Stanisław Fudakowski pod namiotem Solidarnych 2010

Posted in ■ aktualności, ■ relacje by Maciejewski Kazimierz on 27 czerwca 2011

Pod namiot Solidarnych 2010 zawitał Stanisław Fudakowski. Uczestnik strajków w Stoczni Gdańskiej – w sierpniu 1980 r. oraz 13 grudnia 1981 r. – pełnił wówczas funkcję Przewodniczącego Regionalnego Komitetu Strajkowego.

Aresztowany 15 marca 1982 r., a następnie skazany wyrokiem Sądu Wojewódzkiego w Gdańsku na 3,5 roku więzienia i 3 lata pozbawienia praw publicznych. Został osadzony w Zakładzie Karnym w Potulicach, zwolniony z aresztu 11 kwietnia 1983 r.

Od 1993 r. pełni funkcję Sekretarza Stowarzyszenia Godność.
W roku 2006 został odznaczony przez Prezydenta Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Dużą część swojego wystąpienia poświęcił kwestii wolności i godności. Przestrzegał przed tym, „żebyśmy się nie dali podzielić ambicjonalnie, bo to wyniszczające”.
„Walczyliśmy o demokrację. (..) Jeżeli ludzie chcą żyć w demokratycznym systemie, muszą zajmować się polityką” – przekonywał.

„System komunistyczny niszczył dwie fundamentalne wartości (..) – miłość i godność”. Doszedł do tego strach.
„Człowiek, który się boi, który się nie jest w stanie wyzwolić ze strachu, nigdy nie będzie człowiekiem wolnym” – dodał.
W swojej wypowiedzi wprowadził rozróżnienie pomiędzy wolnością wyboru a wyborem wolności. „Wybór wolności to pilnowanie tego, żeby wewnętrzna przestrzeń, w której zapadają decyzje, była przestrzenią wolną – od strachu, od uzależnień, od szantażu, od nieokiełznanej popędowości. Mną musi rządzić sens. Muszę tak długo się zmagać ze sobą, żeby mną rządził sens. To się nazywa praca nad sobą”.

Tymczasem jest tak, że manipulatorzy „proponują nam nową psychologię, która opiera się tylko na żonglerce potrzebami i na wzmacnianiu potrzeb, przeciętny Kowalski ma świecić odbitym światłem od telewizji, nie ma świecić swoim własnym światłem. Wdrukowują mu rozmaite podprogowe wiadomości i zaczyna iść jak ryba do wody”.

A dla władzy „obywatel wtedy staje się niebezpieczny, kiedy zaczyna myśleć, stawiać samodzielne pytania, krytycznie oceniać sytuację”.

Odnosząc się do Solidarności, powiedział, że Solidarność się podzieliła – podziały wynikały z ambicji, część działaczy nie wytrzymała próby (m.in. stanu wojennego), część została zaczarowana „kasą, wpływami, władzą”. Dodał, że pamięta się o sierpniu 1980 i o Okrągłym Stole, ale nie mówi się o stanie wojennym, o uwięzionych działaczach, bo „nie pasują do obrazka”.

Dodał później, że Solidarność była od samego początku inwigilowana od środka przez Służbę Bezpieczeństwa. „Współprowadziłem I Zjazd Krajowy, naokoło na balkonach, wszędzie, siedziały wszystkie możliwe wywiady, a my na dole uchwalaliśmy posłanie do narodów Europy Wschodniej. (..) Myśmy zrobili dziurę w murze, zapłaciliśmy cenę prześladowań, ale zagospodarowanie przestrzeni za dziurą, to już zostaliśmy odcięci. To już jest kontrolowane do dzisiaj (…) Zostaliśmy rozstrzelani informacyjnie” – dodał nawiązując do tego, że o tamtych bohaterach się nie pamięta, nie istnieją w mediach.

Nawiązując do zbliżających się wyborów parlamentarnych powiedział, że nie będzie wskazywał na kogo głosować, ale ważne jest to, by ci, na których będziemy głosować spełniali określone warunki: odpowiedzialność osobista, kompetencja, niezagarnianie wszystkiego do siebie, tylko praca dla Polski (przykład Piłsudski, żył skromnie, wszystko dla Polski). „Za te wybory jesienne, każdy z Państwa, musicie wziąć osobistą odpowiedzialność – to nie jest tak, że sobie poszedłem, wrzuciłem kartkę i mam to z głowy, idę na piwo – musicie powiedzieć sobie – ja osobiście biorę za tego człowieka odpowiedzialność”.

Odpowiadając na pytanie o wolność słowa powiedział, że „musimy się uczyć odpowiedzialności za słowo. Wolność słowa musi się ściśle wiązać z osobistą odpowiedzialnością. Słowo może zabijać, słowo może podnosić, słowo może dodawać siły, słowo musi objaśniać nam rzeczywistość (..) wolność słowa jest po to, żebyśmy my jako Polacy, szanując się dzięki pielęgnowaniu wolności słowa, nie byli traktowani na Wschodzie i na Zachodzie jak szmata do butów. Dlatego nie możemy tolerować chamstwa, nie możemy tolerować sytuacji, w której się poniża drugiego człowieka, bijąc w jego godność słowem albo w jego wolność. Te wszystkie rzeczy, które obserwujemy od pewnego czasu w telewizji. To się musi skończyć, bo inaczej zniszczymy demokrację. Demokracja opiera się na wolności słowa, używanego przez każdego z nas w sposób odpowiedzialny, z szacunkiem do każdego człowieka. Możemy się kłócić, ale nie możemy poniżać drugiego człowieka, ani jego wolności, ani jego godności. I to obowiązuje wszystkich. Mówię to do każdego z nas. My jesteśmy fundamentem demokracji”.

„Dzisiaj walka przeszła na poziom informacyjny. (..) Dokonuje się w sferze samoświadomości. (..) – powiedział – Musimy zaangażować internet, ale w sposób mądry, używać mądrze słów, informacji, żeby budować przestrzeń wolności”.

„Nie idźcie drogą tchórzostwa. Bądźcie odważni. – powiedział pod koniec. – Im więcej będziecie wiedzieć, tym bardziej będziecie kompetentni. Będzie was trudno zastraszyć (..) Ćwiczcie odwagę cywilną, odwagę intelektualną. I nie dopuśćcie do tego, żeby wasze dzieci żyły w przestrzeni załganej, żeby nie miały układu odniesienia moralnego, musi być pielęgnowany rozdział dobra od zła”.

Odpowiadając na pytanie dotyczące tragedii smoleńskiej, powiedział: „Żadnej katastrofy, która dotyczy wspólnoty, tak jak smoleńska katastrofa i inne tragedie, zbrodnie, jak Katyń, jak wypadki Grudnia 70, nie wolno odpuścić. Nie możemy się tym zmęczyć. Musimy się domagać prawdy. Bo tylko prawda nas wyzwoli. (..) Nie dopuszczajmy, by nasze myślenie wyrastało z naszych urazów. (..) My mamy mieć głowę wolną, by rozwiązywać konkretne problemy. Nie emocjonalnie. Logicznie, na zimno, spokojnie. (..) Zasada jest taka – ten przegrywa, kto się pierwszy zdenerwuje”.

„Praprzyczyna katastrofy smoleńskiej – dodał – była decyzja, na którą się zgodził premier Donald Tusk, rozdzielenia wizyt. Premier się okazał w tym momencie nielojalny wobec prezydenta. Ja się mogę kłócić z moją żoną, ale jak przychodzi zagrożenie do rodziny, to te wszystkie sprawy schodzą na drugi plan. Jedność jest najważniejsza. Moje ambicje schodzą na drugi plan. To była praprzyczyna”.

Na końcu mówił o Stowarzyszeniu Godność, którego jest sekretarzem, o jego działaniach i zamierzeniach.
Warto dodać, że Stanisław Fudakowski i Czesław Nowak w imieniu Stowarzyszenia wystosowali protest dotyczący postanowienia sądu w sprawie badania zdrowia psychicznego Jarosława Kaczyńskiego (była o tym wzmianka na spotkaniu). Oto jego treść:

„Minister Sprawiedliwości
Krajowa Rada Sądownictwa
W ostatnich dniach Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy wydał postanowienie o dopuszczeniu dowodu opinii dwóch biegłych lekarzy psychiatrów, którzy mają określić, czy zdrowie psychiczne prezesa PiS, posła na Sejm Jarosława Kaczyńskiego, pozwoli na udział w postępowaniu sądowym.

W imieniu członków Stowarzyszenia Godność zrzeszającego na Wybrzeżu byłych działaczy NSZZ „Solidarność” i więźniów politycznych z lat 1980-1989 składamy protest wobec decyzji sędziego Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy. Nigdy na przestrzeni ostatnich 21 lat wolnej Polski wymiar sprawiedliwości nie posłużył się lekarzami psychiatrami do zwalczania działaczy opozycji. Są to metody bolszewickie. To postanowienie jest hańbą dla całego wymiaru sprawiedliwości. Mamy nadzieję, że lekarze psychiatrzy odmówią udziału w tej sądowej farsie. W latach „Solidarności” i po wprowadzeniu stanu wojennego aż do 1989 r. walczyliśmy o Polskę wolną i demokratyczną, w tym o niezależne sądownictwo. Na przestrzeni ostatnich 20 lat zwracaliśmy uwagę rządzącym, że polski wymiar funkcjonuje opieszale, na co wskazują procesy ciągnące się przez dziesiątki lat. W polskim wymiarze funkcjonują nadal sędziowie i prokuratorzy, którzy brali udział w procesach politycznych w PRL. Zajmują nadal wysokie stanowiska zarówno w sądach, jak i prokuraturze, przeciwko czemu protestowaliśmy kilkakrotnie.

Ten przypadek powinien obudzić polski Sejm i Senat, by uchwalić takie prawo, które usprawni działanie najgorzej działającego w Unii Europejskiej wymiaru sprawiedliwości.

Zwracamy się szczególnie do senatorów wywodzących się z „Solidarności”, tj. Bogdana Borusewicza, Zbigniewa Romaszewskiego, Jana Rulewskiego, Piotra Andrzejewskiego z apelem o obronę Jarosława Kaczyńskiego przed znieważaniem przez Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy. Panowie Senatorowie, pamiętajcie, skąd Wasze korzenie”.

Do wiadomości:
Senat i Sejm
środki masowego przekazu


Bernard i Margotte • blogpress.pl

Możliwość komentowania Stanisław Fudakowski pod namiotem Solidarnych 2010 została wyłączona

%d blogerów lubi to: