Epos o znikającym Donaldu Tusku

Posted in ■ aktualności, ■ satyra by Maciejewski Kazimierz on 25 września 2011

Nie jest to takie głupie. Ten „tuskowóz”, czy jak tam zwą dziwadło wożące płemieła. Koncepcja oparta na najstarszym pomyśle nieodparcie przyciągającym uwagę słuchaczy i widzów od tysięcy lat: podróż. Pełna przygód
i niespodzianek, nieoczekiwanych spotkań, niebezpieczeństw, przyjaźni, heroizmu, walki i grozy.

Pierwszym podróżnikiem był Gilgamesz szukający nieśmiertelności. Najbardziej (chyba) znanym: hobbit Frodo
z tolkienowskiego „Władcy Pierścienia”. A teraz Tusk… W jego epopei jest wszystko: łkająca pani Teresa, zdesperowany hodowca, domowe pierogi z cateringu, roześmiane dzieci, budowa, budowa, budowa.. No i czarne charaktery: złowrodzy kibole ścigający naszego bohatera nieustępliwie i ustawicznie.

Pierwsze moje skojarzenie: Tusk to awatar Froda. Ale się rozmyśliłem. Bo pomyślcie: o czym jest „Władca Pierścieni”? Otóż pewien hobbit od pewnego czarodzieje otrzymuje zadanie by wrzucić pewien pierścień do pewnej dziury. I idzie do tej dziury przez bite trzy tomy. Tak mi się skojarzyło: czy konstytucyjny posiadacz Toli podobnie jak Frodo szuka jakiej dziury, w którą chce coś wrzucić? Raczej nie, bo czego jak czego, ale dziur w naszym sponiewieranym kraju w budowie nie brakuje. Od dziur w drogach wszelkich kategorii – polecam zwłaszcza te dziury – przez dziury w miejscu, gdzie miały być drogi, dziury w wałach przeciwpowodziowych, po największą: dziurę budżetową.

Ale może niepotrzebnie szukam skojarzeń z Tolkienem? Może wystarczy odwołać się do naszych rodzimych „eposów drogi”? Dwa najsłynniejsze: peregrynacje koziołka Matołka oraz wyprawa Smoka Wawelskiego (mój kuzyn :o) ) do krainy Deszczowców. Ucieszyłem się: czyż najwłaściwszym podsumowaniem peregrynacji „tuskobusu” nie są słowa „W Pacanowie kozy kują, więc koziołek mądra głowa włóczy się po całym świecie, żeby dojść do Pacanowa. Właśnie nową zaczął podróż, by ją skończyć w Pacanowie, a co widział i co przeżył, TVN wam opowie”? I znów musiałem zrezygnować: każdy ze wspomnianych wyżej bohaterów ma jakiś cel. Gilgamesz szuka nieśmiertelności, Frodo dziury, koziołek Matołek Pacanowa, Smok Wawelski (mój kuzyn :o) ) profesora Gąbki. A do jakiego celu dąży płemieł?

Nic nie mogłem wymyśleć. I nagle przyszło olśnienie: „Znikający punkt”! Młodszym streszczam fabułę filmu z 1971 roku: kierowca rajdowy Kowalski (grany przez Barry Newmana) rusza w drogę sportowym wozem. Na początku mniej więcej wie o co mu chodzi, ale potem już tylko ucieka przed coraz większą liczbą problemów. W drodze pomaga mu ślepiec (Rostowski?). Na koniec Kowalski całym pędem wali w blokadę i kończy w wielkim wybuchu.

No i co?

Czyż nie pasuje jak ulał do historii płemieła?
Teraz chodzi tylko o to, żeby szkody końcowego bing-bangu były dla nas jak najmniejsze.

Smok Gorynycz • niepoprawni.pl

Reklamy

Możliwość komentowania Epos o znikającym Donaldu Tusku została wyłączona

%d blogerów lubi to: