MASAKRA

Posted in ■ aktualności by Maciejewski Kazimierz on 31 marca 2011

W zwykłej katastrofie nie jest możliwa taka masakra ciał

Wrażliwym odradzam dalsze czytanie tego wpisu.

Nie jest możliwa taka masakra ciał bez wyjątkowo silnego czynnika rozrywającego albo użycia siekier, pił, nożyc
i noży. Żadna wersja lansowana przez MAK, GW, Politykę i przyległości nie tłumaczy ogromnego rozdrobnienia większości ciał, takiego, że przez wiele dni, bez badań DNA, rozpoznawania pierścionków, części ubrań,
szczęk z zębami itp. nie można było najpierw poskładać, a potem rozpoznać zwłok.

Kto choć trochę zna się na medycynie albo biologii, wie, że ciało ludzkie nie rozpada się na takie fragmenty
pod wpływem upadku w pojeździe (samolocie), nie ulega tak znacznemu zmiażdżeniu i przemieszaniu,
ani – co najważniejsze! – rozrzuceniu po terenie.

Zniszczenie przez pracujące części statku nie powinno być tak rozległe. Z relacji osób identyfikujących zwłoki swych bliskich w Moskwie wynika, że u niektórych zabitych, przedstawionych przez Rosjan do rozpoznania, nie można było odróżnić nawet narządów i większych układów anatomicznych ciał, dlatego posługiwano się rzeczami zabitych
i nie przywiązywano wagi do tego, czy należą one akurat do miazgi znajdującej się w okazanej trumnie tymczasowej.

Widziałem setki wypadków komunikacyjnych; to było straszne, ale nigdy nie spotkałem się z takim zniszczeniem zwłok i przemieszaniem tkanek, o którym mówią świadkowie obecni na konfrontacji w Moskwie w kwietniu 2010. Natomiast byłem na miejscu w kilkanaście minut po wybuchu rotundy na skrzyżowaniu Marszałkowskiej i Alej Jerozolimskich w Warszawie (1979); wtedy rzeczywiście „nie było co zbierać”, beton, aluminium i szkło były zmieszane ze szczątkami ludzi. Był potężny wybuch.

Ciało ludzkie w pojeździe rozpadającym się pod wpływem silnego uderzenia może stracić jeden, dwa członki (kończynę, głowę), jednak nie rozlecieć się na strzępy. Jest bardzo wytrzymałe, zbudowane ze znakomitych materiałów odpornych na rozrywanie i rozciąganie. Ich doskonałości technika XXI wieku wciąż
nie potrafi naśladować. Ciało w czasie takiej katastrofy może nie zachować czynności życiowych, ale nie może
rozpaść się jak mokre trociny wypchanej zabawki.

Ciała zabitych w katastrofie musiały rozstać rozszarpane albo przez wybuch, albo za pomocą wydajnych narzędzi,
co jednak wymagałoby długiego czasu – jak wiadomo, ćwiartowanie zwłok zajmuje mordercom kilka godzin ciężkiej pracy (lekarz by to zrobił dużo sprawniej, ale oni tego nie umieją, bo nie znają szczegółów anatomii; chyba że użyją piły mechanicznej). Jednak to tylko ćwiartowanie, a nie rozdzielanie i mielenie tkanek…

Szczególne znaczenie dowodowe w katastrofie smoleńskiej powinny mieć znajdowane przez ludzi fragmenty
(m.in. szczęki) głów, doskonale przez biologię skonstruowanych, zwartych i trwałych.

To, co było w przywiezionych z Rosji trumnach, musiało mieć charakter mieszaniny tkanek.

Jeżeli w samolocie doszło do wybuchu, to w szczątkach były także ślady materiałów wybuchowych i inne dowody pośrednie, na przykład fragmenty metalowe, składniki poszycia kabiny itp. Wiele powiedziałaby analiza stanu kości.

Dlatego nie pozwolono otwierać trumien.
W ogóle nie wiadomo, co w nich jest.

Dlatego nie ma żadnych relacji lekarzy, którzy tam byli i widzieli.
Gdzie są ci lekarze?
Czy w ogóle byli tam polscy lekarze (bo pani lek. Ewy Kopacz nie liczę).
Nie spotkałem informacji na ten temat.
Gdyby byli, jakieś informacje na pewno by do nas dotarły.

Ale może niezbyt dobrze to śledzę…

Muldi • niepoprawni.pl

Reklama

Możliwość komentowania MASAKRA została wyłączona

%d blogerów lubi to: