Oszczerstwo na dobry początek

Posted in ■ aktualności by Maciejewski Kazimierz on 16 Maj 2010

Jako kandydat na prezydenta, Bronisław Komorowski kontynuuje styl, który felietonista Igor Zalewski nazwał „pałacowaniem”.

Najpierw był wywiad na Zamku Królewskim, na złoconym fotelu, z tronową perspektywą za plecami, teraz impreza w Pałacu na Wodzie w Królewskich Łazienkach, gdzie Donald Tusk ogłosił kandydata „dumą polskiej szlachty”. Żeby jednak symbolicznie zaznaczyć, że z polską szlachtą idzie też i polski lud, wręczył mu nie szablę (Bogiem a prawdą, do finezji zaprezentowanej chwilę później przez honorowych wspieraczy Komorowskiego z broni białej najbardziej pasowałby cep) tylko kibicowski szalik.

Władysław Bartoszewski pojechał po rywalu Komorowskiego jako „człowieku, który ma doświadczenie w hodowli zwierząt futerkowych, a nie ma doświadczeń ojcowskich” i z góry zapowiedział ewentualnym krytykom, że nie zważając na żadne grymasy będzie go nazywał i tak, i jeszcze gorzej, bo jako „bezpartyjny staruszek” może ubliżać komu chce. Po nim zaprezentował się Andrzej Wajda, ogłaszając że „to jest wojna domowa, to wojna o wszystko”, wzywając do zdyscyplinowania TVP, by więcej pokazywała Komorowskiego, a przede wszystkim skarżąc się zgromadzeniu na własne, doznawane ze strony „pisowców” krzywdy. Żeby uniknąć oskarżeń, że cytuję stronniczo, przytaczam słowo w słowo relację z portalu „Gazety Wyborczej”: [Andrzej Wajda] „wspominał lekarza, który nie chciał do niego przyjechać, bo ma inne niż Wajda poglądy oraz biskupa kieleckiego Kazimierza Ryczana, który ubolewał, że samolot nie spadł 7 kwietnia gdy leciał nim Tusk. – Ja też leciałem tym samolotem – dodał Wajda”.

Nie mam możliwości ustalić, jak było z lekarzem − odmowa pomocy choremu jest poważnym wykroczeniem przeciwko lekarskiej etyce, można sprawdzić, czy Wajda zgłosił na tak oburzające zachowanie doktora oficjalną skargę, czy raczej sobie zdarzenie zmyślił. Na pewno natomiast zmyślił słowa, które przypisuje biskupowi ordynariuszowi diecezji kieleckiej. Kazanie biskupa z dnia 3 maja, w którym biskup skrytykował media i siły nie potrafiące uszanować żałoby i które wywołało wściekłość salonu, relacjonowane było w mediach establishmentu szeroko i w tonie jednoznacznego oburzenia. W żadnej z tych relacji nie ma śladu rzekomego ubolewania biskupa,
że to nie Tusk zginął w Smoleńsku. Nic związanego z biskupem Ryczanem nie wyskakuje też po wpisaniu różnych wariantów tych słów w wyszukiwarkę. A można być pewnym, że gdyby hierarcha rzeczywiście powiedział coś tak oburzającego, „Wyborcza” i media spokrewnione na pewno by tego nie przemilczały.

Polskiej dumnej szlachcie można to i owo wytknąć, ale, jak w całej Europie, kłamstwem się brzydziła, a oszczerstwo jako metodę walki stanowczo odrzucała. Zgromadzenie, które swą działalność zaczyna od rzucania publicznie kalumnii na biskupa nie ma prawa, wedle szlacheckich obyczajów, nazywać się „honorowym” w żadnym wypadku.

Ujmijmy istotę rzeczy odwołując się do cytatu z samego Komorowskiego: jaki kandydat, taki komitet honorowy.

.
Rafał Ziemkiewicz • Rzeczpospolita
wyślij znajomemu

Reklama

Możliwość komentowania Oszczerstwo na dobry początek została wyłączona

%d blogerów lubi to: