Wapno na groby, wapno na pamięć. Annie Walentynowicz.

Posted in ■ aktualności, ■ historia, Walentynowicz Anna by Maciejewski Kazimierz on 6 lipca 2011

Cui bono? – pyta łacińska sentencja, także wtedy, gdy człowiek człowiekowi wyrządza zło. Smoleńsk jest
cały czas takim właśnie pytaniem. Kogoś już nie ma, tym, którzy pozostali, żyje się z tym faktem bardzo różnie.
Są i tacy, którym – bardzo wygodnie.

Ta na pozór babuleńka, o lasce, taka niepozorna, taka zapomniana, taka niepotrzebna, gdy – już „za III RP”
– JESZCZE żyła. Nie pasowała do nowego post(?)komunistycznego entourage`u, bo całe życie walczyła
o prawdę i dla Polski. To były zaś wartości z gruntu szowinistyczne, niedopuszczalne. Została więc – zwyczajnie – odrzucona z budowanego po 1989 r. „właściwego” panteonu polskich bohaterów.

Ile straconych możliwości, ile zaprzepaszczonych nadziei, ile zwykłej niewiedzy i ile błędnych z tego wynikających dróg stało się efektem takiego, zupełnie świadomego, odrzucenia Anny Walentynowicz i dzieła Jej życia? Tego już się nie dowiemy,
choć skutki obserwujemy na co dzień, a zwłaszcza te wynikające z wyborów.

Jak pisał Herbert, słowami Cmentarza warszawskiego, świat żywych zamyka się przed światem umarłych. Wapno na domy
groby, wapno na pamięć.
Poeta przedstawił te zjawiska posługując się językiem symboli. Dziś jednak Polska, poprzez swe rzekomo suwerenne i wolne instytucje, idzie znacznie dalej: bohaterowi, którego tragicznej śmierci nie potrafi albo nawet nie chce wyjaśnić, odmawia choćby prawa do sprawiedliwego osądzenia zbrodni na tym bohaterze popełnianych w latach komunizmu.

W uchwale z 25 maja 2010 r. Sąd Najwyższy (SN) uznał, mówiąc w skrócie, że ustalona w ustawie o IPN instytucja nie przedawniania się zbrodni komunistycznych nie może być traktowana samodzielnie i w tym znaczeniu, rozpatrywana łącznie z innymi przepisami prawa, nie ma zastosowania do określonych przypadków działań komunistów przeciwko Polakom w latach PRL (Sąd Najwyższy RP o przedawnianiu się zbrodni popełnianych na Polakach przez komunistów). Był to dopiero pierwszy krok i – co należy podkreślić – nie stanowiący jeszcze, sam w sobie, oficjalnej formalnej wykładni dla sądów powszechnych. W tym stanowisku SN stwierdził, że przedawnienie zbrodni PRL, zagrożonych karą do pięciu lat więzienia, nastąpiło w roku 1995. Sądy inne nie musiały zaś tego stanowiska w ogóle brać pod uwagę przy rozpatrywaniu konkretnych spraw.

Jak się jednak okazuje, droga od „mądrości jurystycznej” SN do praktyki postępowania już nawet nie sądów, ale prokuratury okazała się bardzo krótka. Trwająca niespełna 3 miesiące. Otóż bowiem 11 sierpnia 2010 r., Seremet, jako Prokurator Generalny, sformułował wytyczne dla prokuratorów, z natury rzeczy dotyczy to pionu śledczego IPN, w których to wytycznych w całej rozciągłości zgodził się ze stanowiskiem SN. Skutek był natychmiastowy. Śledczy IPN wręcz lawinowo zaczęli umarzać postępowania, w których oskarżeni komuniści byli zagrożeni karą do pięciu lat więzienia. Do umorzeń doszły także odmowy wszczęcia postępowań. W ogóle. Do tego wszystkiego dołożyły się również sądy, które zaczęły ochoczo umarzać sprawy skierowane już na wokandę. Żeby była jasność, mówimy o pobiciach, znęcaniu się, szykanach i groźbach, falsyfikacji spraw przeciwko strajkującym i demonstrantom, także niszczeniu akt. Więc o totalitarnej codzienności lat 70. i 80. Która w tej sytuacji staje się zwykłym nadużyciem władzy – jak można rozumieć – DEMOKRATYCZNEJ przeciwko (nieroztropnym?) obywatelom.

Rz: Zbrodnie komunizmu przedawnione

Rz: Polska odpłaca się Annie Walentynowicz

Polskie państwo po raz kolejny zdało egzamin. Próba otrucia Anny Walentynowicz nie będzie już osądzana. Z jakich przyczyn, pytam? Formalnych, bo to JEDYNIE zbrodnia komunistyczna, która w opinii SN nie jest zarazem, nie przedawniającą się, zbrodnią przeciwko ludzkości? A może z takich, by – przy okazji tego postępowania – nie przypominało się narodowi imię tej BOHATERKI, prawdziwej sprawczyni Strajków Sierpniowych? By komuś nie przyszło do głowy zapytać, jak to jest, że Wałęsie sądy w Polsce z jednej strony przyznają jakieś szczególne prawa, z drugiej – zapewniają mu ochronę i każą wszystkich, którzy ośmielają się przeciwko niemu wystąpić, zaś autentycznemu moralnemu przywódcy, Polce, której jak mało komu zawdzięczamy narodowe odrodzenie w latach Solidarności, nawet po Jej tragicznej śmierci, te same sądy odmawiają uznania przynajmniej tego, że została ofiarą totalitaryzmu? O to chodzi państwu i jego instytucjom?

Niedawno Łukasz Kamiński zaprzysiągł służyć wiernie Narodowi Polskiemu, a w postępowaniu kierować się zasadami godności i uczciwości. Objął urząd, który jest szczególnym wyzwaniem. To przede wszystkim dochowanie wierności ideałom Poprzednika. Okazję ku temu by dowieść nam, że do tych ideałów dorósł będzie sprawa doprowadzenia do normalności i spowodowania, że wszystkie zbrodnie komunizmu – nawet te, które dziś dla Sądu Najwyższego (?) w Polsce są już przedawnione – zostaną osądzone.

Wielki Herbert, we wspomnianym wierszu Cmentarz warszawski, opisywał nasze relacje z przodkami:

na rogu alei żywych
i nowego świata
pod stukającym dumnie obcasem
wzbiera jak kretowisko
cmentarz tych którzy proszą
o pagórek pulchnej ziemi
o nikły znak znad powierzchni

Polskie dzisiejsze państwo nie dorosło nie tylko do wpisania dziedzictwa Anny Walentynowicz w tradycję narodowej walki o wolność i suwerenność, ale nawet – do Jej bohaterstwa docenienia i uznania. Mam jedynie nadzieję, że w zbiorowym myśleniu Narodu Ta Wielka Postać ma miejsce zupełnie inne. Jedno z najważniejszych. Bo, czego przykładem jest kraj PO, nie zawsze państwo równa się naród.

O Polsce warto myśleć. I dla Niej pracować.

Warszawa1920 • niepoprawni.pl

Możliwość komentowania Wapno na groby, wapno na pamięć. Annie Walentynowicz. została wyłączona