Co resort, to klęska

Posted in ■ aktualności, ■ wywiady by Maciejewski Kazimierz on 8 stycznia 2011

Z Janem Pietrzakiem, satyrykiem Kabaretu pod Egidą, rozmawia Maciej Walaszczyk

Krzysztof Rybiński posługuje się takim czytelnym hasłem: „Tusk zadłuża Polskę jak Gierek”.
Czy Panu również dzisiejsze czasy kojarzą się z tamtą epoką?

– W jakiś sposób można to porównywać, ale mamy dziś jednak inne realia. Porównywać można wszystko ze wszystkim – tylko po co? Trzeba zwracać uwagę na to, co jest dziś nowego i aktualnego. A rząd Tuska to rząd klęsk i nieszczęść. To, co nas w ostatnim czasie spotkało, to plagi egipskie.

„Plagi Tuska” – jak w Pana piosence.

– Tak! To coś jak plagi egipskie znane z Biblii. Wiemy, kiedy Pan Bóg takie plagi spuszcza na różne narody. I teraz
w Polsce również mamy do czynienia właśnie z takimi plagami, nieszczęściami. Być może Bóg gromi nas za nasze zaniechania i za to, że pozwalamy rządzić takim ludziom.

Trudno więc nie budować też takich porównań do czasów PRL. Bo i wtedy, i teraz – jak często Pan mówi: „Jest śmiesznie i będzie jeszcze śmieszniej”. Choć z drugiej strony po katastrofie smoleńskiej i wszystkim, co wokół tego się wydarzyło, mamy trochę mniej powodów do śmiechu.

– Śmiech jest cechą charakteryzującą ludzi i jest to sprawa stała, bez względu na ustrój. Żyję ze śmiechu już od pół wieku i działam w różnych ustrojach. Nie będę więc mówił, że nie jest on dziś potrzebny – jest, był i będzie nam potrzebny. Bo nawet w najbardziej trudnych sytuacjach Polacy potrafią się śmiać i należy to docenić. To stała i istotna wartość naszej kultury. Pan mówi o Edwardzie Gierku i czasach PRL, ale to jest już stara sprawa, bo dziś trzeba głośno mówić o obecnym rządzie…

Ale to tylko porównanie, jak z Pańskimi plagami biblijnymi…

– Nasuwa się takie porównanie. Jest to rząd, który nie ma poczucia honoru. Demokracja czasem jest trudna. Tymczasem widzimy, jak ludzie niemający poczucia honoru uważają, że honor można przegłosować. Kilka dni temu byliśmy w Sejmie świadkami głosowania, po którym człowieka kompletnie niekompetentnego pozostawiono na stanowisku ministra infrastruktury. Mimo że zawalone jest niemal wszystko, czym się zajmuje. Tymczasem ten człowiek nie ma godności i honoru. Bo gdyby je miał, to sam zrezygnowałby z pełnionej funkcji. Znów okazuje się, że prawdę można przegłosować, i wtedy żadna demokracja nie pomoże.

Zarzuca Pan rządzącym posługiwanie się kłamstwem na ogromną skalę.

– Są od tego specjalistami, zajmują się tylko propagandą i po prostu nieustannie kłamią. Każda kampania wyborcza jest w ich wykonaniu popisem różnego rodzaju kłamstw. To hasła typu: „Nie róbmy polityki, budujmy drogi”. I co widzimy? Politykę robią za nich Angela Merkel i Władimir Putin, a dróg też nie budują, bo mówią, że mamy dziurę budżetową. A skąd się wzięła? Okazuje się, że to właśnie ten rząd ją dramatycznie powiększył. Nie zrobiły tego poprzednie ekipy, choć obecna władza ciągle zwala winę za swoje niepowodzenia na poprzedników, czyli na Prawo i Sprawiedliwość. To już jest chorobliwe, bo gdyby odebrać im to porównanie, to nie mieliby już na kogo zwalać winy.

Ten zabieg jest skuteczny, bo trafia do opinii publicznej przez media.

– Oczywiście, mają do dyspozycji elektroniczne media i dzięki temu mogą kłamać, jak chcą.

Jak w czasach PRL. Wtedy też opozycja ich nie posiadała, a rząd uprawiał propagandę.

– Nie ma co tego porównywać, od tego czasu minęło kilkadziesiąt lat. PRL runęła, a jeśli dziś jest przywracana do życia, to wyłącznie przez takich ludzi jak prezydent Bronisław Komorowski, który wyciąga z lamusa historii Wojciecha Jaruzelskiego. Widocznie nie mają lepszych wzorców i dla nich autorytetem od bezpieczeństwa i stosunków z Rosją jest właśnie Jaruzelski. To kompromitujące dla wolnej Polski. Raz jeszcze powtarzam: ten rząd to rząd klęsk i plag. Co resort, to klęska.

Mówił Pan o tym w swoich komentarzach. Znaleźć można je m.in. w internecie. Piosenki „Plagi Tuska” nie słyszałem jednak w radiu i telewizji. Gdzie można Pana dziś posłuchać oprócz internetu?

– Żadnej, nawet banalnej miłosnej piosenki nie ma ani w radiu, ani w telewizji, tym bardziej publicznej. Nie ma ich, bo jestem kompletnie zakazany. Jestem elementem wywrotowym i tam nie istnieję. Także w żadnej rozgłośni radiowej nie puszczano tej piosenki. Czasem tylko w Radiu Maryja można coś mojego usłyszeć, i na tym koniec. Jestem zakazany.

Ktoś Panu tak powiedział?

– Media są w rękach ludzi dawnego ustroju, oni to przejęli, oni tym rządzą i nie chcą, bym gdziekolwiek istniał. Dla tych ludzi jako artysta nie istnieję i zostałem skazany na wewnętrzną emigrację. Dlatego nowy program Kabaretu pod Egidą nosi tytuł „Drugi obieg”. Mój kabaret znalazł się w drugim obiegu, dlatego zapraszam wszystkich serdecznie, już za kilka dni, 13 stycznia, do warszawskiej restauracji Dekanta przy ul. Marszałkowskiej na nasz występ z zupełnie nowym programem. Jeśli tam nam pozwolą zagrać, bo mamy pewne kłopoty z lokalem.

Choć mówi Pan o tym, że ludzie w każdych okolicznościach znajdą powód do śmiechu, to takie wydarzenia jak katastrofa smoleńska jednak mają inną wagę. Do tego też Pan jakoś się odniesie w nowym programie?

– Na temat katastrofy śpiewam piosenkę pt. „Ballada uliczna”. To piosenka bardzo poważna, przecież w kabarecie mieści się nie tylko żrąca i cuchnąca satyra, ale też refleksja i zaduma nad naszymi wspólnymi losami. Taki był mój kabaret kiedyś i taki jest obecnie.

Pamiętamy piosenkę pt. „Żeby Polska była Polską”, ale też „Zakazane kwiaty” – opowiadała ona o krzyżu, który warszawiacy podczas stanu wojennego układali z kwiatów, a milicja je ciągle zabierała. Dziś ta historia powróciła w nowych okolicznościach.

– Rzeczywiście, w ten sposób przywrócono i zaktualizowano tę pieśń. To swoją drogą niesłychane, że pierwszą decyzją prezydenta, który deklaruje się, że jest katolikiem, było wyrzucenie krzyża z Krakowskiego Przedmieścia. Jakby nie mógł się jeszcze na jakiś czas z nią wstrzymać i przez kilka tygodni pozwolił się tam ludziom modlić. Jak widać, jako katolikowi bardzo mu ten krzyż przeszkadzał. I co ciekawe, nie został za to przez władze kościelne nawet upomniany. Jak widać, Polska to kraj paradoksów i dlatego powodów do śmiechu, z mojego fachowego punktu widzenia, jest bardzo wiele. Choć jako obywatel mam tego śmiechu powyżej uszu, bo wolałbym się z wielu rzeczy, jakie widzimy dziś w Polsce, nie śmiać. Chciałbym, aby Polska była normalniejsza, bo to, co dzieje się w kraju, wydaje się jakimś szaleństwem.

Ma Pan nadzieję na odmianę tej sytuacji? Mimo zalewu propagandy i kłamstwa?

– Zawsze należy mieć nadzieję. Wierzę w Polskę i Polaków, którzy co jakiś czas sobie z takimi sytuacjami radzili. Tylko po prostu czasu szkoda, szczególnie dla ludzi z mojego pokolenia. Chciałbym zobaczyć tę Polskę uczciwą, prawdziwą, rzetelną, po prostu kraj porządnych ludzi, a nie tylko to, o czym niektórzy mówią, że „będziemy wszyscy bogaci”. Wiemy przecież, że jeszcze długo tak nie będzie. Chodzi o to, by Polska była rządzona przez rzetelnych
i uczciwych ludzi, którzy służą Polsce, a nie takich, którzy służą jedynie obcym interesom.

Maciej Walaszczyk • Nasz Dziennik

Reklama

Możliwość komentowania Co resort, to klęska została wyłączona

%d blogerów lubi to: