jerzego Urbana, to jak sądzę światopoglądy „młodych, wykształconych mieszkańców wielkich miasta” mógłby lec w gruzach.
Film „Towarzysz generał” to pierwszy kroczek na drodze do wolności przedstawiania stanowisk.

Brońmy tej wolności.
.

Remigiusz Włast-Matuszak • yeppy.pl

Reklamy

Możliwość komentowania Gen. Jaruzelski – koniec karencji? została wyłączona