„Bolek” kontratakuje – transmisja z upadku polskich sądów

Posted in ■ aktualności by Maciejewski Kazimierz on 23 marca 2010

Ostatnie wyczyny naszych tzw.  „sądów” – śmieszny wyrok w sprawie tej degeneratki Alicji „Trzydzieścitysięcy”,
w świetle którego stanie się ona już niedługo santo subito jeszcze za życia – rozzuchwaliły młodą Wałęsównę,
która pozwała do sądu Pawła Zyzaka za biografię jej tatusia, kierując się „naruszonom godnościom osobistom”
i sąd wydał kolejny śmieszny wyrok, zabraniający Zyzakowi nazywać Wałęsę agentem SB „Bolkiem”.

Wyrok jest śmieszny, bo tezę o agenturalności Wałęsy udowodnili w swojej pracy historycy Cenckiewicz
i Gontarczyk, zaś Paweł Zyzak w swojej książce tylko powołał się na dokumenty przez nich przedstawione.

Żeby było jeszcze śmieszniej, to sama książka Cenckiewicza i Gontarczyka nie doczekała się żadnego procesu
– mimo iż „Bolek” wiele razy się takim pozwem odgrażał. Skierowanie do sądu pozwu przeciwko pracy obu historyków, którzy pracowali pod patronatem IPN, byłoby jednak dla Wałęsy zbyt dużym ryzykiem – jego pierwszy proces lustracyjny, w którym uzyskał status „pokrzywdzonego”, był wszak ewidentną farsą – ówczesny sąd lustracyjny w ogóle nie dopuścił nawet do przedstawienia dowodów obciążających Wałęsę.

Co prawda jak pokazuje przykład pani „sędziny” Jungnikiel, która powiedziała otwartym tekstem (niczego się nie bojąc), że sądy polskie będą stosowały wykładnię „prawa europejskiego” nawet wtedy, gdy będzie ona sprzeczna
z polską konstytucją pokazuje, że i sędziowie też czują z której strony wiatr wieje i co wypada im na danym etapie śpiewać, żeby KTOŚ POTĘŻNY poklepał ich łaskawie po plecach i zapewnił awans.

Taki sędzia rozpatrujący ewentualną sprawę „Bolek” vs Gontarczyk & Cenckiewicz na pewno wiedziałby skądś,
że kierowanie się tylko logiką i przedstawionymi dowodami nie tylko donikąd go nie zaprowadzi, ale może nawet napytać mu biedy, zaś przedstawienie materiałów ewidentnie kompromitujących Wałęsę, jako dowodów jego niewinności, otworzy mu drogę do najwyższych godności.

Mimo to jednak, nawet tak starannie wyreżyserowane kolejne próby sądowego wybielenia „Bolka”
(wbrew oczywistym dowodom) i być może nawet zakończone oficjalnym sukcesem, mogłyby być
dla niego niebezpieczne i skrajnie stresujące – znów wyciąganie na światło dzienne wszystkich jego krętactw.

Wyrok w sprawie książki Zyzaka pokazuje po raz kolejny paranoję naszych sądów, które żonglując pokrętnymi tłumaczniami już nawet nie ukrywają swojego strachu przez tym KIMŚ POTEŻNYM, i wydając swoje orzeczenia
w ogóle nie koncentrują się na niezależnej, logicznej analizie materiału dowodowego, tylko na odgadywaniu zachcianek owegoż KOGOŚ POTĘŻNEGO, wyrażonych w formie określonego ideologicznego manifestu .

Wałęsówna pozwała Zyzaka, ponieważ nazwanie jej tatusia agentem (zgodnie z dokumentami SB, których autentyczność nie została przez żaden sąd zakwestionowana) kłóciło się z jej „godnościom osobistom” i sąd zaakceptował ten bełkot, bez najmniejszej nawet próby zakwestionowania obciążających „Bolka” dowodów.

Na naszych oczach rodzi się więc nowa jakość w dziedzinie sądownictwa – nie ważna jest prawda i stan faktyczny – ważne jest czyjeś samopoczucie i jeżeli powiedzenie prawdy mogłoby wprawić kogoś, kogo ona dotyczy, w poczucie dyskomfortu, to obowiązkiem sądu jest natychmaist położyć temu kres – choćby nie wiem jakich semantyczno – logicznych łamańców trzeba było przy tym dokonać.

Teraz już chyba wiadomo, co jest przyczyną coraz większej degeneracji naszego prawa – zarówno na poziomie legislacji, jak i późniejszego stosowania. Cały aparat prawny naszego Dyzmolandu nastawiony jest na utrzymywanie dobrego samopoczucia i uprzywilejowanej pozycji rozmaitych „świętych krów” i samozwańczych autorytetów.

Ciekawe, kim jest ów KTOŚ POTĘŻNY?

.

Liberwig • salon24.pl

Reklama

Możliwość komentowania „Bolek” kontratakuje – transmisja z upadku polskich sądów została wyłączona

%d blogerów lubi to: