Dlaczego gardzę PJNem

Posted in ■ aktualności by Maciejewski Kazimierz on 27 marca 2011

Otóż, mówiąc krótko – totalnie nie mam szacunku dla rozłamowców i życzę Polsce jak najgorszego wyniku
tej partyjki w najbliższych wyborach. To taka moja krótka deklaracja.

Głównym powodem mojej, delikatnie mówiąc, niechęci jest fakt, że to co prezentują sobą w tej chwili
tzw. pjonki kompletnie dyskwalifikuje ich jako wiarygodnych polityków.

Mianowicie – ludzie ci odchodząc z PiS deklarowali w większości, że w gruncie rzeczy odpowiadają im główne założenia programu partii, tzn zgadzają się z tym do czego dąży Kaczyński, jakimi wartościami się kieruje,
ogólnie z jego priorytetami. Nie podobał im się jednak sposób w jaki te cele są realizowane, a także despotyczny styl
rządzenia Pana Prezesa.

Będzie więc ciekawie – mogła powiedzieć spora część elektoratu PiS, której na przeszkodzie w poparciu największej partii opozycyjnej stał właśnie Jarosław Kaczyński. Można było się więc spodziewać, że w kwestiach fundamentalnych politycy PJN i PiS będą mówili jednym głosem, z tą różnicą, że pjonki będą robić w jakiś inny,
chyba tylko im znany, sposób.

Jak pokazał czas (krótki zresztą) PJN, po rozłamie ma jedną taktykę na wybory: niszczyć PiS.
Pomijam brak oryginalności tego pomysłu. Jedyną pożywką takich osób jak Migalski czy Libicki jest krytyka
i drwina z partii, której dopiero co służyli, dzięki której dziś siedzą w Sejmie czy w Europarlamencie.
Pomijam również, to co dla wielu jest oczywiste, a więc powinność zrzeczenia się poselskiego mandatu po rozłamie
(ciekawe jaki byłby wynik sondażu, w którym wyborcy odpowiedzieliby na pytanie, czy głosowali na osobę
czy partię w wyborach).

Bo jeśli rozłamowiec, jeden z drugim, zachowałby trochę przyzwoitości, to nawet zdawkowo krytykując metody PiS, w gruncie rzeczy poparłby ich działanie, lub chociaż by go nie dyskredytował. Tymczasem zasypujące Salon24 wpisy pjonków, są żenujące. Migalski nabija się z Czarneckiego, dlatego, że ten bierze udział w zbyt wielu inicjatywach,
że stara się mieć szerokie horyzonty i wypowiedzieć się na każdy temat. Przecież po to tam jest. Może Pan doktor
woli jednak model Premiera, polegający na robieniu niczego. Drugi z wymienionych krytykuje Sakiewicza.
Czy kwestia wyjaśnienia tragedii Smoleńskiej nie jest kluczowa w polityce zagranicznej kraju?

Czy środowisko GP nie dąży do tego? Dlaczego ludzie związani nie tak dawno z PiSem, a więc partią wojującą
o wyjaśnienie sprawy, parę miesięcy po odejściu, działają świadomie na niekorzyść takich inicjatyw?
Nagła zmiana poglądów? Czy może nagła chęć samodzielnego zaistnienia w polityce.

Mniemam więc, iż politycy PJNu przyjęli strategię odbioru części elektoratu partii, z której dopiero wyszli.
Nie wzięli jednak pod uwagę tego, że elektorat PiS, co by o nich nie mówić, jest grupą ludzi myślących,
na których poglądy i sympatie polityczne, nie wpłyną opinie ludzi, o których, najdalej za kilka miesięcy,
wszyscy zapomną.

JerubBaal • salon24.pl

Możliwość komentowania Dlaczego gardzę PJNem została wyłączona

%d blogerów lubi to: