Namiot niespacyfikowany

Posted in ■ aktualności by Maciejewski Kazimierz on 16 czerwca 2011

Transparenty zabrane podczas wtorkowej akcji straży miejskiej Stowarzyszeniu Solidarni 2010 zostały zwrócone. Pomimo niezrozumiałej akcji strażników i zarządu dróg miejskich „Namiot 4 postulatów” wciąż stoi na Krakowskim Przedmieściu.

We wtorek na Krakowskim Przedmieściu 26 strażników miejskich wspieranych przez czterech policjantów i dwóch pracowników zarządu dróg miejskich zdemontowało namiot Solidarnych 2010. Jak relacjonuje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Szymon Sikora z zarządu warszawskiego oddziału stowarzyszenia, funkcjonariusze powiedzieli, że pod namiotem stoi taboret oraz że mają nagranie potwierdzające, że namiot nie jest konstrukcją ruchomą.

– Pokazaliśmy więc zezwolenie na manifestację jako dowód, że przebywamy na Krakowskim Przedmieściu legalnie. Odpowiedziano nam, że nie mamy zezwolenia z zarządu dróg miejskich – opowiada w rozmowie z nami Szymon Sikora. Strażnicy miejscy zaczęli więc demontować namiot. Stojących przy namiocie odpychano, zabrano transparenty, nie zostawiając żadnego dokumentu ani pokwitowania potwierdzającego konfiskatę.

– Wczoraj około południa pojechaliśmy do zarządu dróg miejskich w celu odzyskania zabranych nam rzeczy. Zażądaliśmy spotkania z panią dyrektor ZDM, która nie chciała jednak do nas zejść. Rozmawialiśmy z rzecznikiem, który utrzymywał, że transparenty zasłaniały pas ruchu, dlatego zostały zdjęte. Przedstawiłem więc dokument z zezwoleniem na demonstrację, w którym zawarte są wszystkie niezbędne uregulowania i uzasadnienia prawne naszej manifestacji – relacjonuje Szymon Sikora.

– Próbowałem udowodnić, że odebranie transparentów było nielegalne, ponieważ było faktycznie wkroczeniem w naszą własność. Nie zamierzaliśmy płacić za odbiór, więc zadzwoniłem na policję, która przyjechała i po rozmowie z nami zagwarantowała, że nasze rzeczy zostaną zwrócone. Zapewniliśmy jednocześnie panią dyrektor ZDM, że złożymy dokument, którego wymaga zarząd – dodaje nasz rozmówca.

Jego zdaniem, działanie straży miejskiej i funkcjonariuszy było kompletnie bezprawne. – Zachowali się jak rozbójnicy napadający na ludzi. Nie zostawili żadnego dokumentu. Widzimy, że pod byle pretekstem naszą manifestację można blokować. Nie ma zbiegów okoliczności. We wtorek na komendzie zeznania składał nasz kolega w sprawie pobicia Michała Stróżyka podczas jednej z akcji pacyfikacji namiotu – komentuje Szymon Sikora. Jak podkreśla, kolejna próba rozbicia namiotu spełzła na niczym, choć zdaniem Sikory obecnie mamy do czynienia z czymś, co można określić jako PRL-bis.

Około godz. 16.00 we wtorek pojawił się nowy namiot, protest więc nie został przerwany, mimo siłowej próby straży miejskiej. „Namiot 4 postulatów” stoi na Krakowskim Przedmieściu już ponad dwa miesiące. Ostatnio regularnie odbywają się przy nim spotkania z cyklu miniwykładów, podczas których publicyści, eksperci, politycy rozmawiają o sytuacji wewnętrznej i międzynarodowej Polski.

Paulina Jarosińska • NASZ DZIENNIK

Reklama

Możliwość komentowania Namiot niespacyfikowany została wyłączona

%d blogerów lubi to: