Wielki sukces Cenckiewicza

Posted in ■ aktualności by Maciejewski Kazimierz on 30 stycznia 2011

i dowód szacunku Polaków dla Anny „Solidarność” – czyli Anny Walentynowicz

Jak dowiedział się portal wPolityce.pl, książka Sławomira Cenckiewicza „Anna Solidarność” jest prawdziwym bestsellerem.

Do tej pory księgarnie sprzedały 30 tys. dzieła – co jest wynikiem wręcz nieprawdopodobnym na polskim rynku.

Zdaniem ekspertów, już sprzedaż 10 tys. egzemplarzy książki z dziedziny literatury faktu jest wielkim sukcesem. Większość udanych książek osiąga zazwyczaj wynik kilkutysięczny. A dodajmy, że „Anna Solidarność” na specjalną promocję liczyć nie mogła.

„Anna Solidarność” to świetnie udokumentowana, oparta także na relacjach bohaterki,biografia Anny Walentynowicz – kobiety symbolizującej „Solidarność” lepiej niż ktokolwiek inny, i – co ważne – osoby wiernej przesłaniu „Solidarności” – aż do końca, co przecież było raczej wyjątkiem niż regułą.

– Biografia Anny Walentynowicz jest jak portret zbiorowy polskich robotników wstających z kolan, by zbuntować się przeciwko komunizmowi. Nawet jeśli miała tego świadomość, to pozostała na zawsze skromna – mówił tuż przed premierą książki Sławomir Cenckiewicz.

A recenzent „Rzeczpospolitej” Cezary Gmyz pisał:
W 1978 r. w jej życiu nastąpił przełom. Stała się jedną ze współzałożycielek Wolnych Związków Zawodowych. Działała jawnie. Jej mieszkanie było punktem kontaktowym WZZ. Stale nękana przez Służbę Bezpieczeństwa: zatrzymaniami na 48 godzin, rewizjami, groźbami zwolnienia z pracy.
8 sierpnia 1980 r. groźbę zrealizowano.
Pięć miesięcy przed osiągnięciem przez Walentynowicz wieku emerytalnego zwolniono ją z pracy.
Nikt wtedy nie przypuszczał, że ta decyzja zmieni historię Polski i świata.
14 sierpnia wybuchł strajk. Pierwszym postulatem było przywrócenie Walentynowicz do pracy.
Na żądanie robotników przywieziono ją do stoczni samochodem dyrektora. I to był kolejny moment przełomowy.
Strajk wygasłby po podpisaniu 16 sierpnia pierwszego porozumienia. Jednak to właśnie Anna Waletynowicz
z innymi kobietami (m.in. Aliną Pieńkowską) zawróciła robotników wychodzących ze stoczni.
Tragiczna śmierć Anny Walentynowicz 10 kwietnia, w najświętszym miejscu pamięci narodowej,
zamknęła ten bohaterski życiorys.
– Jeszcze kilka dni przed uroczystościami 70. rocznicy zbrodni katyńskiej nie była pewna,
czy podoła trudom podróży. Miała bowiem jechać pociągiem z rodzinami pomordowanych oficerów.
Kancelaria Prezydenta zaprosiła ją do samolotu. Podczas mojej ostatniej z nią rozmowy cieszyła się,
że z prezydentem może polecieć do Katynia, by oddać hołd polskim bohaterom zamordowanym przez Sowietów.

Okazało się, że był to jej ostatni lot…

Zginęła tragicznie niedaleko Lasu Katyńskiego – mówił Cenckiewicz.

Z naszych informacji wynika również, że na spotkania autorskie ze Sławomirem Cenckiewiczem
w całej Polsce przychodzą setki osób.

Szkoda, że tego szacunku wobec Anny „Solidarność” zdają się nie podzielać władze Gdańska,
które jak dotąd nie uhonorowały jej osoby nadaniem nazwy choćby skromnej uliczce.
Gdański ratusz pompuje za to medialnie (poprzez wrzutki do zaprzyjaźnionych gazet)
idiotyczne „prośby” o beatyfikację Anny Walentynowicz.
„Prośby”, które przypominają kolejną operację służb wobec niezłomnej Pani Ani.

zespół wPolityce.pl

Możliwość komentowania Wielki sukces Cenckiewicza została wyłączona

%d blogerów lubi to: