Przyjął śmierć z podniesionym czołem

Posted in ■ aktualności, ■ historia, ■ wywiady by Maciejewski Kazimierz on 2 marca 2011

Z Franciszkiem Batorym, bratem Józefa Batorego, który wraz z sześcioma innymi członkami IV Zarządu Głównego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” 1 marca 1951 r. został zamordowany w mokotowskim więzieniu, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Jak wspomina Pan proces brata?
– Na własne oczy widziałem ten od początku do końca wyreżyserowany proces zgotowany IV Zarządowi Głównemu Zrzeszenia WiN, którego finałem była okrutna zbrodnia. Jako 21-letni młodzieniec, student umiałem rozróżnić, co jest prawdą, a co jest kłamstwem, podobnie zresztą jak inni członkowie rodzin oskarżonych. Kiedy przysłuchiwałem się temu wszystkiemu, to w głowie mi się nie mieściło, że takie sytuacje, że taka manipulacja i kłamstwo mogą mieć miejsce sześć lat po wojnie, w kraju niby wolnym. Oskarżonym odmówiono prawa do godności i własnej obrony. Szczególnie napastliwy był prok. ppłk Jerzy Tramer. Żądał on od sądu odebrania głosu oskarżonym, jeżeli tylko chcieli przedstawić w swoich zeznaniach coś innego niż to, co z góry zostało założone i wymuszone potwornymi torturami podczas śledztwa. Wobec żądań prokuratorskich niezwykle posłuszny był przewodniczący składu sędziowskiego płk Aleksander Warecki, który już wcześniej we Wrocławiu dał się poznać jako wydający wyroki śmierci na polskich patriotów.

Proces to były trzy lata nierównej walki o prawdę, niestety, walki na pozór przegranej…
– W efekcie śledztwa i procesu prowadzonego w potwornych warunkach od listopada 1947 r. do października 1950 r., na podstawie fabrykowanych na użytek postępowania materiałów sąd wydał wyrok śmierci na siedmiu członków IV Zarządu Głównego WiN: Łukasza Cieplińskiego, Józefa Batorego, Franciszka Błażeja, Karola Chmiela, Mieczysława Kawalca, Adama Lazarowicza i Józefa Rzepkę. Ludzi, którzy byli solą tej ziemi i synami polskiego Narodu, którym obca była nienawiść, nazwano zdrajcami Ojczyzny, oskarżono o nigdy niepopełnione skrytobójcze mordy i napady. Szczytem hipokryzji, nienawiści i głupoty wspomnianego prokuratora i składu sędziowskiego było pomówienie tych wspaniałych oficerów, gorących patriotów polskich okresu okupacji o współpracę z hitlerowskim okupantem.

Mord sądowy poprzedziły lata ciężkiego więzienia…
– Zanim zapadł ten haniebny wyrok i zanim został wykonany, żołnierze WiN przeszli prawdziwą drogę krzyżową. Doznali cierpień fizycznych i moralnych, a przy tym byli przedmiotem wyrafinowanych tortur, fałszywych oskarżeń i bestialstwa graniczącego z odczłowieczeniem i poniżeniem ludzkiej godności. Zdyskredytowani przed światem, ale godni miana patriotów nie zdradzili tajemnic konspiracyjnej działalności, z podniesionym czołem przyjęli śmierć, składając ofiarę Ojczyźnie, której wiernie służyli do końca. Gdybym nie uczestniczył w procesie i gdybym sam nie doświadczył bezmiaru niesprawiedliwości, kłamstwa i obłudy, nigdy nie uwierzyłbym, że takie rzeczy mogą się wydarzyć. Może to jest niezrozumiałe zwłaszcza dla ludzi młodych, ale tak rzeczywiście było, że sąd, który miał stać na straży praworządności, niszczył jej wszelkie przejawy. Teraz, kiedy pamięć o historii prawdziwej na nowo odżywa, kiedy po raz pierwszy obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”, czas najwyższy na odbudowę
i kształtowanie na prawdzie historycznej tożsamości narodowej. Przekazywanie i pielęgnowanie pamięci o swoim Narodzie to szczególne zadanie nie tylko rodziców, ale także nauczycieli i wychowawców. Tylko wówczas ofiary komunistycznych zbrodni, przed laty skazane na zapomnienie i mieszane z błotem, znajdą godne miejsce w naszej pamięci.

Dlaczego, Pana zdaniem, tak długo trzeba było czekać, aż czyny i ofiara bohaterów WiN znajdą uznanie państwa polskiego?
– Władze PRL były zainteresowane wyłącznie zacieraniem śladów postaw patriotycznych i fałszowaniem historii,
a nie eksponowaniem pamięci tych, którzy walczyli o niepodległy byt Polski. Potem też nie było odpowiedniego klimatu. Dobrze jednak, że po wielu latach niegdyś zapomniani, odarci z wszelkiej czci i godności i na śmierć zakatowani działacze Zarządu Głównego Zrzeszenia WiN, którzy w pokojowy sposób chcieli ratować suwerenność Ojczyzny po II wojnie światowej, teraz powracają w chwale do panteonu narodowej pamięci. Czas najwyższy.

Mariusz Kamieniecki • NASZ DZIENNIK

Reklama

Możliwość komentowania Przyjął śmierć z podniesionym czołem została wyłączona

%d blogerów lubi to: