Koszerna hipokryzja

Posted in ■ aktualności by Maciejewski Kazimierz on 29 lipca 2011

Ludzie rozumni powiadają, że zabawa prawdą jest oznaką słabości. Czym w takim razie jest jawne akcentowanie niechęci do poszukiwania prawdy? Czy nie tym samym, czym plucie prawdzie w twarz?

Prezydencja prezydencją (swoją drogą, fetowanie przewodnictwa pozbawionego faktycznych uprawnień, cóż za obciach z perspektywy ludzi rozumnych!), ale nie wszystko da się ukryć wśród łoskotu medialnych fajerwerków. Uważni obserwatorzy nadwiślańskiej sceny politycznej przekonują, że ziemia naprawdę zaczęła palić się pod uwierającym ją obuwiem rozmaitych Zbychów, Mirów i Zdzichów. A jeszcze bardziej metaforycznie rzecz ujmując, pod buciorami różnej maści tuskokomorowskich, sawickopodobnych czy innych niesiołowskolubnych. Nie dziwota zatem, że następuje, ponadnormatywne można powiedzieć, zwieranie pośladków we wspomnianych środowiskach i dawanie słusznego odporu wrażym siłom pisowskiego oszołomstwa.

WYKREOWAĆ PRZECIWNIKA

Innymi słowy, wśród platformersów mogliśmy ostatnio zaobserwować chaos, ale oto przyszedł do nich Ziutek, postawił na taborecie pół litra, więc teraz topią już  smutki pod jedno obowiązujące powszechnie hasło przewodnie, pt. „walka z widmem faszyzmu”.
Metoda wspólnego hasła przewodniego pozostaje niezmienna od lat, przy czym – o czym wspominałem tutaj całkiem niedawno – receptę obmyślono przed wiekami a jej realizację zaczyna się od wykreowania rzeczywistości. Z kolei wskazuje się przeciwnika. Następnie odczłowiecza wspominałem się wroga, pojąc tłum paliwem nienawiści. Potem wystarczy byle iskra, by nienawiść eksplodowała akcją zwalczania potwora – bojem, w którym każdy szulerski chwyt wyda się właściwy, a każda, nawet najbardziej obłudna metoda, uprawomocniona odwołaniem do „wyższej konieczności”. Zdehumanizowany przeciwnik to przeciwnik wobec którego nie wchodzą w grę skrupuły moralne, zatem można go „eliminować” – najpierw z przestrzeni publicznej, a na kolejnych etapach również w bardziej dosłownych znaczeniach wyrażenia „eliminacja” – i to bez jakichkolwiek uszczerbków czy zadrapań na sumieniu.
Przeciwnicy Prawa i Sprawiedliwości naprawdę wierzą w to, co w ich umysły wdrukowują telewizornie: zjednoczone pod sztandarami Jarosława Kaczynskiego siły fundamentalnego nacjonalizmu, zamierzają zafundować Polsce czarną, ciemnogrodzką noc.
Historia dowodzi, iż siła oddziaływania powyższego schematu bywa doprawdy zatrważająca. Dlatego nie dość powtarzania po Ewie Stankiewicz: „Propagandowa operacja zaprzyjaźnionych mediów, która każe utożsamiać PiS z najgorszym złem i zagrożeniem dla demokracji, sprawia, że obok w pełni poczytalnego zabójcy [to odniesienie do zabójstwa Marka Rosiaka] mogą się znaleźć w pełni poczytalni członkowie komisji wyborczych, którzy sfałszują wybory przekonani, że ratują Polskę przed reżimem Kaczyńskiego”.

ODDAĆ CO WŁADZY NALEŻNE

Środowiska związane z PO nie mogą lidera PiS pokonać, więc Kaczynskiego opluwają, za nic mając sobie przyzwoitość czy wiarygodność. Zapominają, że jedno i drugie to nie jest coś, co można schować do kieszeni, a potem wyjąć, kiedy uzna się za przydatne.
Jakaś upiornie koszerna medialna hipokryzja *) pozwala wiodącym na rynku mediom akcentować w swym przekazie a to pochodnie, a to uliczne transparenty i hasła skandowane przez „garstkę fanatyków”, ogłaszających Donalda Tuska i Bronisława Komorowskiego zdrajcami, zarazem zabraniając „przodującym dziennikarzom” odnieść się do impertynenckich czy agresywnych werbalnie poza granice rozsądku, wypowiedzi Kutza, Bartoszewskiego, Niesiołowskiego, Sikorskiego czy Grasia. Czy też skomentować kompromitujące Polskę zaniechania rządu Donalda Tuska w sprawie katastrofy smoleńskiej. Taka hipokryzja nie tylko rani dusze hipokrytów. Ona nie pozwala im racjonalnie oceniać świata ani ludzi.
Cała nadzieja w milczącej większości. W tym, że – jak to ktoś celnie ujął – „wbijanie Polaków w garnitur obowiązujących wersji zdarzeń tylko potęguje ich bunt”. Bunt słuszny, bo tej władzy trzeba więc czym prędzej oddać, co jej należne.

PSYCHOZA ANTYFASZYSOWSKA

Podsumowując: Platforma Obywatelska spaja swój elektorat strachem przed Prawem i Sprawiedliwością. Ten strach ma załgane oblicze, ale jest to oblicze autoryzowane przez sprzyjające platformersom medialne szczekaczki, posługujące się z powodzeniem goebbelsowskimi z natury trikami socjotechnicznymi. Peowska trąba propagandowa dzieli Polaków – w sposób oczywiście kłamliwy – na tych oświeconych, rodem z wielkich miast, zwolenników Platformy Obywatelskiej, oraz nienawistną moherową ciemność, która po przejęciu władzy zrobi tym pierwszym krwawe kuku.
Jak sobie z tym radzić? Otóż wystarczy wiedzieć, że kiedy określona perspektywa ideologiczna zdominuje zredukowaną politycznie przestrzeń medialną, obie perspektywy zaczynają wzajemnie ekscytować się fałszywymi projekcjami. Od tej chwili obłęd coraz gwałtowniej puka do naszych drzwi. Psychoza nakręca samą siebie. I to jest właśnie ten proces, który między ujściem Świny a szczytem Rozsypańca obserwujemy ostatnio i jaki obserwować będziemy co najmniej do dnia wyborów.
Doprawdy, niewiele czasu potrzeba, by sympatycy Prawa i Sprawiedliwości okrzyknięci zostali faszystami. O to nie warto się zakładać. Natomiast warto się tego bać. Albowiem ludzie uwikłani w sidła irracjonalnego strachu ślepną, przestając dostrzegać swoje szaleństwo. Tym samym stają się groźni nie tylko dla siebie. Jak dzisiaj Platforma Obywatelska – dla Polski.

*) „upiornie koszerną medialną hipokryzję” definiuję podobnie jak „koszerną logikę” czy „koszerną moralność”. Mianowicie są one (czyjaś hipokryzja, czyjaś logika oraz czyjaś moralność) koszerne, gdy żąda się ścigania zbrodniarzy niemieckich, uczestniczących w Shoah, argumentując, że ani wiek, ani stan zdrowia nie powinny zwalniać od odpowiedzialności, a z drugiej strony „względy humanitarne” nie pozwalają przeprowadzić w Polsce dekomunizacji, ani wydać Polsce zbrodniarzy o żydowskich korzeniach etnicznych.


widnokregi.blog.pl

Możliwość komentowania Koszerna hipokryzja została wyłączona

%d blogerów lubi to: