Opowiem o Smoleńsku Papieżowi

Posted in ■ aktualności, ■ wywiady by Maciejewski Kazimierz on 14 lipca 2011

Z Jadwigą Gosiewską, matką posła PiS i wicepremiera Przemysława Gosiewskiego, który zginął pod Smoleńskiem, rozmawia Marta Ziarnik

Dostała Pani szczególny list od Ojca Świętego Benedykta XVI, może Pani powiedzieć, czego dotyczył?
– Dotyczył naszego spotkania z Ojcem Świętym. List, jaki otrzymałam kilkanaście dni temu, jest odpowiedzią na moje wcześniejsze pismo do Watykanu, w którym w imieniu swoim, mojej synowej i członków Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010 prosiłam Jego Świątobliwość o przyjęcie nas na audiencji. I w odpowiedzi napisano, że Papież wyraża chęć spotkania z nami. Mogę powiedzieć, że jest to naprawdę bardzo miły list i bardzo się z niego ucieszyłam.

Kiedy w takim razie udają się Państwo do Watykanu?
– Choć Ojciec Święty napisał, że chętnie nas przyjmie, to jednak sam termin audiencji jeszcze nie został określony.
Ze strony Watykanu pojawiła się tylko propozycja, żeby dzień naszej audiencji przełożyć na termin późniejszy, bo do końca wakacji Papież będzie wypoczywał w Castel Gandolfo, a tam – jak napisano – nie ma miejsca, by nas w odpowiedni sposób uhonorować. Dlatego też w liście zawarto propozycję, by przesunąć spotkanie na moment, gdy Ojciec Święty będzie już w Watykanie. Obecnie jesteśmy na etapie ustalania najdogodniejszego dla wszystkich terminu.

Jak duża grupa rodzin zadeklarowała chęć spotkania z Ojcem Świętym?
– Mogę dziś już powiedzieć, że do tej pory taką chęć zadeklarowało kilkanaście rodzin. W trakcie rozmów na temat audiencji zrodziła się też propozycja, by połączyć to z kilkudniową pielgrzymką rodzin. Obecnie wraz z panem Dariuszem Fedorowiczem, bratem śp. Aleksandra Fedorowicza, przedstawiamy ten pomysł pozostałym rodzinom.

Jakie miejsca będą Państwo chcieli odwiedzić?
– Bierzemy pod uwagę kilka miejsc związanych z Matką Bożą, a także miejsca upamiętniające polskich żołnierzy poległych na obczyźnie, w tym prawdopodobnie Monte Cassino. Chcielibyśmy też, by ta pielgrzymka – poza taką sferą duchową – pomogła jeszcze bardziej zintegrować ze sobą rodziny smoleńskie.

Z jaką intencją jadą Państwo do Stolicy Apostolskiej?
– Tak jak napisałam w liście do Papieża, chcemy przedstawić i powierzyć Jego Świątobliwości nasz ból, a także chcemy prosić o błogosławieństwo i modlitwę. To jest dla nas najważniejsze. Ale nie ukrywam, że chciałabym także podzielić się z Ojcem Świętym swoimi osobistymi refleksjami, refleksjami matki, która straciła jedyne dziecko, oraz prosić o wsparcie naszych starań w wyjaśnieniu przyczyn rozbicia się prezydenckiego samolotu. Przy okazji pragnęlibyśmy też, by społeczność międzynarodowa dowiedziała się o naszej sytuacji i o stanie, w jakim obecnie jest śledztwo smoleńskie, które tak naprawdę stoi w miejscu. Zależy nam na tym, żeby międzynarodowa komisja zbadała przyczyny tej tragedii, która jest owiana tajemnicą, przy której doszło do wielu niedociągnięć i przekłamań. Mamy nadzieję, że uda nam się podzielić z Ojcem Świętym takimi kwestiami jak chociażby to, że Rosjanie nie chcą nam zwrócić dowodów i że prowadzone śledztwo jest zwykłą iluzją. Trzecia sprawa, o której już jednak nie napisałam w liście do Papieża Benedykta XVI, ale która chciałabym, żeby dotarła do opinii publicznej, to nasz apel o przesłuchanie ludzi odpowiedzialnych za ten nieszczęsny lot i pociągnięcie ich do odpowiedzialności. Mówiłam o tym podczas niedzielnego przemówienia na Jasnej Górze, kiedy przekazywaliśmy tablicę upamiętniającą ofiary tragedii z 10 kwietnia 2010 roku, a którą Rosjanie w tajemnicy przed nami usunęli. W sytuacji, gdy polski rząd nie robi nic w celu wyjaśnienia katastrofy, chcemy, żeby świat się o tym dowiedział. Bo przecież był to samolot NATO-wski, a Sojusz na temat katastrofy milczy. A przecież chociażby fakt, że samolot był remontowany w Rosji, powinien budzić niepokój. Lecieli na jego pokładzie NATO-wscy generałowie, leciał prezydent dużego kraju i to wszystko usiłuje się zminimalizować, odsunąć w zapomnienie. Mało tego, rząd i media usiłują obywateli nastawić na to, że ci, którzy walczą o tę prawdę, są ludźmi co najmniej nieodpowiedzialnymi. Wydaje mi się, że jeżeli rząd nie stanął na wysokości zadania, wówczas zrobić to powinien Naród, który da przykład. I osobiście działam właśnie po to, żeby nagłośnić tę sprawę, by Polacy i społeczność międzynarodowa poznali wreszcie prawdziwe informacje na temat tej katastrofy i tego śledztwa – tak jak przez tę tragedię świat usłyszał wreszcie o mordzie w Katyniu.

Skąd pomysł, żeby napisać do Ojca Świętego?
– Rozmawialiśmy na ten temat. Uznałam, że jest to bardzo dobry pomysł. Zwłaszcza że takie spotkanie z Papieżem wzmocni zbolałe rodziny, którym przyda się takie wsparcie modlitewne. Zorganizowaliśmy zebranie Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010, podczas którego pomysł ten spotkał się z olbrzymim uznaniem. I ustaliliśmy wówczas, że trzeba taki list napisać.

Nie był to jedyny list, jaki wystosowała Pani w sprawie katastrofy smoleńskiej.
– To prawda. Niedawno napisałam też list do Polaków w Stanach Zjednoczonych, który przekazałam na ręce prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej w Chicago pana Franka Spuli. W piśmie tym zawarłam podobne postulaty, co w liście do Ojca Świętego, i dodatkowo poprosiłam, by Polonia naciskała na Kongres Stanów Zjednoczonych, by zainteresował się tą sprawą. Bo przecież Amerykanie dysponują zdjęciami satelitarnymi z miejsca katastrofy. Osobiście wydaje mi się, że my walczymy, zabiegamy o prawdę i jakiekolwiek informacje, podczas gdy porządne zdjęcia satelitarne z miejsca katastrofy mogłyby odpowiedzieć jeśli nie na wszystkie, to na pewno na wiele naszych pytań i wątpliwości. Z pewnością dzięki takim zdjęciom udałoby się nam zrobić olbrzymi krok do przodu. I ja rozumiem, że są różne tragedie, ale ja jako matka nie mogę pozwolić, by tragedia, w której zginęło nie tylko moje jedyne dziecko, ale także prezydent niepodległego państwa, nasz ostatni prezydent na uchodźstwie, cała generalicja, duchowni i politycy, była tak lekceważona. Nie mogłabym żyć ze świadomością, że nie zrobiłam wszystkiego, co w mojej mocy, by ją wyjaśnić. Nie mogłabym żyć ze świadomością, że można było podjąć działania wyjaśniające przyczyny śmierci tych 96 osób. I to tak tragicznej śmierci, z takim rozbiciem ciał i samolotu, z późniejszym celowym niszczeniem wraku i otwartym lekceważeniem Polski, ze sprofanowaniem tej tablicy, którą nasze stowarzyszenie umieściło na miejscu katastrofy. My jako Polacy musimy się upomnieć o wyjaśnienie tych wszystkich pytań i tych działań, i zrobić wszystko, by coś podobnego nie uszło bezkarnie.

Kilkanaście tygodni temu pisała też Pani w tej sprawie do prezydenta Stanów Zjednoczonych Baracka Obamy. Otrzymała Pani jakąś odpowiedź?
– Taki list do prezydenta Obamy rzeczywiście był, ale jak dotąd nie uzyskałam żadnej odpowiedzi. Poczekam jeszcze jakiś czas i napiszę do niego ponownie. Uważam, że im więcej ludzi będzie pisać, do im większej liczby polityków, instytucji dotrą, tym szybciej ta sprawa może zostać wyjaśniona.

Marta Ziarnik • NASZ DZIENNIK

Możliwość komentowania Opowiem o Smoleńsku Papieżowi została wyłączona

%d blogerów lubi to: