Nie chcemy, by Morawiecki ośmieszał Solidarność Walczącą

Posted in ■ aktualności, ■ odkłamujemy HISTORIĘ by Maciejewski Kazimierz on 6 lutego 2010

Mam nadzieję, że następny prezydent nie będzie kompromitował dumnego narodu, jakim są Polacy – mówi
w rozmowie z Netbird.pl była działaczka Solidarności Walczącej Jadwiga Chmielowska, która kilka dni temu,
po konflikcie z Kornelem Morawieckim, opuściła stowarzyszenie.

Dlaczego zdecydowała się Pani na odejście z  Solidarności Walczącej?

Nie z Solidarności Walczącej, a ze Stowarzyszenia Solidarność Walcząca. Powodów było kilka. Pierwszym z nich było ogłoszenie przez Kornela Morawieckiego startu w wyborach prezydenckich i jego program. Nie było to ani dyskutowane, ani uzgodnione z członkami Stowarzyszenia. Nie odpowiada mi rusofilstwo Morawieckiego i jego hasła panslawistyczne. Niestety, pomimo wielu interwencji i dowodów Kornel Morawiecki zgadza się zafałszowywać historię. Chodzi tu o Posłanie do Ludzi Pracy I Walnego Zjazdu Delegatów „Solidarności” i Autonomiczny Wydział Wschodni SW, pod inicjatywą których Mikołaj Iwanow usiłuje się podpisać. Związki Kornela Morawieckiego z Mikołajem Iwanowem są co najmniej dziwne. Broni on bowiem Iwanowa i potwierdza nieprawdę. Pomysłodawcą, założycielem i współprzewodniczącym wraz ze mną Wydziału Wschodniego Solidarności Walczącej był Piotr Hlebowicz. Natomiast Iwanow twierdzi, że to on był  szefem Wydziału Wschodniego SW. To on napisał, że Młodzi Socjaliści od 1982 roku pełnili funkcję Wydziału Wschodniego. A to są ludzie, którzy pracowali w  Moskwie w Instytucie Ekonomii i Stosunków Międzynarodowych tamtejszej Akademii Nauk.

Ci ludzie założyli „Samizdat” („Bibułę”), wiele porządnych i uczciwych osób się przyłączyło. Chcieli w jakiś sposób pokazać, że się sprzeciwiają komunizmowi w Rosji. Zaczęli organizować sprzęt drukarski, ale urządzono wpadkę.
Owi Młodzi Socjaliści natychmiast się pokajali, poszli na współpracę z KGB i wsadzili „niemłodych socjalistów” na 5 do 7 lat łagrów plus zsyłki.

O istnieniu Iwanowa dowiedziałam się w 2007 r. w styczniu. Ani Piotr Hlebowicz z Krakowa, ani ja nie chcemy uwiarygodniać pracy i działania człowieka, którego w ogóle nie znaliśmy. Iwanow pisze, że szefował wszystkiemu, co się działo w Wydziale Wschodnim. On tym nie kierował – to też nie jest prawdą. Ja po konferencji zorganizowanej przez Romawszewskiego w Leningradzie zostałam zaproszona do roli konsultanta do republik radzieckich od Estonii po Kazachstan. Piotr Hlebowicz zaczął jeździć i organizować kontakty z byłymi łagiewnikami od 1986 r. Ta inicjatywa nie miała nic wspólnego z Panem Iwanowem. Kornel Morawiecki przebywał w areszcie, gdy powołałam oficjalnie Wydział Wschodni SW. Wiedział jednak, że to przygotowuje Hlebowicz, bo powiadomił go przed aresztowaniem w październiku 1987 r.

My nie przeczymy, że Pan Iwanow może z Kornelem działał wcześniej, ale dlaczego podszywa się  pod cudzą pracę i kontakty?

Pan Iwanow, pracownik Białoruskiej Akademii Nauk, pisał, że „Posłanie do ludów pracy” uchwalone w 1981 r. na I Walnym Zjeździe Delegatów – słynne, najważniejsze posłanie do ludzi pracy – to była odpowiedź na list Młodych Socjalistów. To oszustwo! To był pomysł delegatów z Kalisza, nie miało to nic wspólnego z listem Młodych Socjalistów od pana Iwanowa.

Czy w organizacji były jeszcze jakieś kwestie sporne?

Tak. Ja byłam członkiem zarządu w Stowarzyszeniu Solidarność Walcząca. Na zebraniu Zarządu, gdy podniosłam problem konieczności dostarczenia przez wszystkich członków, założycieli i kandydatów na członków stowarzyszenia dokumentów z IPN-u, zaświadczających o statusie pokrzywdzonego, lub zaświadczenia, że są już w katalogu, albo że IPN wysłał do nich pytanie o zgodę na zamieszczenie w katalogu, wtedy Kornel Morawiecki  powiedział, że to jest bez sensu, że wystarczy deklaracja, że nie było się kapusiem. Ja powiedziałam, że absolutnie się z tym nie zgadzam.  Przegrałam na posiedzeniu Zarządu głosowanie i złożyłam zdanie odrębne. Wielu członków z byłej SW jednak poparło moje stanowisko.

Podjęcie przez Kornela Morawieckiego decyzji o kandydowaniu na prezydenta przelało czarę goryczy?

Tak. Kornel ma w tej chwili pogląd, że lustracja to „nie za bardzo”. W internecie jest film pana Zalewskiego „Słowa prawdy”, na którym podczas obchodów rocznicowych zorganizowanych przez Gwiazdów, Kornel krzyczy: „po co robić listę agentów, róbmy listę bohaterów”. On się bardzo ostro wypowiada przeciwko lustracji. Kandydat na prezydenta powinien jednak prezentować trochę inne poglądy, naszym zdaniem. Kornel Morawiecki napisał również list, w którym pyta: „co robili wczorajsi, dzisiejsi, jutrzejsi lustratorzy” (wymienia Gwiazdów, Walentynowicz, Kaczyńskich, Olszewskiego, Macierewicza, Wyszkowskiego i mnie), „kiedy on opublikował listę Macierewicza”.

Kolejna różniąca nas kwestia to pogląd Kornela na Rosję. Według niego Europa ma być od Atlantyku do Pacyfiku pod przewodnictwem Słowian, to pachnie panslawizmem. Na pytanie, czy Rosjanie nas wyzwolili czy zniewolili, w swojej książce odpowiada wymijająco. Ale odpowiada mniej więcej w tym stylu, że jego ojciec mu opowiadał, że spotkał Rosjanina w 1945. r. i ten Rosjanin pytał: „Kuda malczik na Berlin?”, czyli: którędy  chłopczyku do Berlina. Więc ma z tego wynikać, że ich interesowała tylko walka z Niemcami. W tej samej książce Morawiecki pisze, że Niemcy by nas wszystkich wymordowali, a w dyskusji ze mną na naszym forum mówi, że gdyby nie Rosjanie, to teraz nie moglibyśmy rozmawiać po polsku i nie byłabym Polką, i nie wiadomo, czy w ogóle bym żyła. Te różnice są tak duże, że nie dało się dłużej tego ciągnąć.

Kornel, odpowiadając na pytanie dziennikarzy, kto go będzie wspierał w trakcie kampanii, powiedział, że środowisko Solidarności Walczącej. Nikt jednak z nami tego nie konsultował. Co więcej, przez 2 lata unikał walnego zgromadzenia programowego. W końcu pod naciskiem odbyło się, ale oczywiście nie było ono programowe – jak oczekiwaliśmy – tylko wyborcze. Mnie próbowano nawet  nie dopuścić do zabierania głosu w sprawie uchwały o zaświadczeniach  z IPN.

W Stowarzyszeniu jest mało ludzi, bo większość byłych członków SW nie zgadza się z pomysłami Kornela na obecną rzeczywistość, ze stosunkiem do np. Rosji. On uważa, że z Rosją powinno się jak najszybciej przeprowadzać rozmowy, żeby weszła do Unii.

Więc szło o wyraźne różnice poglądów…

My obawiamy się jednego: żeby po prostu Kornel przez swoje wypowiedzi tego typu nie ośmieszał całej struktury. Bo Solidarność Walcząca była radykalną organizacją, na pewno niepodległościową, na pewno antykomunistyczną, i to skrajnie antykomunistyczną. Większość z nas jest, była bardzo antyrosyjska. A Rosjanie imperialne zakusy dalej mają, przecież widać, że to wzrasta, choćby np.  wojna z Gruzją. Zresztą to też bardzo ciekawa sprawa – organizowaliśmy z przyjaciółmi meetingi w całej Polsce, wydałam apel do wszelkich narodów świata, żeby w każdym państwie zorganizowano manifestacje  pod ambasadami, zorganizowano pomoc dla Gruzinów. Dogadałam się na przykład z Litwinami, z emigracją polską w Stanach i w Australii. Organizowaliśmy pomoc. Rzeszów zebrał sporo darów i to wszystko poleciało do Gruzji prezydenckim samolotem. Najpierw Morawiecki wyraził zgodę na złożenie podpisu pod listem napisanym przez kolegę z SW do ambasadora Gruzji, a kilka dni później mówił, że to Gruzja napadła na Rosję i Gruzini są sami sobie winni. Nie chcemy, by takimi wypowiedziami w trakcie kampanii wyborczej Kornel nas kompromitował, nas wszystkich.

Poza tym zgłaszanie kandydatury Kornela jest kolejnym rozbiciem głosów prawicy. W drugiej turze będziemy mieć albo Cimoszewicza albo Olechowskiego, albo pana Tuska. Wtedy już nie wiadomo, na kogo głosować. Ludzie zapewne pozostaliby w domach. Prawica, to znaczy powiedzmy ten nurt patriotyczny w Polsce, powinien skupić się wokół jednego kandydata, który ma najwięcej szans.

Czy zamierzacie Państwo powołać jakąś nową organizację, może pod Pani przewodnictwem?

Nie, to nie jest akcja rozłamowa. Solidarność Walcząca nie była organizacją z określoną strukturą, czyli że jest szef, ma wiceszefów, piony, działy itp. Tak było zawsze, zresztą to widać nawet w raportach i analizach SB – oni szukali jakiejś struktury i nie mogli tego znaleźć. To polegało na tym, że w warunkach konspiracji, pod komunistami, czyli pod zaborem komunistycznym, należało strukturę dostosować do warunków, ona była zdecentralizowana.

To nie jest walka personalna. Po prostu to, co Kornel Morawiecki mówi w odpowiedzi na nasze pytania, jak widzi Polskę, nam nie odpowiada. Jako organizacja ogólnopolska nie chcemy, żeby wszyscy ludzie SW byli z tym kojarzeni. Ja sobie nie mogę pozwolić na to, żeby koledzy mnie pytali, dlaczego ty chcesz, żeby Rosja była w Unii.
Ja mam poglądy skrajnie przeciwne. Z wielkim smutkiem przyjęliśmy decyzję Kornela o kandydowaniu.
Lech Kaczyński to pierwszy prezydent od 20 lat, od którego mogliśmy przyjąć ordery. Dla wielu kolegów jest to jedyne podziękowanie za wiele lat walki o wolną Polskę. Przyjęcie jakichkolwiek odznaczeń  z rąk poprzedników obecnego prezydenta po prostu by nas kompromitowało. Mamy nadzieję, że następny prezydent będzie taki,
który nie będzie kompromitował dumnego narodu, jakim są Polacy.

.

Krystian Kratiuk • Netbird.pl • 2010.01.30

Reklamy

Możliwość komentowania Nie chcemy, by Morawiecki ośmieszał Solidarność Walczącą została wyłączona