Cezary Gmyz pod namiotem Solidarnych 2010

Posted in ■ aktualności, ■ relacje by Maciejewski Kazimierz on 28 lipca 2011

„W otoczeniu Jana Pawła II, bliżej bądź dalej, działało ok 100 źródeł informacji, rozmaitej jakości. Były tam osoby, które miały bardzo bliskie związki z papieżem do tego stopnia, że uczestniczyły w prywatnych kolacjach” – powiedział Cezary Gmyz pod namiotem Solidarnych 2010.

„Ale nie ma tam osób, które są powszechnie znane. Jest zaledwie trzech biskupów, jak zidentyfikowałem do tej pory, i nie są to osoby z pierwszych stron gazet. Jest tam jedno źródło bardzo niebezpieczne. Jest tam agent ps. „Kruk”, zwerbowany w Polsce przez Departament IV, a potem zmienił pseudonim na „Konrad” („Conrado), człowiek, który już nie żyje, ksiądz, który stracił wiarę w Boga i sam się zgłosił do SB w latach 60-tych, SB namówiło go do pozostania w zakonie, po to by mógł szpiegować. Zmarł mając na piersiach najwyższe odznaczenie watykańskie, a był zdrajcą”.

Jak powiedziała Gmyzowi jedna z zakonnic, która badała akta: „Nie wiem ile mszy trzeba odprawić za duszę tego człowieka, żeby wyszedł z czyśćca”, tak szkodliwa była działalność tego człowieka.

„90% placówki dyplomatycznej w Rzymie stanowiły osoby, w ten czy inny sposób, związane z wywiadem wojskowym albo z wywiadem cywilnym komunistycznym. Właściwie wszyscy dziennikarze, którzy zostali przysłani z PRL-u, w jakiś sposób byli związani ze służbami. Część również osób, które cieszyły się dużym zaufaniem i uchodziły za opozycjonistów, związane z opozycją, to też byli agenci bezpieki, ulokowani przez bezpiekę za granicą z odpowiednią legendą”.

„Na ślad Turowskiego trafiłem przez zupełny przypadek. Przez długi czas ta osoba nie była przedmiotem mego zainteresowania”.

Dziennikarz „Rzeczpospolitej” i „Uważam Rze” opowiadał o swoich śledztwach dotyczących agentury, mówił o Tomaszu Turowskim oraz innych agentach w polskim kościele i w dyplomacji polskiej. Mówił o MSZ za czasów Radosława Sikorskiego, który „wprowadził koszarowe zwyczaje” do tego resortu, a także o nepotyzmie.

„Nie tylko jestem podsłuchiwany, jestem także obserwowany” – ujawnił Cezary Gmyz. – Nie dalej jak przedwczoraj umawiałem się ze znajomym, który udziela mi informacji i w sposób jednoznaczny stwierdziliśmy, że dołączyło do nas towarzystwo zainteresowane tym o czym mówimy nie przez telefon. Koledzy się ze mnie śmieją, że jestem najbardziej podsłuchiwanym dziennikarzem w Polsce”. „Podsłuchiwanie ma na celu ustalenie moich źródeł informacji, co jest w Polsce zabronione. Nikt się jednak nie przejmuje paragrafem o tajemnicy dziennikarskiej. Ludzie, którzy się ze mną spotykają obdarzają mnie zaufaniem. Ale ja do wymiany informacji dawno przestałem używać telefonu, włącznie z komórkami prepaidowymi. Jest to zbyt niebezpieczne narzędzie. Nie dla mnie, lecz dla ludzi, z którymi ja rozmawiam”.

Wspomniał, że przygotowuje książkę, która ukaże się na początku przyszłego roku.


Relacja: Bernard i Margotte • blogpress.pl

Możliwość komentowania Cezary Gmyz pod namiotem Solidarnych 2010 została wyłączona

%d blogerów lubi to: