Bundestag ma u mnie plusa

Posted in ■ aktualności by Maciejewski Kazimierz on 18 grudnia 2010

zaś polskie władze: szkoda gadać.

Niemcy ponownie mi zaimponowali. Ta generalizacja na Salonie niebezpieczna, oj niebezpieczna. A jak dodam, że Polacy wciąż się kompromitują, to już będzie rwetes!

O co mi chodzi?

Najpierw prezydent RFN, Christian Wulff, zapytał w październiku b.r. w parlamencie tureckim, polityków tego azjatyckiego kraju, dlaczego zgodnie ze swoim prawem prześladują mniejszość chrześcijańską, dopuszczają do jej dyskryminacji, a teraz dwudniowa debata! i głosowanie 17 grudnia w Bundestagu nad ustawą, w której większość parlamentarzystów niemieckich zadeklarowała, że RFN powinno bronić praw chrześcijan w krajach prześladowań. (Za, głosowało 374 parlamentarzystów, 69 powiedziało „nie” prześladowanym, a 127 osób wstrzymało się od głosu).
Chadecy, wreszcie się przebudzili. Zadziwili mnie liberałowie, zawsze miałem ogromną sympatię do dr. Westerwelle, ale teraz to już bym go uściskał serdecznie, za to, że jego opcja podpisała się pod projektem ustawy dopuszczając ją do dyskusji i przegłosowania.

W Niemczech tylko lewa strona sceny politycznej się skompromitowała.

Ta radykalna lewa, dopowiem

Lewactwo… no, ale to lewactwo, wiadomo (choć z drugiej strony, jak tak popatrzeć na te piękne postulaty i szumne hasełka o tolerancji, o obronie wszelakich wolności, o obronie słabszych, uciskanych, marginalizowanych…, w sumie mało zrozumiała decyzja. No, ale to lewica, wiadomo, powtórzę, nie wolno ufać za bardzo, wierzyć, tam tylko kolorowe slogany o barwach tęczy się liczą, na tym polega obrona “słabszych”, którzy de facto wciąż się wydzierają, jacy to są biedni, słabi. Tego świętego, cichego męczeństwa chrześcijan w 70 krajach świata, ta rozpasana rozpieszczoność mogłaby się uczyć w pokorze).
Zatem lewactwo, całkowita porażka, głosowało przeciw uchwale.

Zieloni, też lewactwo zresztą, wykazali się wielką hipokryzją, wstrzymali się od głosu. Zwierzęta i ochrona środowiska widać ważniejsze od losu palonych żywcem w Pakistanie i katowanych w Wietnamie, torturowanych w Egipcie w katowniach służb specjalnych. Zapomnieli, że najczęstszymi ofiarami brutalnych represji i prześladowań religijnych są chrześcijanie.

No tak, ale dla lewackich parlamentarzystów ta dwustumilionowa mniejszość, to za mała mniejszość.
Zieloni wiedzą lepiej, w debacie mówili o prześladowanych muzułmanach w Europie.

Chciałbym tych Zielonych dopytać o tych współczesnych katów chrześcijańskich, kogo mieli na myśli, kogóż to można dziś w Europie porównać do, powiedzmy, saudyjskiej muttawy, irańskiej basij, uzbeckiej NSS, zimbabwejskich bojówek ZANU-PF, milicji sudańskiej janjaweed, chłopców Chaveza z “La Piedrita“, egipskiej MAaDaU…?

SPD też mówiło o fali islamofobii w Europie

Zapomniało to SPD o drobnym fakcie, że to nie chrześcijanie, bynajmniej nie chrześcijanie, wysadzali swoich sąsiadów powietrze w Londynie, i to nie chrześcijański uchodźca z Iraku odpalił bombę w Sztokholmie. Zapomniało też o sądach opartych na prawie szariatu w Mediolanie, o morderstwach honorowych w Anglii.

Lewak Raju Sharma z Linksfraktion ubolewał nad prześladowaniem ze strony państw, w których chrześcijaństwo jest religią państwową… hmmm… doprawdy straszne to prześladowania, wymienił wprawdzie tylko Bawarię i spór o burki, ale posmak krwi prześladowanych muzułmanów pozostał! Europo, wstydź się swoich prześladowań!

(Na marginesie dodam tylko, że nie jestem zwolennikiem tych zakazów, przeciwnie).

Jednak panu lewakowi mogę wymienić kilkanaście służb specjalnych, które działają na rzecz wolności religijnej na wzór modelu chińskiego, laotańskiego, nepalskiego, bhutańskiego, afgańskiego, nigeryjskiego, libijskiego, marokańskiego, algierskiego, birmańskiego, Hamasu, Hezbollahu, al-Kaidy i czekam na konkrety stanowiące do nich przeciwwagę w Europie (nie licząc Białorusi, gdzie władze prześladują protestantów, Kosowo, Albanię, Bosnię-Hercegowinę, a więc, gdzie dyskryminowani są, och, panie Sharma, wtopa, chrześcijanie!)

Pewnie lewacy mieli na myśli krwawy Watykan, no cóż, idąc drogą swego niegdysiejszego guru, Joschki Fischera, zapewne Zieloni, naczytali się czerwonych, Mao Zedonga, Lenina, Habermasa, Marcusa i powtarzają ich brednie i oskarżenia.

Co do islamofobii w Europie. Wiem coś o chrystofobii w Europie, głównie w Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. Odsyłam tu Linksfraktion i SPD (też lewo) do ostatniego raportu OBWE, czy do wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Bundestag powoli się do tej dwudniowej debaty przygotowywał. Już w lipcu poświęcił 90 minut sytuacji chrześcijan w świecie.

Minister Spraw Zagranicznych, dr Guido Westerwelle (FDP) stwierdził wówczas na początku swego wystąpienia w Bundestagu, że zaangażowanie na rzecz wolności religijnej, praw człowieka i pluralizm, nie tylko należy do spraw, którymi powinien zajmować się parlament, ale także chrześcijańsko-liberalny rząd RFN. Państwowa represja, ale także dopuszczanie represji przez urzędników państwowych, jakie dotykają często chrześcijan, są także formą prześladowań. Wolność do wyznawania religii lub niewyznawania, musi być zapewniona, zarówno chrześcijanom, jak i wyznawcom innych religii. Państwo, mówił Westerwelle, nie może zezwalać na prześladowania i jest w obowiązku chronić w każdym wypadku wolność religijną. W Niemczech jest czymś oczywistym, że państwo gwarantuje wolność religijną. „Należy wyciągnąć wnioski z niemieckiej historii, i wstawiać się za wolnością religijną”.

Tak, tak…

Wolność religijna jest powszechnym prawem człowieka. Nie ma jej ani pani Asi Bibii w Pakistanie, nie ma też pastor Nadarkhani w Iranie, nie ma jej 200 milionów chrześcijan na świecie.

W omawianej tu ustawie, wspomina się setki tysięcy uchodźców z Iraku, 100.000 chrześcijan wypędzonych z indonezyjskich Moluków, 50.000 uchodźców ze stanu Orisa…

Dodatkowo, co niezwykle istotne, w ustawie stwierdzono: “Centralną częścią wolności religijnej jest prawo do publicznego demonstrowania swej wiary. Wyraz religijnych przekonań nie ogranicza się wyłącznie do prywatnego obszaru. Więcej nawet, przekonania religijne mają także zawsze wymiar publiczny“. Powszechna Deklaracja Praw Człowieka chroni prawo jednostki, także w przestrzeni publicznej do swobody przyznawania się do swej religii i wiary. “To podstawowe prawo nie jest zagwarantowane w wielu państwach”. Tu ustawa wymienia TURCJĘ!!!, w której “budowa miejsc kultu i modlitwy dla mniejszości religijnych jest poważnie ograniczona i praktycznie niemożliwa”.

Innym ważnym zagadnieniem poddanym pod glosowanie było prawo do zmiany religii, które jest “często ograniczone”.

“W wielu krajach islamu”, mówi ustawa, a ja dodam cicho, w większości, apostazja jest karana. W Iranie, Arabii Saudyjskiej grozi za to śmierć, zgodnie z prawem, w Indiach, pomimo zapewnień konstytucji o wolności religijnej, prawa antynawróceniowe, tu ustawa wymienia Orisę, Madhya Pradesh, Chhattisgarh, Arunachal Pradesh.

Ustawa porusza kolejną niepokojącą kwestię. Otóż słynne OIC, druga co do wielkości międzynarodowa organizacja światowa (po ONZ) wprowadziła swoje prawa, oddzielne od ONZ-owskich, przede wszystkim tej z 1948 r.

Organisation of The Islamic Conference (56 państw), w 1981 r. i w 1990 r. na nowo konceptualizowało pojęcie prawa do wolności religijnej, relatywizując je.

Kolejna kwestią było zaakcentowanie, że ochrona prawa do wolności religijnej powinna być jednym z elementów polityki zagranicznej, niemieckiej i europejskiej.

Odnośnie tej ważnej debaty (jeszcze raz napiszę, a co, dwudniowej!!!) nasi politycy (prawicy, centroprawicy) nie bardzo się starają (nie wspominam lewicy…).

Wręcz przeciwnie, nasi politycy, ba politycy rządzący, biznesy robią w krajach brutalnych prześladowań, jak Indie, Wietnam, Turcja, żeby tylko wspomnieć ostatnie podróże życia Donalda Tuska (premier, skompromitował się tymi wycieczkami, choć sprawa jeszcze chyba nie dojrzała w Polsce na tyle, aby mogło być o tych wycieczkach głośno, no przecież “GW” i TVN nie będą robić sprawy ulubionemu politykowi…).

Są piękne wyjątki, rzecz jasna

Na przykład, europarlamentarzysta Prawa i Sprawiedliwości, Konrad Szymański, który niezwykle zaangażował się w Parlamencie Europejskim na rzecz chrześcijan z Iraku (choć w ostatnim czasie europarlamentarzyści zawiedli, na 736 zaledwie 160 podpisało list solidarności z prześladowanymi chrześcijanami z Iraku, tj. 22% wszystkich przedstawicieli PE), czy frakcja konserwatystów, która aktywnie działa na rzecz prześladowanych wyznawców Chrystusa w świecie.
Na koniec słowo o premierze Polski.

Nie, nie jest to piękny wyjątek, raczej wyjątek brzydki

Dla tego człowieka dwieście milionów chrześcijan codziennie brutalnie prześladowanych nie stanowi większego problemu. Po czynach, a nie słowach ich poznacie…

Ofiary z Con Dau, Tam Toa, Dong Chiem, Orisa, Karnataka, Izmiru, Istambułu, stoją u wezgłowia pana T. i spoglądają ze zdziwieniem… jak to jest, że człowiek, który poznał i zobaczył zło komunizmu i demoniczne zło prześladowań, zapomniał tak szybko, nie chce pamiętać, czy też kasa tak bardzo się liczy, za wszelką cenę, i tylko kasa, że tych skrzywdzonych i poniżonych można przykryć zasłoną milczenia kolejnego kontraktu wojskowego?

Źródło:

http://www.bundestag.de/dokumente/textarchiv/2010/32654689_kw50_de_religionsfreiheit/index.html
http://www.bundestag.de/dokumente/textarchiv/2010/32653247_kw50_sp_religionsfreiheit/index.html

Tomasz M. Korczyński • salon24.pl

Reklama

Możliwość komentowania Bundestag ma u mnie plusa została wyłączona

%d blogerów lubi to: