Nikt nie chce iść na dno z szefem

Posted in ■ aktualności by Maciejewski Kazimierz on 27 lipca 2011

Szefa kancelarii premiera Tomasza Arabskiego musiały zaniepokoić przedstawione mu protokoły z kontroli, którą kontrolerzy Najwyższej Izby Kontroli przeprowadzili w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Wiele wskazuje na to, iż minister Arabski, gdy się zorientował, że jego zeznania różnią się od tego, co mówili jego pracownicy, zażądał od NIK wszystkich dokumentów związanych z inspekcją. Po nasileniu się sporu między Arabskim a NIK pracownicy Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, składający do tej pory wyjaśnienia, zaczęli zasłaniać się grożącą im odpowiedzialnością.

Sprawie sporu między szefem kancelarii premiera Tomaszem Arabskim a Najwyższą Izbą Kontroli prowadzącą – m.in. właśnie w tej kancelarii – kontrolę w zakresie organizacji wyjazdów i zapewnienia bezpieczeństwa osobom zajmującym kierownicze stanowiska w państwie, korzystającym z lotnictwa transportowego Sił Zbrojnych RP w latach 2005-2010, poświęcone będzie jutrzejsze posiedzenie sejmowej Komisji do spraw Kontroli Państwowej. Na działania NIK poskarżył się Arabski, na szefa kancelarii z kolei skarżyła się NIK.

W opinii Arkadiusza Czartoryskiego, przewodniczącego sejmowej Komisji do spraw Kontroli Państwowej, z korespondencji między kancelarią premiera a NIK można wysnuć wniosek, iż „podstawowym bólem ministra Arabskiego jest to, że kontrolerzy Najwyższej Izby Kontroli w charakterze świadka poprosili o wyjaśnienia pracowników Kancelarii Prezesa Rady Ministrów”.

– Mamy sytuację, że do tych wyjaśnień próbowali zajrzeć inni urzędnicy, których minister Arabski upoważnił. Kontrolerzy NIK nie mogli na to pozwolić, bo prawo do tego może mieć tylko szef jednostki kontrolowanej. Pan minister Arabski złożył wyjaśnienia i przez półtora miesiąca nie interesował się sprawą, tak jakby wszystko było w porządku.

Ale jak pojawił się protokół, a protokół jest zawsze okazywany szefowi jednostki kontrolowanej – minister Arabski zobaczył te ustalenia wraz ze złożonymi wyjaśnieniami pracowników. Wtedy nastąpił problem – gwałtowna reakcja: zażądanie wszystkich dokumentów – relacjonował Czartoryski.

Według posła, sytuacja wygląda tym dziwniej, że pracownicy kancelarii po rozpoczęciu sporu między swoim przełożonym a NIK odmawiali składania wyjaśnień, zasłaniając się grożącą im odpowiedzialnością karną.

– Co to oznacza? Albo jest tak, że w kancelarii premiera było wszystko w porządku, albo jest tak, że ktoś się czegoś boi – stwierdził Czartoryski.

Europoseł PiS Janusz Wojciechowski, były szef NIK, powiedział, iż zwrócił się do premiera Donalda Tuska, aby interweniował w tej sprawie i spowodował, żeby w jego kancelarii nie było tego rodzaju utrudnień. Wojciechowski ogłosił również, że o sytuacji poinformował także prokuratora generalnego, gdyż – jak wyjaśniał – utrudnianie kontroli jest przestępstwem.

– Normalnie kontrola NIK przebiega tak, że wszystkie akta, jakie są potrzebne, kontrolerzy dostają – siadają, przeglądają, piszą protokół kontroli. Składane są wyjaśnienia, czasem zeznania. Potem czasem jest spór na tle protokołu czy wystąpienia pokontrolnego, jest procedura odwoławcza, która to rozstrzyga. Ale tego typu konflikt wskazuje, że naprawdę kancelaria premiera czegoś się boi i chce utrudnić tę kontrolę – dodał Wojciechowski.

W piśmie do sejmowej Komisji do spraw Kontroli Państwowej Arabski skarżył się, iż w toku prac dochodzi do naruszania przez kontrolerów zasad postępowania kontrolnego.

Artur Kowalski • NASZ DZIENNIK

Możliwość komentowania Nikt nie chce iść na dno z szefem została wyłączona

%d blogerów lubi to: