POLSKA NA UWIĘZI

Posted in ■ aktualności by Maciejewski Kazimierz on 30 sierpnia 2011

Cokolwiek czujemy dziś pod stopami, nie jest tym, co chcielibyśmy czuć. To samo nieco ekspresyjniej: więcej uczciwości i honoru ma w sobie papier toaletowy niż nadwiślańskie tak zwane „elity”.

Współczesna Polska rozłazi się współczesnym Polakom w szwach. To, co ludzie rozumni bez trudu zauważają, to miedzy innymi odłożone w czasie konsekwencje zarówno dwudziestoletniej niepewności i zagubienia w obliczu tak zwanej „transformacji ustrojowej”, jak i wcześniejszego półwiecza otwarcie prosowieckiej indoktrynacji. W efekcie spora część moich rodaków zatraciła zdolność oceny (jak się wydaje – zatraciła trwale), wedle jakich norm należy się w życiu orientować. To znaczy, które z nich odrzucać i potępiać, a które wspierać, kultywować, realizować w codzienności i przekazywać następcom.

ZARDZEWIAŁE PAŃSTWO

Innymi słowy, ludzie ci zagubili prawidłowe rozumienie sensu swojego indywidualnego istnienia i rozumienie sensu istnienia społeczności, jaką jest naród. Dlatego, chociaż katastrofa smoleńska wstrząsnęła Polakami, to przecież nie dość należycie potrząsnęła Polską. Nie ma co mydlić sobie oczu: państwo rdzewieje nam od lat i wygląda na to, że właśnie teraz zaczyna rozsypywać się w proch.

Bo smoleński dramat niesie ze sobą określone konotacje. Na przykład: kompromituje państwo, jego rząd i instytucje. Obnaża bezradność oraz głupotę jego urzędników i funkcjonariuszy. No nie umiem bez odrazy patrzeć na twarz szefa BOR-u, który „nie ma sobie nic do zarzucenia” po śmierci człowieka, którego przysięgał chronić.

Parafrazując Józefa Mackiewicza: walka z komuną robiła z Polaków bohaterów, lecz to komuna odniosła zwycięstwo i teraz postkomuna do spółki z tuskoidami robią z Polaków… no, mniejsza z tym, co dokładnie robią, bo to na co dzień widać, na co dzień słuchać i na co dzień czuć, wystarczy obejrzeć „Szkło kontaktowe”, rozłożyć „Gazetę Wyborczą” czy zajrzeć do „Onetu”.
Pisałem o tym wielokrotnie, to powtórzę raz jeszcze: z większości Polaków zrobiono idiotów. Z tym uzupełnieniem, że po 10. kwietnia 2010 usiłuje się zrobić z nich idiotów posłusznych. Tym sposobem „upadły” system mści się na tych, którzy go jakoby pokonali.

A przecież intuicyjnie czuję, że w tym narodzie – w moim Narodzie – nadal drzemie potencjał. Że jest on niewykorzystany wyłącznie przez to, iż media głównego nurtu tak bardzo uwikłane są w tuskokomorowską zmowę. Że przestały rzeczywistość prezentować, niemal bez reszty oddając się jej kreacji. I że tę sytuację uda się jeszcze zmienić, albowiem grono ludzi rozumnych stale rośnie.

MEDIALNE ŁGARSTWA

Na razie to nie ludzie przyzwoici kreują reguły gry, którą nazwałbym grą o kształt Polskości. Wszelako wielu w dalszym ciągu odróżnia to, co dla nas i dla Polski dobre, od tego, co inni za takie każą nam uważać. Dopóki tej umiejętności nie zatracimy, jest nadzieja. Nadzieja na to, że przyszłość wpadnie wreszcie w ręce ludzi z charakterem. Takich, którym nie wypłukano szpiku z kręgosłupów. Że nadejdzie jeszcze czas ludzi przyzwoitych.

Tymczasem nasi polityczni przeciwnicy mataczą. Medialnym łgarstwem przysłaniają oczywistą prawdę o nich samych i ich nikczemności. Zakłamują heroiczną przeszłość, tytłając teraźniejszość w szambie koniunkturalizmu.
I pichcą Polsce przyszłość pełną manipulacji, iluzji oraz kompromitujących przeinaczeń.

Zawsze powiedzą nam to, co każą im mówić ich faktyczni mocodawcy. Nie dysponują żadną porywającą wizją. Nie mają nic do zaoferowania. Poza sobą. I wodospadem pustych (bo wyjałowionych z treści) słów. Napychają nas za to medialną faramuszką, na dodatek metodą, wedle której w przełyk gęsi wtłacza się mieloną kukurydzę. Obarczają bagażem zbędnych (bo banalnych) przekonań – a na każde z nich znajdują milion i sto następnych.

Czy i kiedy Polacy powiedzą wreszcie swoim pseudo-elitom twarde „stop!”, jedynie dobry Bóg wie. Oby już w październiku. Bez wątpienia zasługujemy na rząd z prawdziwego zdarzenia, a nie na gabinet wspierany przez mafijny klan oligarchów z korzeniami sięgającymi komunistycznej nomenklatury i zakotwiczonymi w majątkach ustanowionych przez służby specjalne PRL.

WIEDZA O PRZESZŁOŚCI

Sitwa ukonstytuowana na kłamstwie nie zbuduje przyszłości innej niż własna. Na innej niż kształtowana aspiracjami z gruntu merkantylnymi tym ludziom nigdy nie zależało i nigdy zależeć nie będzie. Oni chcą tylko przywilejów. Na wieczność.

Warto w tym kontekście przywołać wypowiedź premiera Tuska z konwencji Platformy Obywatelskiej, obłudnie tłumaczącego coś w tym sensie, że Polacy wybaczą Platformie kiepskie rządzenie, błędy, brak reform i serwilizm w stosunku do Niemiec i Rosji, nie wybaczając jednego: przegranej i oddania władzy opozycji. Rzecz jasna „Polacy” to był kwantyfikator w żadnym stopniu nieuzasadniony, wszelako prawdą jest, iż zręcznie wdrukowana medialnie niechęć do Prawa i Sprawiedliwości wręcz konstytuuje tożsamość wielu obywateli kraju leżącego między Odrą a Bugiem.

Niektórzy powiadają: „Zostawcie już przeszłość w spokoju, zajmijmy się budowaniem przyszłości”.
Tym odpowiadam: jedynie przez okno przeszłości możemy zajrzeć w przyszłość. Inaczej mówiąc, przyszłość
bez przeszłości nie istnieje. Żeby zbudować satysfakcjonujące jutro, musimy wiedzieć, jak je budować.
A tę naukę dać nam może wyłącznie wiedza o dniu wczorajszym.

***
Urodzony w 1925 roku amerykański psycholog Warren Bennis powiedział kiedyś,
że „Przywództwo to zdolność przekładania wizji na rzeczywistość”.
To prawda, potrzebujemy sprawnego przywódcy.
Ale tak jak Polska i Polskość są większe od każdego z nas,
tak nasza przyszłość od każdego z nas zależy. To nasze zadanie.

widnokregi.blog.pl

Możliwość komentowania POLSKA NA UWIĘZI została wyłączona

%d blogerów lubi to: