PO nie chce rzeczowej dyskusji

Posted in ■ aktualności by Maciejewski Kazimierz on 7 kwietnia 2010

Platforma Obywatelska bawi się z Polakami w nieustanny happening i igrzyska. Ale rzeczywistość bardzo szybko
da znać o sobie – mówi profesor Zdzisław Krasnodębski dla Netbird.pl.

PiS proponuje PO i innym partiom współpracę w najważniejszych obszarach politycznych, gospodarczych i społecznych. To konkretny projekt, czy mglista oferta?

Powiem tak: z jednej strony przypominają się czasy sporu na temat koalicji PO-PiS. Wtedy dyskutowano o tym, kto nie chce tej koalicji, różne były na ten temat hipotezy. Dziś wiemy i przyznają to także politycy PO, że koalicji nie chciał Donald Tusk i Platforma. Jak wiemy, bezpośrednim impulsem do zgłoszenia obecnych propozycji współpracy było ostatnie przemówienie premiera w sejmie, w którym zarzucił opozycji, że ogranicza się tylko do działań negatywnych. Rządząca koalicja cały czas wyraża się w podobnym tonie, twierdząc, że nie dokonuje żadnych zmian, bo opozycja jest niekonstruktywna a prezydent przeszkadza. Tak więc deklaracje Grażyny Gęsickiej, można traktować jako odpowiedź na słowa premiera. Klub PiS, ale także SLD, już wcześniej składał różne propozycje współpracy z rządem. SLD współpracował przy ustawie medialnej, nawet gotowy był ją poprzeć To porozumienie zostało zerwane przez Tuska w ostatniej chwili.

Ofertę PiS można odczytać jako potwierdzenie, że zadaniem opozycji są pewne dziedziny polityki, w których powinno się współracować, tak jak w innych państwach. W podstawowej warstwie propozycja ma być przekazem dla społeczeństwa, opinii publicznej. W głębszej warstwie to odpowiedź na coraz silniejsze zaniepokojenie, które zresztą podzielam, że coś złego dzieje się z polską polityką, szczególnie tą, uprawianą przez rządzących. Staje się widowiskiem medialnym. Zastanawiamy się, jak trzyma nogi kandydat na kandydata na prezydenta, jaki ma krawat, jak się uśmiecha. W zasadzie nieustannie obracamy się wokół sporów personalnych, a w ostatnim czasie sięgnęły one do samej Platformy Obywatelskiej.

Polityka i więszość  komentarzy sprowadza się do warstwy plotkarskiej, część tak zwanych prominentnych polskich dziennikarzy nie robi nic innego, tylko zajmuje się intrygami polityków i plotkami. To niewiele różni się od informacji o rozwodzie jakiejś księżniczki. Codziennie można kreować takie tematy. Najgroźniejsze jest to, iż to jest robione świadomie, celowo. To cała filozofia polityczna, która wyrasta z przekonania, że „ciemny lud” nie potrzebuje niczego innego jako konsumpcji i rozrywki, władza jest po to, by trwać, naród zaś potrzebuje igrzysk i celebrytów. Gdzie indziej jest to Hollywood, u nas polityka, więc dostarczamy sensacji o ich żciu prywatnym, kłótniach i tak dalej.

Mnie niepokoi takie traktowanie Polaków przez Platformę Obywatelską, która tym samym pokazuje, że żadną miarą nie jest obywatelska. Tylko czasami prawdziwe twarde fakty wychodzą jaw – tam, gdzie nie da się ich do końca ukryć, na przykład dane o frekwencji w prawyborach prezydenckich. Wydaje się że propozycja Grażyny Gęsickiej, osoby nastawionej na merytoryczną politykę i rozwiązywanie problemów, to wysiłek opozycji nie tylko podyktowany kalkulacją partyjną ale reakcją na obecną sytuację To próba pokazania, że trzeba odwrócić uwagę ludzi od widowiska i skierować ją na prawdziwe problemy.

Jest to bardzo trudne, bo rzeczowa debata jest dla mediów zbyt nudna. Wolą tanią sensację Tak było  z kongresem PiS, bardzo udanym, wypełnionym ciekawymi dyskusjami, a jak wiadomo skupiono się na jednym fragmencie przemówienia Jarosława Kaczyńkiego. Plotki i awantury lepiej się sprzedają. Tak naprawdę w głębokim interesie obywateli jest merytoryczna dyskusja na temat polityki zagranicznej, gospodarki, polityki rodzinnej. Potrzeba do tego woli polityków, ale też przyzwoitości i wysokiej jakości mediów.

PiS nie po raz pierwszy występuje z taką inicjatywą. Niedawno politycy tej partii proponowali PO przesunięcie terminu wyborów parlamentarnych w przyszłym roku, z jesieni na wiosnę i nie było żadnej reakcji Platformy…

Byłem świadkiem dyskusji, gdzie nie było mediów, w czasie spotkania Narodowej Rady Rozwoju. To forum, gdzie dyskutują ze sobą eksperci. Na pierwszym posiedzeniu była minister pracy Jolanta Fedak, wypadła bardzo dobrze, przedstawiła swoją koncepcję, wypowiadali się specjaliści w jej dziedzinie, czyli polityce społecznej i ubezpieczeniach. Na drugim spotkaniu był minister Jacek Rostowski. On nie podjął dyskusji, lecz wykonał manifestację polityczną Wezwał prezydenta, aby zadeklarował iż w ciemno podpisze ustawy, dotyczące ograniczeń wydatków budżetowych. I  – ku memu zdumieniu – zaraz popędził do studia telewizyjnego, by opowiadać że prezydent znowu hamuje działania rządu. To była z jego strona  całkowita odmowa prowadzenia rzeczowej dyskusji, na oczach specjalistów, ludzi wielu różnych orientacji. Minister zastosował znany gest – dyskusję zastąpił PR-owskim zagraniem, argument – prowokacją. Było to potraktowanie nas, wszystkich tam zebranych, jak głupców i odmowa rzeczowej rozmowy na temat propozycji ministerstwa finansów, które – warto dodać – były tak niejednoznaczne, że wymagają dogłębnej dyskusji. Potem do mediów przebiła się informacja, że rząd razem z ministrem próbują coś zmienić by ratować finanse publiczne,  a prezydent jak zwykle będzie przeszkadzać

Wczoraj przeczytałem fragmenty książki posła PO, niejakiego Palikota, i jestem tą  lekturą zdruzgotany. Jeżeli ktoś mówi, że nie ma w polityce żadnych skrupułów, władza jest dla samej władzy, polskie państwo w zasadzie nie jest zdolne do żadnych działań, więc wszystkie zmiany muszą przyjść z zewnątrz i tak dalej. Nie wyobrażam sobie, by jakikolwiek czynny polityk w jakimkolwiek cywilizowanym i demokratycznym kraju mógł pozostać w życiu politycznym po takiej publikacji, po tego rodzaju kompromitujących wypowiedziach o sobie i swoich kolegach partyjnych. Ale najwidoczniej w Polsce nie jest to kompromitujące. I to jest symptom głębokiej choroby naszego państwa i społeczeństwa.

Z tego co pan mówi, do współpracy między partiami raczej nie dojdzie, tym bardziej że mamy rok wyborczy…

Myślę że w interesie Platformy nie leży bynajmniej rozpoczynanie takiej dyskusji. Każda realna debata jest bardzo odległa od stylu, który daje im tak silne poparcie. Chodzi o roztaczanie różnych miraży, przykuwanie uwagi, sensację i pobudzanie emocji. Zauważmy, że Platforma mówi o modernizacji, ale nie wiadomo, co ma w zasadzie na myśli. To słowo-klucz, zaklęcie, nie wiadomo, co rozumieć pod tym terminem. Minister Sikorski jako kandydat na  kandydata na prezydenta mówił że będzie jeździł i walczył o pozycję Polski, ale nigdy nie scharakteryzował dokładnie celów polityki zagranicznej. Jedyny wymiar polityki, jaki PO  rozumie, to wymiar personalny. Są to ludzie, którzy są karierowiczami, i myślą o celach politycznych w kategorii sukcesu jednostki, a nie realizacji jakichś dalekosiężnych planów.

Debata dowartościowuje opozycję, która może wtedy przedstawiać swoje argumenty i musi być traktowana poważnie. To nie leży w interesie PO. Oczekuję więc raczej nasilenia się negatywnych zjawisk i brutalnej kampanii. Platforma musi mobilizować zwolenników marszała Komorowskiego, który nie jest porywającą postacią, właśnie grając na negatywnych emocjach.

Co można zrobić w tej sytuacji?

Trzeba robić swoje, należy nie schodzić do poziomu bijatyki, tylko przedstawiać swoje racje i mówić o ogólnej chorobie polskiej polityki, która, mam nadzieję, już niedłgo potrwa, bo powoli część Polaków zaczyna mieć dosyć tego pustego spektaklu,  nie chce oglądać tego widowiska dla ubogich duchem. Wymiar teatralny, hapenningu zastępował przez ostatnie lata rzeczywistość. Ale rzeczywistość  przypomni o sobie. Kiedy spojrzy się na fora internetowe, na część prasy, widać że nastawienie społeczeństwa  zaczyna się zmieniać. Nie jest już tak, jak jeszcze rok temu. Nastroje są inne. Bo jak długo można dać się w ten sposób ogłupiać…

.

Robert Rusek • netbird.pl

Reklama

Możliwość komentowania PO nie chce rzeczowej dyskusji została wyłączona

%d blogerów lubi to: