Rok 1980 kontra 1989

Posted in ■ historia by Maciejewski Kazimierz on 26 sierpnia 2010

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych tematów w naszej najnowszej historii jest przełom roku 1989. Dyskusje o tym, co tak naprawdę wtedy miało miejsce, jakie były prawdziwe mechanizmy tamtych wydarzeń, czy odbywało się to spontanicznie czy wszystko było już wcześniej zaprogramowane – zaczęły się już w samym roku 89, trwają do dzisiaj i zapewne jeszcze jakiś czas będą miały miejsce.

Zdecydowanie mniej kontrowersyjnym, przez zdecydowaną większość traktowany jako pewnik jest pogląd, że rok 1989 stanowił koniec państwa komunistycznego i początek państwa demokratycznego. W tym roku „upadła komuna”, powstał pierwszy „niekomunistyczny” rząd, przywrócona została tradycyjna nazwa Rzeczpospolita Polska, orzeł w koronie i tradycyjne święta państwowe – 3 maja i 11 listopada. Do zmian w warstwie symbolicznej wydaje się że nie można mieć zastrzeżeń. Mazowiecki przeszłość oddzielił grubą kreską i Historia zaczęła swój bieg od nowa. Jest to wersja lansowana przez elity III RP.

A tak naprawdę to poza zmianą nazwy Państwa i wyglądu Godła można wszystko zakwestionować:
Mazowiecki nie był aż tak niekomunistyczny, skoro w komunistycznym, totalitarnym  państwie był posłem na Sejm, pierwszym prezydentem tej podobno wolnej RP został „sowiecki generał w polskim mundurze”, człowiek władzy o najbardziej zakrwawionych rękach od czasów Bermana i Bieruta, symbolicznie w okolicy ważnych podobno wydarzeń (okrągły stół i czerwcowe wybory) byli mordowani przez nieznanych sprawców najlepsi księża, a pierwsze całkowicie wolne wybory odbyły się w końcu 1991 roku, kiedy już nawet ZSRR de facto się rozpadł.
Elity postokrągłostołowe, które objęły wówczas rząd dusz miały oczywisty interes w tworzeniu mitu niezwykłości tego czasu i tamtych wydarzeń.

Tak jakoś się złożyło, że czym bardziej fetowany był rok 1989, siłą rzeczy tym mniejsze znaczenie nadawano wydarzeniom roku 1980. Owszem, co roku są obchody Sierpnia, w 2005 roku nawet dosyć huczne, ale jednak coraz bardziej forsowany jest pogląd, że 4 czerwca jest najważniejszym dniem w naszej najnowszej historii.
Osobiście uważam i ten pogląd jest silnie ugruntowany, że rok 1980 był nieporównanie ważniejszy niż 1989. I to nie tylko dlatego, że powstała Solidarność. Nastąpiło wówczas kilka innych, mniej widocznych zmian, które nie są zbytnio zauważalne, a mają podstawowe znaczenie dla dzisiejszej rzeczywistości.

Uważam, że pęknięcie w polskiej historii, które nastąpiło w wyniku strajków sierpniowych było znacznie większe niż w wyniku jakiegokolwiek zdarzenia w czasie późniejszym i to w kilku wymiarach.

Między lipcem 1980 roku, a wrześniem Polska się zmieniła znacznie bardziej niż w jakimkolwiek innym okresie DO DZISIAJ.

1. Najważniejszym wydarzeniem bez wątpienia jest powstanie Solidarności. Jednak tamta Wielka Solidarność, prawdziwy ruch narodowego oporu przeciwko komunie została wkrótce bezpowrotnie zniszczona. Stan wojenny przetrącił kręgosłup związkowi, który i tak 13 grudnia był już bardzo mocno osłabiony i spenetrowany przez tajne służby, a potem kolejne destrukcyjne działania różnych czynników dokończyły dzieła.
W 1989 została zarejestrowana już całkowicie inna organizacja (neosolidarność, jak mówili niektórzy). Bez Andrzeja Gwiazdy, bez Anny Walentynowicz, Andrzeja Kołodzieja, Kornela Morawieckiego i wielu innych działaczy.
Pozostała Solidarność Kadłubkowa opanowana przez Wałęsę i jego ludzi, mająca się tak do tamtej z 1980 roku jak Księstwo Warszawskie do Rzeczypospolitej Obojga Narodów sprzed 1648 roku.
Jedno porównanie: w 1980 roku Andrzej Gwiazda był osobą nr 2 w Solidarności (powinien być nr 1), a Mazowiecki i Geremek byli doradcami.  W 1989 roku Andrzej Gwiazda był bezrobotnym (zresztą aż do 1991 roku, co samo w sobie świadczy o tym, co się wydarzyło w 1989 roku), a Mazowiecki i Geremek obok Wałęsy byli najważniejszymi politykami w Polsce.
Solidarność nie okazała się więc trwałą pozostałością po przełomie 1980 roku.
Trwałą pozostała tylko idea zgodnego i solidarnego oporu narodu przeciwko totalitarnemu systemowi.

Trwałe okazały się również inne zmiany, już nie tak bardzo widoczne:

2. Na scenie publicznej nastąpiła wielka zmiana głównych, mniej ważnych i całkiem mało istotnych aktorów. Pojawiła się grupa polityków i innych działaczy, czynnych do dzisiaj. Konstelacje się zmieniały, ale od tamtego czasu te same osoby nadawały ton polskiej polityce przez całe lata 80-te, a później przez długi czas w III RP. Kariery niektórych, gdyby nie przerwała ich śmierć – trwałyby do dzisiaj.
3. Jedną z najważniejszych zmian, jakie w tym czasie nastąpiły, o ile w ogóle nie najważniejszą było zmiana czynnika decyzyjnego we władzach PRL. Za rządów Gierka służby specjalne miały dużo do powiedzenia (jak wszędzie i zawsze w komunie), ale decyzje podejmował Gierek i jego najbliższe (cywilne) otoczenie. Od Sierpnia prawdziwa władza już na stałe znalazła się w rękach służb – głównie wojskowych. Pewnie wielu zaraz zawyje z oburzenia, ale twierdzę, że w tej kwestii przemiany roku 1989 niczego nie zmieniły poza tym, że o ile w latach 80-tych władza należała do wojska w sposób jawny, to od „przełomu” 89 – w sposób niejawny. Rola WSI w III RP została już (co prawda tylko w niewielkiej) części pokazana.
4. Od czasu Sierpnia’80 do dzisiaj (z przerwą na czas rządu PiS-u) w dziedzinie ekonomii obowiązuje dogmat „zaciskania pasa”. „Musi najpierw być gorzej, żeby było lepiej”, „trzeba ograniczyć deficyt budżetowy”.
Od sierpnia 1980 gospodarka permanentnie się musi reformować, nie było jeszcze takiego momentu, żeby ktoś z rządzących powiedział: teraz już jest O.K., w najbliższym czasie żadnych reform. Cały czas wprowadzane są reformy (płytsze lub głębsze), potem reformuje się to co jest już zreformowane itd…
Co więcej – od czasu sierpnia ’80 nikt już nie mówi (poza kłamliwym hasłem PO z 2007 roku), że wszystkim powinno być lepiej. Od tego czas większość musi zaciskać pasa, żeby odpowiednio dobrana mniejszość mogła zbijać niebotyczne fortuny.
Wbrew pozorom to w latach 80-tych już zaczęła się cała heca z wprowadzaniem  liberalizmu a’la SB i WSI: najpierw pełzająco, przy dużym oporze aparatu partyjnego, potem coraz śmielej, aż w 1989 roku okazało się, że największymi kapitalistami o liberalnych poglądach są byli SB-cy i działacze partyjni.

Ponoć pierwsze ustawy o możliwości przejmowania państwowego majątku przez prywatne spółki zostały uchwalone w 1982 roku.
5. Jako ciekawostkę można dołączyć do tego zestawienia zjawisko jakie miało miejsce w trochę szerszym horyzoncie czasowym – na szeroko rozumianym przełomie lat 70/80. Nastąpił wtedy bardzo obfity wysyp początków karier wielu późniejszych medialnych gwiazd. Część z nich została wykreowana na medialne autorytety lubiące się wypowiadać na każdy temat, dziwnym trafem mające bardzo zbieżne poglądy w wielu kwestiach. Poprzestańmy tylko na symbolicznych nazwiskach Moniki Olejnik, Marka Niedźwieckiego, Zbigniewa Hołdysa, Kory Jackowskiej, ciut później Jurka Owsiaka.  No, ale to tylko taka ciekawostka. Niech nikt nie wyciąga z tego zbyt daleko idących wniosków.

* * *

Chciałbym przypomnieć, dzisiaj już częściowo zapomnianą historię lat 1986 – 1988. Jakie miały miejsce wydarzenia, które bezpośrednio poprzedziły to, co później zostało nazwane jako „upadek komuny”.
31 maja 1986 roku aresztowany zostaje Zbigniew Bujak. Najdłużej poszukiwany członek najwyższych władz Solidarności.
Nikt już nie mógł mieć złudzeń, jakie widoki ma Solidarność w starciu z fizyczną siłą komunistycznego państwa.
Przez wiele osób ten okres jest wspominany jako ostateczną utratę nadziei co do możliwości zwycięstwa z komunistami, jako czas wszechogarniającej apatii i beznadziejności.

I co się wtedy dzieje? W lipcu zostaje uchwalona amnestia dla więźniów politycznych, a we wrześniu większość z nich wychodzi na wolność. W tymże wrześniu Wałęsa powołuje pierwszą od wprowadzenia stanu wojennego jawną strukturę kierowniczą Związku – Tymczasową Radę NSZZ „Solidarność”. Jak grzyby po deszczu powstają w poszczególnych regionach kolejne jawne struktury Solidarności. Władze stosują wybiórcze represje z reguły brutalne w stosunku do nieznanych szerzej działaczy Solidarności, traktując bardzo delikatnie najbardziej znanych opozycjonistów.
10 października 1986 roku Lech Wałęsa, Stefan Bratkowski, Bronisław Geremek, Tadeusz Mazowiecki, Stanisław Stomma, Klemens Szaniawski, Jan Józef Szczepański, Jerzy Turowicz i Andrzej Wielowieyski apelują o zniesienie przez USA sankcji gospodarczych wobec PRL.

Jednocześnie w II połowie 1986 roku władza ogłasza, że w najbliższym czasie zostanie przedstawiona koncepcja tzw. II etapu reformy gospodarczej. Jesienią ruszają prace nad założeniami.
Rok 1987 przynosi kolejne oznaki odwilży.
Brutalnie traktowani są mniej pokorni działacze tacy jak Kornel Morawiecki czy Andrzej Kołodziej, którzy po aresztowaniu, w 1988 roku są zmuszeni do wyjazdu z kraju.
II etap reformy gospodarczej w założeniach miał umocnić samodzielność przedsiębiorstw, wprowadzić pewne elementy gospodarki rynkowej, konkurencji, dyskutowało się o wprowadzeniu tzw. kontrolowanego bezrobocia itp.. Wprowadzenie II etapu reformy miało być poprzedzone akceptacją społeczeństwa poprzez referendum – 29.11.1987 .

Władza sama sobie postawiła absurdalnie wysoką poprzeczkę – referendum miało być wiążące, jeżeli pytania o reformy polityczne i gospodarcze zaakceptuje ponad 50% uprawnionych do głosowania, a nie głosujących. Zgodnie z tymi zasadami – pytanie o reformy nie uzyskało akceptacji.
Mimo to władza zdecydowała się na wprowadzenie II etapu reformy (okrojonego) , który w powszechnej opinii sprowadził się głównie do osławionej operacji cenowo-dochodowej. Operacja polegała na wprowadzeniu drakońskich – kilkudziesięcioprocentowych podwyżek cen żywności, przy nikłych rekompensatach. Nierównowaga, która w tamtym czasie miała miejsce na rynku dotyczyła głównie towarów przemysłowych (samochody na talony, żeby kupić jakikolwiek sprzęt domowy trzeba było odstać swoje w komitecie kolejkowym itp…), a nie żywności. Na rynku żywnościowym była niewielka nierównowaga między podażą i popytem, ekonomiści oceniali ją wtedy na ok. 10%, (stąd m.in. kartki na mięso), znacznie mniejsza niż na rynku towarów przemysłowych. Cechą podwyżek cen żywności było to, że najbardziej dotykała najbiedniejszych i wzburzała społeczeństwo.

Gospodarka lat 80-tych to stagnacja, kartki, inflacja i stałe niedobory na rynku.
A jednak … Po załamaniu się gospodarki w latach 1981 – 1982, w następnych latach PKB (wtedy liczono raczej DN) nieznacznie rósł, aby pod koniec dekady osiągnąć poziom roku 1980.
Przyjrzyjmy się wskaźnikom inflacji w latach 80-tych: http://www.stat.gov.pl/gus/5840_1634_PLK_HTML.htm
Po wybuchu inflacji w l. 1981-82 widać stopniowe zmniejszanie się, a następnie od 1986 roku, a więc od chwili, kiedy zaczęto mówić o II etapie reformy – stopniowy wzrost. W sytuacji większości cen regulowanych przez państwo, poziom inflacji w sposób bezpośredni wynikał z decyzji podejmowanych przez ówczesnych polityków, a nie z naturalnych procesów ekonomicznych.

1 lutego 1988 została przeprowadzona ww. podwyżka cen żywności. Jak nietrudno było przypuszczać zaogniło to nastroje społeczne. Od tej chwili w wielu miejscach zaczęły się tlić się zarzewia strajków. Doskonale pamiętam dzień 26 kwietnia, kiedy spiker TVP (prawie z triumfem w głosie) poinformował o wybuchu strajku w Nowej Hucie.
Dzień później „ukazuje się informacja GUS o wynikach gospodarczych w I kwartale. Wynika z niej, że ceny wzrosły w porównaniu z I kwartałem ubiegłego roku o 45% i o tyle samo zwiększył się wskaźnik kosztów utrzymania.”
Dosyć szczególny sposób uspokajania nastrojów strajkowych.

Wkrótce po Nowej Hucie wybuchł strajk w Stoczni Gdańskiej. W nocy z 4 na 5 maja strajk w Nowej Hucie zostaje z całą brutalnością spacyfikowany przy pomocy brygady antyterrorystycznej i jednostek ZOMO. Jedni członkowie KS byli aresztowani na miejscu, inni spektakularnie byli w nocy po rozwaleniu drzwi wyciągani ze swoich mieszkań.
W kalendarium Solidarności czytamy: 10 maja 1988 – „bez podpisania porozumienia kończy się strajk w Stoczni Gdańskiej im. Lenina. Już tylko ok. 1 tys. strajkujących z Lechem Wałęsą w poczuciu klęski wychodzi z zakładu i w pochodzie udaje się do kościoła św. Brygidy..”

A więc władza nie miała żadnych problemów ze zgaszeniem strajków. Pokazała, że ma możliwość pełnego manewru.
W tej sprawie nic się nie zmieniło od 13 grudnia 1981.
Latem trwają poufne rozmowy przedstawicieli strony „solidarnościowej”, Kościoła i władz.
W sierpniu ponownie wybuchają strajki.
21 sierpnia na wiecu w Gdańsku w obecności wielotysięcznego tłumu Lech Wałęsa zaskakuje słuchaczy nieoczekiwaną informacją, że władze zwróciły się do niego – przez osoby trzecie – z ofertą rozpoczęcia rozmów.
W dniu 27 sierpnia Kiszczak zwraca się publicznie z ofertą rozmów przy okrągłym stole.  Fala strajkowa opada..

* * *

W poprzednich częściach pisałem o wydarzeniach roku 1980 oraz lat 1986-1988. Dzisiaj chciałbym te rozważania podsumować.

18 lutego 1980 roku został odwołany ze stanowiska premiera Piotr Jaroszewicz. Człowiek, który był premierem od 23 grudnia 1970 roku, a wcześniej od roku 1952 – wicepremierem. Z całą pewnością był człowiekiem świetnie poinformowanym o wielu sprawach, trzymał w rękach końce wielu sznurków. Po jego odejściu wiele osób wróżyło, że Gierek ma już dni policzone.
Odejście człowieka od czarnej roboty – Jaroszewicza – spowodowało, że Gierek przestał panować nad sytuacją i otworzyło się swobodne pole zrealizowania planów, które z pewnością były od dawna przygotowywane. A czas gonił.

Pierwsza połowa 1980 roku przyniosła znaczącą poprawę sytuacji ekonomicznej. Gospodarka zaczęła nadrabiać straty wywołane zimą stulecia na przełomie 1978/79.
Pierwsze półrocze przyniosło ok. 600 mln. dolarów nadwyżki w bilansie handlowym. W najbliższych latach miało zostać zakończonych wiele rozpoczętych inwestycji. Znaczna część z nich mogła dostarczyć budżetowi dewiz.
Lato 1980 roku było optymalnym czasem do tego, żeby sprowokować protesty społeczne, w wyniku których dotychczasowy I sekretarz będzie musiał odejść.
Strajki w Świdniku i Lublinie, które wybuchły po wzroście cen kotletów w stołówce zakładowej w PZL Świdnik zdołał jeszcze  zagasić minister Kopeć.
Nie pomogło nawet prowokacyjne przyspawanie do szyn pociągu i zablokowanie komunikacji kolejowej między Berlinem i Moskwą na kilka dni przed rozpoczęciem Olimpiady.

Na początku sierpnia posunięto się kolejnej prowokacji – dyscyplinarnego zwolnienie z pracy na 5 miesięcy przed emeryturą działaczki WZZ Wybrzeża – Anny Walentynowicz. Było jasne, że WZZ tego nie odpuszczą i wybuchnie duży strajk.
I wybuchł.
Jednak, jak to często bywa – nikt nie przewidział, jakie zostaną uruchomione emocje, mechanizmy i procesy społeczne.
Sierpień 1980 roku, to jeden z tych nielicznych, jeżeli nie jedyny, bardzo krótki moment w historii PRL, kiedy rządzący stracili kontrolę nad rządzonym przez siebie społeczeństwem. Nie byli w stanie zapanować nad tym pożarem, którzy sami zaprószyli. Efektem tego było powstanie Wielkiej Solidarności i to całe piękne święto tamtego Sierpnia, kiedy pogardzani przez władzę „robole” pokazali, jak ważne jest dla nich kilka takich pojęć jak: wolność,solidarność, godność, patriotyzm, religia. A nie pełna micha – jak to przedstawiała propaganda.
Ale komuniści mimo, że w tym czasie ostro dostawali w kość – ciągle mieli wiele atutów, które w ostatecznym rozrachunku, w całkowicie zmienionym już kraju, przyniosły im zwycięstwo.

Od pierwszego dnia po powstaniu „S” rozpoczęła się walka o opanowanie związku od środka (zgodnie ze znanym powiedzeniem Kuronia o stadzie mustangów).  Potem z każdym miesiącem władza krzepła, a od kiedy władzę w Polsce objęło dwóch generałów – pozostało kwestią czasu kiedy nastąpi ostateczne uderzenie.
Nastąpiło – 13 grudnia 1981. Było perfekcyjnie przygotowane i przeprowadzone .
Ludzie, którzy szli spać w sobotę 12 grudnia, 13 grudnia obudzili się w innej rzeczywistości.

W ciągu kilku godzin Polska znalazła się pod całkowitą, niekontrolowaną przez żaden czynnik władzą generałów.
Po kilkunastu dniach brutalnie zostały zlikwidowane wszystkie ogniska oporu.

Przez najbliższe kilka lat kontakty komunistów z opozycją polegały na rozpędzaniu demonstracji, mordowaniu niektórych działaczy, zamykaniu innych do więzień (co prawda pewni wybrańcy pisali tam książki) i sukcesywnym wyłapywaniu tych, którym jeszcze udawało się ukrywać.
Społeczeństwo zostało spacyfikowane, pozbawione jakiejkolwiek nadziei, że coś może się zmienić w kwestii wszechwładzy komunistów.
Morderstwo na księdzu Popiełuszce udowodniło, że rządzący komuniści nie cofną się przed żadnym czynem, nawet największą zbrodnią, żeby pokazać, że każda forma oporu spotka się z brutalną odpowiedzią.
Mord założycielski III RP miał jeszcze jeden cel – wyselekcjonowanie z dotychczasowej opozycji tych osób, z którymi będzie można w przyszłości dogadać się na warunkach komunistów.

Od roku 1986 rozpoczyna się zmiana w postępowaniu komunistów. Zaczyna się różnicowanie w traktowaniu różnych grup opozycyjnych. Brutalne traktowanie szaraczków. Pomimo amnestii w więzieniach pozostają niektórzy działacze „S”.
Nadal mają miejsce przypadki dziwnych śmierci i brutalnych pobić (dwa przykłady z kalendarium Solidarności):
„9.01.1987 –  W Warszawie przed 10-piętrowym budynkiem naprzeciwko miejsca pracy znaleziono zwłoki 46-letniego Zbigniewa Wołoszyna, działacza podziemnej „Solidarności”, fizyka, pracownika Centralnego Laboratorium Ochrony Radiologicznej w Warszawie. Badał skutki wybuchu reaktora w Czarnobylu.
14.01.1987 – Umiera 19-letni Grzegorz Luks. Pobity i skopany przez patrol MO w nocy z 29 na 30 VIII, 31 VIII trafił do szpitala. Zmarł w wyniku powikłań po pourazowej torbieli trzustki.”
Natomiast pewna część opozycji zaczyna się zachowywać, jakby nigdy nic się nie stało. Powoływane są jawne struktury, nie spotyka się to z żadnym poważniejszym przeciwdziałaniem.
Jednocześnie ze strony władz zaczyna się jakiś dziwny korowód samobójczych decyzji gospodarczych (II etap reformy, referendum, operacja cenowo-dochodowa) doprowadzając gospodarkę ze stanu względnej stabilizacji do stanu przedkatastrofalnego w 1988 roku i pełnej katastrofy w 1989 roku. Przy czym nie były to naturalne procesy ekonomiczne, tylko skutki decyzji podejmowanych przez konkretnych ludzi.
A z drugiej strony – rząd Rakowskiego w konsekwentny sposób wprowadza elementy liberalnej gospodarki. Ale tylko niektóre elementy, przygotowując grunt pod uwłaszczenie nomenklatury. Jednym z takich dosyć specyficznych posunięć jest likwidacja wydziałów ds. zwalczania przestępczości gospodarczej w WUSW.

Patrząc z boku można się dziwić postępowaniu władzy, która podejmuje takie decyzje, żeby poparcie dla grupy skupionej wokół Wałęsy było jak największe. Pogrążone w apatii społeczeństwo musi doznawać bardzo bolesnych
uderzeń ekonomicznych, żeby zechciało trochę postrajkować. Komuniści i generałowie dysponując taką samą pełnią siły jak przez większość lat 80-tych, czego dowody dali przy pacyfikacji strajku w Nowej Hucie w maju 1988 – rozmawiają z grupą Wałęsy, zgadzają się na rozmowy przy okrągłym stole.

To wszystko ma miejsce w okresie, kiedy od czasów stalinowskich jest najbardziej rozbudowana agentura cywilnych słuzb specjalnych. O ówczesnych służbach wojskowych ani wtedy, ani dzisiaj nie wiadomo, jaką dysponowały agenturą.
Osoba nr 2 w państwie, Minister SW, poprzednio szef wywiadu i kontrwywiadu wojskowego, człowiek, który wie wszystko o każdym z opozycjonistów, zaprasza wybrane osoby do udziału w rozmowach O.S.
Przy okrągłym stole podejmowane są rewelacyjne i przełomowe decyzje o dopuszczeniu (części !!!) opozycji do sprawowania władzy. Społeczeństwo zachęcone do udziału w pierwszych po wojnie (częściowo !!!) wolnych wyborach prawie całkowicie skreśla komunistów ramach istniejących (okazało się, że ktoś nie pomyślał) możliwości.

I co wtedy?

Wtedy ta „opozycja” ustami Geremka mówi: hola, hola szanowni państwo, nie tak szybko. Trzeba szanować UMOWY. Nie ma lepszego dowodu na przedmiotowe traktowanie społeczeństwa przez ówczesne władze opozycji.
Nie liczy się wola społeczeństwa wyrażona w wyborach, tylko umowy między Wysokimi Układającymi się Stronami.

Dziwiliśmy się wtedy co chwilę:
najpierw, jak to możliwe, że reaktywuje się Solidarność, do polityki wracają Wałęsa, Geremek, Mazowiecki, Kuroń czy, Michnik, jak to możliwe, że powstał rząd „niekomunistyczny”, z „naszym” premierem.
Potem dla równowagi dziwiliśmy się od drugiej strony: jak to jest, że komunistom włos z głowy nie może spaść, jak to jest, że zwykli ludzie obrywają w tyłek, a byli towarzysze są dyrektorami banków, prezesami firm. Jak to jest, że zwykli emeryci mają głodowe emerytury, a byli SB-cy emerytury luksusowe.  Jak to jest, że „nasz” premier przy pomocy oddziałów ZOMO rozpędza młodych KPN-owców, którzy chcieli zająć komitety PZPR i w doskonałym nastroju tańczy na dancingu podczas wizyty w Katyniu. Jak to jest, że nie można nawet pomyśleć o lustracji, dekomunizacji, pierwszym prezydentem jest Jaruzelski, a w pełni wolne wybory odbyły się już w innej epoce – po faktycznym rozpadzie ZSRR.

Ciąg dziwnych, niekonsekwentnych, pozornie niezrozumiałych decyzji ułożył się w jedną, logiczną historię.
W późniejszych latach okazało się, że Polska osiągnęła najwyższe bezrobocie w Europie, jeden z najwyższych wskaźników rozwarstwienia majątkowego w Europie, upodlająco niski poziom tzw. usług społecznych (oświata, służba zdrowia, komunikacja publiczna), najwyższy w regionie poziom wyprzedaży banków w obce ręce, wyprzedane lub zniszczone całe gałęzie przemysłu. Za to Polska dorobiła się bardzo bogatych oligarchów, wśród których wielu już udowodniono współpracę z SB.

Mam nadzieję, że w tych trzech wpisach wystarczająco uwidoczniłem to, największym przełomem w Polsce był Sierpień 1980 roku. Niestety, początkowym triumfie (chociaż tak naprawdę w wielu kwestiach był on iluzoryczny) nad komunistyczną władzą – przejęła ona inicjatywę i potem już jej nie oddała.
Wydarzenia sprzed dwudziestu lat były natomiast tylko jednym z etapów rozgrywki pomiędzy komunistami, a wybraną przez nich grupą, która przejęła rządy w Polsce.

A faktyczne zerwanie ciągłości politycznej, która rozpoczęła się w sierpniu 1980 roku miało nastąpić w 2005 roku po podwójnym zwycięstwie wyborczym PiS-u. Jednak to zwycięstwo okazało się za słabe, a bezpieczniki systemu, który był tworzony od 1980 roku – na tyle mocne, że rewolucja 2005 roku w bardzo krótkim czasie została stłumiona.

.

Edmund Dantes • salon24

Reklamy

Możliwość komentowania Rok 1980 kontra 1989 została wyłączona

%d blogerów lubi to: