Co zabezpieczyła Warszawa?

Posted in ■ aktualności by Maciejewski Kazimierz on 14 kwietnia 2010

Po katastrofie ważną kwestią pozostaje zbadanie szczątków samolotu i znalezionych rzeczy w celu rzetelnego wyjaśnienia jej przyczyn.

Mogę tylko wyrazić przekonanie, że chociaż o tym nie wiemy, to pan premier Donald Tusk, pan minister obrony Bogdan Klich i inne osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo państwa zadbały, aby to wszystko najpierw znalazło się w dyspozycji władz polskich. Mam taką nadzieję – mówi poseł Antoni Macierewicz, wiceminister obrony narodowej w rządzie PiS.

Zdaniem Macierewicza, nie ma wątpliwości, że zarówno samolot, jak i wszystko, co się w nim znajdowało, a zwłaszcza ciała ofiar, pełna dokumentacja, którą najwyżsi polscy dostojnicy mieli przy sobie, należy do Polski. – W sprawie badania szczątków samolotu całkowicie wystarczające są polskie przepisy. Zginęła głowa państwa, ministrowie, szefowie wojsk, instytucji. Dokumentacja, jaką posiadali, chociażby w telefonach komórkowych, jest niesłychanie wrażliwa i istotna dla bezpieczeństwa państwa polskiego. To jest własność państwa polskiego – wyjaśnia poseł. – Toczy się odrębne polskie śledztwo. Czy zostało to zabezpieczone, to pytanie do polskich władz. – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Romuald Szeremietiew, p.o. minister obrony narodowej w 1992 roku.

Strona rządowa zapewnia, że bezpieczeństwo tych materiałów jest zapewnione. – Od soboty pracują tam Polacy, jest pełna współpraca stron, także w badaniach czarnych skrzynek. Rosjanie czekali ze skrzynkami, nie otwierali ich sami, praca jest wspólna – mówi rzecznik prasowy ministra obrony narodowej Janusz Sejmej. – Na miejscu jest minister Ewa Kopacz, minister Tomasz Arabski, osoby z kancelarii premiera, cały zespół prokuratorów, ekspertów policyjnych – dodaje Małgorzata Woźniak, rzecznik MSWiA.

Według Antoniego Macierewicza, „jest niewyobrażalne, żeby ktokolwiek bez zgody przedstawicieli państwa polskiego tym dysponował, działanie w tej mierze bez pierwotnego przejęcia rzeczy bez zgody państwa polskiego nie mieści się w żadnych standardach”. – Nie wyobrażam sobie, aby czarne skrzynki były przez rosyjskie służby specjalne najpierw przeglądane, w tym cała dokumentacja, a dopiero później dostarczona Polakom. Wierzę, że porządek był odwrotny, że to przedstawiciele Polski dysponują tymi materiałami, dopiero później ewentualnie udostępniają je stronie rosyjskiej w takim zakresie, w jakim byłoby to konieczne dla zbadania przyczyn katastrofy i tylko w tym celu, nie w żadnym innym, bo tylko ten cel uzasadnia dostęp strony rosyjskiej do dokumentacji – mówi poseł Macierewicz. Jego zdaniem, na razie nie ma pewności, jak sytuacja w zakresie zabezpieczenia pozostałości po katastrofie wygląda. – Niestety, nie wiemy, jak cała ta procedura jest w tej chwili realizowana, a obecnie docierają szczątkowe informacje na ten temat. Być może jednak o bezpieczeństwo zadbano. Ale ja nie mam żadnej wiedzy na ten temat – wyjaśnia.

Według dr. Ireneusza Kamińskiego z PAN, specjalisty od prawa międzynarodowego, zgodnie z prawem państwo, na terenie którego miała miejsce katastrofa, jest zobowiązane do przeprowadzenia śledztwa, co oznacza, że leży to w gestii władz rosyjskich. Zaznacza, że jest regułą dobrego obyczaju, iż państwo, którego samolot uległ wypadkowi, może mieć udział w tym śledztwie.

Dyrektor Departamentu Prasowo-Informacyjnego płk Wiesław Grzegorzewski podkreśla, że na pokładzie samolotu nie było żadnych wrażliwych danych, istotnych ze względu na bezpieczeństwo państwa. Dodaje, że członkowie komisji polskiej zostali włączeni w skład komisji rosyjskiej i panują nad sytuacją, a Polak jest zastępcą komisji. – Jest to zgodne z międzynarodowym prawem lotniczym, które mówi, że za zorganizowanie komisji i wyjaśnienie przyczyn wypadku odpowiada państwo gospodarz, a państwo poszkodowane może wysłać swoją grupę roboczą, co strona polska zrobiła. Daje to pełnię praw stronie polskiej w przypadku rozbieżności zdań – wyjaśnia pułkownik.
Rzecznik MON Janusz Sejmej wskazuje także, iż po ubiegłorocznym wypadku białoruskiego Su-27 w sierpniu 2009 r na terenie Polski komisja polska pracowała we współpracy z Białorusinami.

W katastrofie zginęło pięciu generałów i jeden wiceadmirał. Wszyscy byli absolwentami zachodnich uczelni.
Szef sztabu generał dr Franciszek Gągor był absolwentem Akademii Obrony NATO w Rzymie, ukończył także z wyróżnieniem Podyplomowe Studia Strategiczno-Operacyjne na Uniwersytecie Obrony w Waszyngtonie (USA). Generał dyw. Włodzimierz Potasiński ukończył kurs oficerów operacyjno-sztabowych oraz kurs dowodzenia i kierowania NATO w Szkole NATO w Oberammerga, a także kurs zarządzania zasobami obrony w Podyplomowej Szkole Marynarki Wojennej w Monterey.
Generał broni Bronisław Kwiatkowski był absolwentem Akademii Dowodzenia Bundeswehry w Hamburgu (Niemcy), a wiceadmirał Andrzej Karweta – Royal College of Defense Studies w Londynie. Generał broni pil. Andrzej Błasik ukończył kurs International Staff Officers Orientation Course (ISOOC) w Holenderskiej Akademii Obrony w Hadze i roczne studia w Szkole Wojennej Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych (Air War College), zaś generał dywizji Tadeusz Buk – podyplomowe studia dowódczo-sztabowe w Leavenworth w USA, a w latach 2000-2001 szkolił się w Joint Forces Staff College, National Defense University w Norfolk (USA).

.

Paweł Tunia • Nasz Dziennik

Reklama

Możliwość komentowania Co zabezpieczyła Warszawa? została wyłączona

%d blogerów lubi to: