Demokracja w Polsce to wydmuszka

Posted in ■ aktualności by Maciejewski Kazimierz on 18 kwietnia 2010

Tragiczna katastrofa pod Smoleńskiem, bardziej niż cokolwiek innego, ukazała całą słabość demokracji parlamentarnej w Polsce. Zginęło  trzydziestu kilku parlamentarzystów i działaczy politycznych,
a ich koledzy nie byli w stanie zachować się w adekwatny sposób.  To zwykli ludzie zorganizowali żałobę
po prezydencie Kaczyńskim, a póżniej dopomogły im w tym Kościół Katolicki i władze samorządowe.

Jedynym politykiem, który próbował nawiązać kontakt z narodem był marszałek Komorowski.  Uczynił to jednak
z wdziękiem czołgu, organizując coś w rodzaju wiecu wyborczego.  Ludzie go wygwizdali i słusznie. 
Patrząc na te setki tysięcy osób stojacych po kilka, a nawet kilkanaście godzin w kolejce, by oddać hołd
zmarłemu prezydentowi, nie sposób nie zadac sobie pytania:  gdzie oni wszyscy byli, gdy przez cztery i pół roku środki masowego przekazu oczerniały i wyszydzały  Lecha Kaczyńskiego?

Odpowiedź jest prosta – nikt ich nie zorganizował, ani nie podpowiedział, jak należy przeciwstawić się nagonce. 
Nie jest przecież prawdą, że na media nie ma mocnych.  Można je bojkotować i wysyłać do nich tysiące listów, maili
i sms-ów z protestami.  Jak pokazują przykłady z USA, jeszcze bardziej skuteczne jest wysyłanie do siedzib firm, reklamujących się w środkach masowego przekazu, informacji o tym, iż jeśli nie przestaną zamieszczać reklam
w tych szmatławcach, to my przestaniemy kupować ich produkty.  Perspektywa utraty setek tysięcy klientów spowoduje wywarcie nacisku na redakcje i zakończenie kampanii oszczerstw.

Czemu nikt nie skorzystał z tych wzorów?  Wynika to bezpośrednio z charakteru polskich partii politycznych
i polskiej klasy politycznej.  Przypomina ona oddziały okupacyjne w podbitym kraju, nie mając praktycznie żadnego zaplecza w narodzie.  Tylko PSL ma w terenie swoich wójtów, sołtysów i strażaków z OSP.  Dawniej także SLD mogło korzystać ze struktur dawnego PZPR-u, ale po dwudziestu latach wykruszyły się one w sposób naturalny.  Inne partie nie istnieją poniżej szczebla miasta powiatowego.  Politycy nasi utworzyli wyizolowaną i nieliczną kastę, panicznie obawiającą się swoich wyborców.  Tylko raz na cztery lub pięć lat działacze polityczni starają się zachęcić ludzi do głosowania.  Poza tym najchętniej zapomniano by o istnieniu szerokich rzesz obywateli.

Trzeba też przyznać, że i sami obywatele bynajmniej do polityki się nie palą.  Panuje powszechne przekonanie,
iż jest to dziedzina wstrętna i brudna, której lepiej unikać.  Frekwencja w wiekszości wyborów nie przekracza czterdziestu kilku procent.  Z 47-iu tysiecy członków PO tylko 22 tysiace wzięło udział w szeroko reklamowanych prawyborach.  Tak więc demokracja parlamentarna w Polsce jest właściwie tylko fasadą, za która kłębią się różne mafie i grupy interesów.


elig • salon24.pl

Reklama

Możliwość komentowania Demokracja w Polsce to wydmuszka została wyłączona

%d blogerów lubi to: