Czy Polonia weźmie udział w wyborach?

Posted in ■ aktualności by Maciejewski Kazimierz on 9 czerwca 2010

– Interpelacja poselska dr. Artura Górskiego 

W komunikacie wyborczym, zamieszczonym przez placówki dyplomatyczne Rzeczypospolitej na świecie czytamy, że „Warunkiem ujęcia w spisie wyborców oraz wzięcia udziału w głosowaniu jest posiadanie przez wyborcę zamieszkałego na stałe za granicą lub przebywającego czasowo za granicą ważnego polskiego paszportu”. Zdaniem przedstawicieli Polonii jest to dla nich krzywdzące i w oczywisty sposób sprzeczne z Konstytucją RP, która wyraźnie stwierdza, że: „Obywatel polski ma prawo udziału w referendum oraz prawo wybierania Prezydenta Rzeczypospolitej, posłów, senatorów i przedstawicieli do organów samorządu terytorialnego, jeśli najpóźniej w dniu głosowania kończy 18 lat”. Zatem w oczach urzędników MSZ nieważny paszport podważa istotę obywatelstwa w kontekście prawa wyborczego Polaków mieszkających na świecie.

Nie ma wątpliwości, że poświadczeniem posiadania polskiego obywatelstwa jest wydany oficjalnie dokument przez organy Rzeczypospolitej, którym – poza granicami kraju – jest paszport. Nie ma przy tym znaczenia czy paszport ów utracił ważność czy nie. Utrata ważności paszportu nie pozbawia Polaka mieszkającego na obczyźnie obywatelstwa i nie powinno to być przesłanką do odebrania mu prawa do głosowania.

Należy zauważyć, że miliony osób z szeroko rozumianej Polonii na całym świecie, będąc obywatelami polskimi, posiada nieważne paszporty polskie, gdyż nie może przedłużyć ich ważności ze względu na miejsce zamieszkania znacznie oddalone od ośrodka konsularnego. Ponadto wiele osób nie zdąży już przed przyspieszonymi wyborami przedłużyć ważności paszportów. Wskazany wyżej wymóg uderza przede wszystkim w starą emigrację, mieszkającą głównie w USA, Kanadzie i krajach Ameryki Południowej, a także w Australii, gdzie miejsca zamieszkania od ośrodków konsularnych są najbardziej oddalone. Ponadto w ostatnich latach, pod rządami PO, zlikwidowano konsulaty w wielu państwach Ameryki Łacińskiej czy Australii, co jeszcze bardziej pogarsza sytuację mieszkających tam Polaków.

W Polsce, gdy obywatel zapomni dowodu osobistego, może głosować, jeśli dwie inne osoby, znajdujące się na liście osób uprawnionych do głosowania i posiadające dokument tożsamości, potwierdzą przed komisją wyborczą tożsamość tej osoby. Dlaczego ten mechanizm nie obowiązuje w przypadku głosowania poza granicami Polski? Przecież i tam nic nie stoi na przeszkodzie, aby Polacy potwierdzali tożsamość znanych sobie rodaków.

Jest jeszcze jedna niezwykle ważna, ale i bardzo trudna kwestia, która wymaga zmiany prawa, a nie tylko dobrej woli urzędników. Na dawnych kresach Rzeczypospolitej (Litwa, Białoruś, Ukraina) żyje wielu Polaków, których przynależność do narodu polskiego została potwierdzona przez Kartę Polaka. Narzekają oni, że Karta Polaka daje im zbyt małe uprawnienia i przywileje. Te pretensje są tym bardziej uzasadnione, że ich rodziny znalazły się poza granicami naszego państwa nie ze swojej winy, a polskie obywatelstwo potracili wbrew swojej woli. Ponieważ w krajach ich obecnego zamieszkania nie ma możliwości posiadania podwójnego obywatelstwa, nie mogą ubiegać się o nasze obywatelstwo, choć ich polska narodowość jest bezsporna. Czy nie należy podjąć próby takich zmian przepisów prawa, ze zmianą konstytucji włącznie, które nadadzą Polakom ze wschodu, posiadającym Kartę Polaka, prawo do udziału w polskich wyborach prezydenckich i parlamentarnych na podobnych zasadach, na jakich głosują przedstawiciele Polonii? Zdaję sobie sprawę, że kwestia ta jest skomplikowana także ze względu na ewentualne reperkusje międzynarodowe, niemniej wydaje się, że rozciągnięcie prawa wyborczego na tych Polaków bardziej by ich związało z Polską i jej sprawami.

Na koniec trzeba zwrócić uwagę na fakt, że obecny rząd w kontekście umożliwienia głosowania bardziej troszczy się o Polaków wyjeżdżających na wakacje, niż o starą Polonię, od wielu lat, a nawet pokoleń mieszkającą w innych krajach. Pojawiła się w mediach informacja, że zagłosować będzie można w kurortach turystycznych m.in. w Hurghadzie w Egipcie, w Antalyi w Turcji, w Palma de Mallorca i Las Palmas na Wyspach Kanaryjskich, w Warnie w Bułgarii oraz w stolicy Dominikany Santo Domingo.

Tymczasem, jak niedawno podał MSZ, w USA, gdzie mieszka 10 mln. 600 tys. Polaków, planuje się 10 obwodów głosowania, gdy w Wielkiej Brytanii, gdzie przebywa ok. 450 tys. Polaków, ma być 28 obwodów głosowania. W Brazylii, gdzie mieszka 1 mln. 800 tys. Polaków, planuje się tylko trzy obwody głosowania, czyli tyle, ile w małej Szwecji, gdzie Polacy stanowią 100 tys. społeczność. Czy takie rozłożenie punktów wyborczych na świecie daje naszym rodakom równy dostęp do urny wyborczej? Dlaczego obecny rząd tak słabo dba o stara polską emigrację, w wielu przypadkach utrudniając jej udział w życiu politycznym kraju? Nie dziwmy się, że gdy przychodzą wybory, tak niewielu przedstawicieli Polonii bierze w nich udział, tym bardziej, że już zdaje się ostatecznie zarzucono pomysły, aby Polonia mogła wystawiać i wybierać dwóch lub trzech swoich przedstawicieli do Senatu (a nie wyłącznie mieć prawo głosowania na kandydatów wystawionych w Warszawie).
.
dr Artur Górski • artur-gorski.waw.pl
wyślij znajomemu

Możliwość komentowania Czy Polonia weźmie udział w wyborach? została wyłączona