CENA WOLNOŚCI

Posted in ■ aktualności by Maciejewski Kazimierz on 29 marca 2010

Wyrok sądu przeciwko wydawnictwu Arcana zawiera niemal wszystkie cechy kojarzące się z sądownictwem komunistycznym. Przede wszystkim zupełny brak zainteresowania prawdą materialną.

Po doświadczeniach z komunistycznymi sądami podstawowym celem tych, którzy walczyli o wolne słowo,
był ustrój, w którym prawo stanie po stronie wolności słowa i będzie gwarantem bezpieczeństwa na wypadek,
gdyby ktokolwiek, zwłaszcza władza, miał na ten temat inne zdanie. Wyrok sądu przeciwko prof. Andrzejowi Zybertowiczowi z powództwa Adama Michnika, w sprawie publikacji ks. Gancarczyka w „Gościu Niedzielnym”
na temat Alicji Tysiąc, a zwłaszcza ostatnio przeciwko wydawnictwu Arcana, wydawcy biografii Lecha Wałęsy autorstwa Pawła Zyzaka, każą zadać zasadnicze pytanie o stronę, po której dzisiaj stoi polskie sądownictwo.

Zamykanie ust straszakiem procesów sądowych grożących wysokimi odszkodowaniami stało się zjawiskiem systemowym, które powinno nazwać się wprost sądową cenzurą. Dawna dyspozycyjność części sędziów
wobec życzeń władzy, obowiązującej ideologii oraz wrażliwość na aktualny układ sił i dominujące „trendy”
uległy jedynie koniecznym modyfikacjom i udoskonaleniom, nic nie tracąc ze swej uniżonej przydatności.

Wyrok sądu przeciwko wydawnictwu Arcana zawiera niemal wszystkie cechy kojarzące się z sądownictwem komunistycznym. Przede wszystkim zupełny brak zainteresowania prawdą materialną. Przed peerelowskimi sądami fakty, nawet najlepiej udokumentowane, nigdy nie miały wpływu na winę i wymiar kary. Liczyło się oficjalne stanowisko władzy i instytucji państwa. Sędzia wymierzająca „sprawiedliwość” Arcanom, zarzucając umieszczenie
w kalendarium książki informacji o zarejestrowaniu Lecha Wałęsy jako tajnego współpracownika, nie wyraziła zainteresowania wiadomością, że taki fakt miał miejsce, jest naukowo udokumentowany, a informacje na ten temat były wcześniej publikowane. Do uznania „nieistnienia” tych dokumentów, a tym samym naruszenia godności córki Lecha Wałęsy, wystarczył wyrok sądu lustracyjnego z 2000 r., choć ten kwestią rejestracji Lecha Wałęsy w ogóle się nie zajmował, a stan wiedzy na ten temat zmienił się od tego czasu diametralnie.

Drugie podobieństwo ustrojowe to czuły jak membrana serwilizm cechujący się umiejętnością odczytywania najskrytszych oczekiwań władzy i establishmentu bez konieczności wywierania na sędziów jakichkolwiek nacisków czy nawet sugestii. Całostronicowe, zamieszczone w „Gazecie Wyborczej” przeprosiny urażonej córki naszego narodowego bohatera pewnie skutecznie zniechęcą niejednego amatora rozpowszechniania niepoprawnych treści. W zgodzie z tzw. standardami praw człowieka, dopuszczającymi ruinę finansową niepoprawnych bez angażowania źle kojarzących się więziennych strażników.

Za kilka miesięcy będziemy obchodzić okrągłą, 30. rocznicę rejestracji NSZZ „Solidarność”. Pewnie wspomnieniom
z czasów walki o wolne słowo nie będzie końca. Zostaną przypomniane czyny tego, co „zatrzymał komunizm”,
choć w demokracji nie potrafił powstrzymać córeczki przed walką z prawdą na swój temat i wolnością słowa. Niestety, po wyroku na wydawnictwo Arcana cena dobrego samopoczucia dla tych, co wypną niedługo piersi po ordery i odznaczenia, znacznie wzrosła. Oczywiście mam na myśli tych dawnych rewolucjonistów, którzy jeszcze
– mówiąc słowami Alexisa de Tocquevilla – „nie odziedziczyli cech kultury politycznej poprzedniego ustroju”
i nie nabrali wprawy w tłumaczeniu każdej podłości dziejową koniecznością ochrony swoich demokratycznych mitów i autorytetów. „Ceną wolności jest nieustanna czujność” – i demokracja, niestety, nie jest wyjątkiem od tej reguły.

.
Bogdan Bachmura • Debata

Reklama

Możliwość komentowania CENA WOLNOŚCI została wyłączona

%d blogerów lubi to: