JAK PIEŃ I TOPÓR KATA

Posted in ■ aktualności by Maciejewski Kazimierz on 10 marca 2011

Zazwyczaj nie zajmuję się prymitywnymi działaniami propagandowymi, ale robię wyjątek dla „ułaskawień”.
To, co przetacza się przez niektóre media, niektóre blogi, to już szczyt sowieckiej bezczelności, odchody z ust,
przy których Goebbels to opowiadacz bajek dla dzieci.

To również dowód na „profesjonalizm” i „pochodzenie społeczne” ludzi władzy, która nie mogąc z jednej strony wykazać się jakimikolwiek sukcesami oprócz rozmontowania państwa, armii i przyszłości, wraca do stalinowskich praktyk używając do ich wykonania niezawodnych cyngli – mikrogoebbelsiątek systemu.
Metodami właściwymi dla kryminalistów, którymi ludzie władzy (rozumianej bardzo szeroko)
w swojej olbrzymiej liczbie są.

Pozytywem tego „wydalania ustami” jest wzrastająca odporność na atakujące odchody mentalne oraz dowód,
że poprzednie sesje pogardy i seanse nienawiści nie odniosły pożądanego rezultatu.
Jak kiedyś pisałem jest w Polsce cała klasa ludzi nienawidzących, szczerze choć interesownie, wszystkiego co Polskie. Dla nich polska tragedia z 10 kwietnia mogła skutkować jedynym możliwym łańcuchem stanów emocjonalnych: natychmiastowym aktem łaszenia się do pułkownika KGB, rozkazodawcy,
podobnie jak po mordzie katyńskim polska szumowina nie ustawała w łaszeniu się do Stalina.

Wykorzystaniem tragedii do bezczeszczenia wojska i munduru, symboli i historii Polskiej,
a to ostatnie przy użyciu znanych byłych agentów-bajkopisarzy.
Naruszaniem żałoby narodu i napuszczaniem żulii na żałobników.
Napuszczaniem hien i żulii medialnej na rodziny, co miało je skłócić, poróżnić, rozbić i upokorzyć.
Sowieta nie odpuści rodzinie, po to by inne nie pozwoliły ojcu się sowietom przeciwstawiać.

Teraz „mordy wy moje” realizują wrzutkę służb o „ułaskawieniach”.
Wrzutkę, która wybucha już po tym, jak jeden z jej bohaterów oskarżył ABW i prokuraturę o poważne przestępstwa, których celem było zniszczenie medialnego wizerunku jednego z kandydatów w wyborach prezydenckich.

ABW, która usiłowała nakłonić obywatela polskiego do składania fałszywych zeznań, co miało się stać podstawą
do wyrażenia przez sąd zgody na założenie podsłuchu wśród osób związanych rodzinnie z kandydatem.
Podsłuchu, które ABW lubi i zakłada z gorliwością tych pierwszych, prawdziwych czekistów.
ABW, która obok BOR-u zostanie rozwiązana jako pierwsza służba w wyciągniętej z szamba Polsce, i której funkcjonariusze zostaną szczegółowo prześwietleni, a los tych biorących udział w przestępstwach, kierujących nimi,
będzie przykładowo żałosny.

A w sprawie „ułaskawień”.
Ułaskawienie – akt łaski głowy państwa, to prerogatywa prezydencka.
Prezydent jest w wykonaniu aktu łaski całkowicie suwerenny.
Akt łaski nie są publikowane i nie ma od nich odwołania.
Akty łaski są niekiedy upubliczniane przez media i podlegają ocenie społecznej.

Za naganne należy uznać (sowieci mogą czuć się zwolnieni z wysiłku uznawania) obdarzanie łaską partyjnego kolegę, który popełnił umyślne przestępstwo polegające na przekazaniu kryminalistom danych o środkach podjętych przeciw nim przez policję państwową, co dodatkowo stwarzało zagrożenie dla życia i zdrowia policjantów rozpracowujących szajkę „od środka”.

Za naganne należy uznać ułaskawienie skazanego za morderstwo ze szczególnym okrucieństwem
współpracownika komunistycznych służb specjalnych.

Za naganne należy uznać ułaskawienie przywódcy jednego z najgroźniejszych polskich gangów,
który po tym akcie powrócił do działalności przestępczej.

Za naganne należy uznać zbyt szczodre korzystanie z prawa łaski.

Nie widzę nic zdrożnego w fakcie ułaskawienia przestępcy skazanego na stosunkowo łagodny wyrok w zawieszeniu; przestępcy który przyznał się do fikcyjnego zatrudniania osób niepełnosprawnych (cała sprawa wykazuje absurdy regulacji prawa pracy, ale to inna rzecz), współpracował z organami ścigania, zwrócił kwotę o wyłudzenie której był oskarżony i poddał się karze.

Cała ta sprawa nie ma zresztą żadnego innego celu jak uderzenie w rocznicę obchodów smoleńskich i katyńskich.
Temu również będzie służyła kolejna prowokacja sowieckich funkcjonariuszy medialnych wycelowana w zniszczenie wizerunku poległych pilotów tuż przed 10 kwietnia.

Ta władza, ci funkcjonariusze medialni zrobią wszystko, by niszczyć pamięć o zmarłych,
bo oni się boją, tak jak ich mocodawcy.

Boją i zawsze się bali.
Jest to lęk sprawców przed pamięcią o mordzie założycielskim.
Mordzie, który ich spaja, łączy i dyscyplinuje.
Katyń i Smoleńsk to dla nich jak pień i topór kata.

Swój Wielki Post będę wykonywał również w intencji przywrócenia właściwego porządku rzeczy.
Pień i topór niech też znajdą się na swoim miejscu.

Rolex • niezalezna.pl

Reklama

Możliwość komentowania JAK PIEŃ I TOPÓR KATA została wyłączona

%d blogerów lubi to: