Czas wreszcie się obudzić

Posted in ■ aktualności by Maciejewski Kazimierz on 8 stycznia 2011

i zacząć żyć wedle reguł okupacyjnych

„Jeśli więc można wątpić w realizację zarysowanego powyżej scenariusza, to tylko dlatego, że być może już został on zrealizowany, a myśmy nawet nie zauważyli, że tkwimy w czymś w rodzaju Generalnej Guberni, w której, co prawda, nikt do tubylców jeszcze nie strzela, ale też nie dopuszcza ich do tworzenia praw i udziału we władzy. A jeśli tak rzeczywiście jest, to czas wreszcie się obudzić i zacząć żyć wedle reguł okupacyjnych, zwięźle przedstawionych w piosence Teraz jest wojna, kto handluje ten żyje…. Przede wszystkim zaś trzeba wyzbyć się wiary w skuteczność normalnych procedur politycznych w rodzaju wyborów. Przeciwnie, trzeba zdać sobie sprawę, że, tak jak w czasach PRL-u, udział w nich oznacza poparcie dla istniejącego stanu rzeczy” – oto obszerny cytat z artykuły redakcyjnego miesięcznika „Opcja na Prawo”.

Niestety do tego doszliśmy. Władza, tak jak za komuny, to „oni”, a „my” to ci, którzy są zmuszani do utrzymywania władzy i jednocześnie pozbawieni są możliwości realnego udziału w rządzeniu. Musimy ich utrzymywać, nawet jeśli oznaczałoby to wyduszenie z nas ostatniego grosza i zadłużenie na dziesięć następnych pokoleń. Bo przecież rządzący nie pomyślą, żeby oszczędzać na sobie i na przez siebie opłacanych darmozjadach. Co więcej, ta władza jest po to, żeby tym różnych darmozjadom, co to nigdy uczciwą pracą się nie zajmowali, żyło się dostatnio. A my, te zwykłe szare ludzki możemy sobie psioczyć przed telewizorem oglądając ich „opasłe mordy, krzywe ryje” jak śpiewał Paweł Kukiz i tylko tyle. Faktycznie, jeszcze do nas nie strzelają, ale to jedyna pociecha. Chociaż, jeśli weźmie się pod uwagę to, że urzędnik jedną swoją decyzją potrafi doprowadzić przedsiębiorcę do bankructwa i zwalić mu na głowę dług, którego już nigdy nie będzie w stanie spłacić, to ta pociecha jest niewielka.

Ale czy realizacja postulatu, aby nie uczestniczyć w wyborach, tej „procedurze demokratycznej” nie sprawi, że stracimy wszelkie szanse, aby wpływać na rzeczywistość w Polsce? Po pierwsze; nietrudno zauważyć, że po wejściu z życie traktatu lizbońskiego sejm III RP służy przede wszystkim do zatwierdzania tego, co ustalone zostanie poza graniami naszego kraju, w tym wypadku już nie w Moskwie, ale w Brukseli i Berlinie. Po drugie; towarzysz Józef Stalin podobno powiedział, że nie ważne kto głosuje, ważne kto liczy głosy, czy jakoś tak. Od tego czasu spece od tresowania społeczeństwa poczynili znaczne postępy. Można powiedzieć, że nie ważne kto głosuje i liczy głosy, ważne kogo wypromują media. A media mogą jednych uznać za najmędrszych, najlepszych, najbardziej demokratycznych, najbardziej europejskich itd., a istnienie innych sił politycznych przemilczeć. Zamilczenie na śmierć to taki sowiecki wynalazek stosowany w Kraju Rad wobec opozycji. Może to i lepsze niż zamknięcie w psychuszce z diagnozą schizofrenii bezobjawowej, ale nie mniej skuteczne. Jak już się nie da kogoś zamilczeć, to zawsze można zohydzić go w oczach społeczeństwa, co negatywnie odbije się na jego wyniku wyborczym. Jak taki proceder wygląda mogliśmy obserwować na przykładzie kampanii propagandowej wymierzonej w Prawo i Sprawiedliwość oraz w prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Jeśli nawet uda się dojść do władzy (czy raczej atrap władzy) opcji zwalczanej przez UB-ecję, która tak naprawdę włada Polską, to raz dwa można przeszkodzić im w rządzeniu orzeczeniami Trybunału Konstytucyjnego. Widzieliśmy to wszyscy, nie ma więc powodów tego bliżej analizować.

Konkludując, można powiedzieć, że wyniki wyborów, dzięki kampaniom propagandowym i nierównym dostępie sił politycznych do mediów są fałszowane jeszcze zanim się odbędą. Może wydać się to szokujące, ale jest prawdziwe. To tak jakby przez kilka, kilkanaście lat przekonywać za grube pieniądze grupkę ludzi, że najlepszy jest proszek do prania „Y” i żaden inny nie istnieje, a już na pewno jest to proszek sto razy lepszy iż proszek „Q” i udawać, że gdy ludziska zostaną zagonieni do sklepu i kupią tam proszek do prania „Y”, to mają wolny wybór. Jeśli nawet kilku bardziej spostrzegawczych nie da się omamić propagandą zachwalającą proszek „Y”, to i tak większość bezmyślnie, a czasem autentycznie przekonana, że proszek „Y” jest najlepszy, kupi proszek „Y”. A większość decyduje. I tak to dział. Szefowie wielkich koncernów nie są głupi, a to właśnie oni wydają ogromne pieniądze na kampanie reklamujące w mediach ich towary. Widać są to metody skuteczne.

Doktor Łukasz Kamiński, jeden z nielicznych historyków, którego cenię i który zawsze miał czas dla studentów, dawno temu, zanim trafił do Warszawy piastować funkcje w IPN, napisał bardzo ważną książkę, w której dokonał analizy form i natężenia oporu społecznego w Polsce w latach 1944-1948 wobec komunizmu. Zauważył, że opór społeczny zmniejszył się po (oczywiście sfałszowanych) wyborach do Sejmu ze stycznia 1947 r. Uznał, że jednym z powodów osłabnięcia oporu był udział w głosowaniu. Ten właśnie akt stał się w jakimś stopniu „udziałem w systemie”. A jak tu się opierać systemowi, który poprzez wzięcie udziału w głosowaniu stał się „trochę swój”?
W USA po wojnie koreańskiej odkryto, że bardzo wielu żołnierzy amerykańskich, którzy trafili do chińskich obozów jenieckich kolaborowało z władzami obozu, a po wyjściu na wolność część z nich zdradzała poglądy prokomunistyczne. Jak to zwykle Amerykanie zainteresowali się tym zjawiskiem i odkryli mechanizm „prania mózgów” zastosowany przez chińskich komunistów. Dla nas najważniejsze jest to, żebyśmy zauważyli, iż początkiem kolaboracji i „nawrócenia na komunizm” amerykańskiego jeńca było choćby najmniejsze jego zaangażowanie zgodne z intencjami zarządu obozu jenieckiego, np. napisanie na kartce paru zdań na nakazany przez strażników temat.

Te dwa przykłady pokazują jak wielką rolę może odegrać uczestnictwo w wyborach. A jeśli ktoś idzie do urny wrzucić karteczkę, to warto, żeby był świadom konsekwencji tego aktu i nabył dzięki znajomości opisanego mechanizmu coś w rodzaju „odporności”.

A miało być społeczeństwo obywatelskie. Ale z drugiej strony może i je mamy? Obywatel Michnik ma się dobrze, podobnie jak obywatel Kiszczak, podobnie jak obywatel Rycho, Zbycho, Miro itp.

Michał Pluta • konfederata.bloog.pl

Reklama

Możliwość komentowania Czas wreszcie się obudzić została wyłączona

%d blogerów lubi to: