Wywiad z Pawłem Zyzakiem

Posted in ■ aktualności, ■ wywiady, Zborowski Lech by Maciejewski Kazimierz on 6 października 2011

Z Pawłem Zyzakiem – historykiem, absolwentem Uniwersytetu Jagiellońskiego, autorem książki „Lech Walesa – Idea i historia”, laureatem nagrody literackiej im. Józefa Mackiewicza, autorem wielu publikacji w takich pismach jak Arcana, Gazeta Polska, Nowe Państwo i inne – rozmawia Lech Zborowski.

Rozmawiamy na chwilę przed niezwykle ważnymi dla Polski wyborami. Przy okazji kilku poprzednich mówiło się, że młodzi Polacy nie wierzą, że ich głos może coś zmienić. Czy jako przedstawiciel tego pokolenia uważasz, że ta niechęć do udziału w polityce zmieniła się w ostatnim czasie ?

Żeby ułatwić sobie odpowiedź na pytanie odwołam się do tego co już na ten temat pisałem. Ważne aby zrozumieć specyfikę młodzieży, specyfikę, która nie jest aż tak skomplikowana. Trzy lata temu, w artykule Generacja 1988, na przykładzie trzech pokoleń: międzywojennego, pokolenia przełomu, czyli lat 1988-1989 oraz współczesnego, starałem się ją zobrazować. Młodzież ma tendencję do radykalizmu, do tymczasowości i zmienności. Ale paradoksalnie jest niezwykle lojalna i ideowa. Początkiem tego roku w artykule: Bierność dawniej i dziś, opublikowanym w „Nowym Państwie”, pisałem, że młodzież jest predestynowana by dołączyć do grup kontestujących. Młodzi ludzie, późno zakładający rodziny, a w Polsce, inaczej niż np. w USA, zwykle w wieku 25 lat sami będący wciąż na utrzymaniu rodziców, nie czują na sobie ciężaru dorosłości i nie mają zbyt wiele do stracenia. Zbuntować powinni się zwłaszcza w Polsce, gdzie młody człowiek doświadcza szczególnych poniżeń, gdy próbuje wejść na rynek pracy. Podkreślałem, że młodzież szkół średnich i studenci są predestynowani, by popierać opcję radykalną, rozumianą przez odrzucenie postkomunistycznego porządku. Fakt, że obecnie młodzież popiera główną partię opozycyjną wynika z natury rzeczy, ani z mojego daru przewidywania przyszłości, ani z nad szczególnych prawideł.     

W czym więc upatrujesz przyczyn wzrostu zainteresowania polityką wśród ludzi  młodych ? 

W artykule Bierność dawniej i dziś sugerowałem, że młodzież w 2007 r „zbudzono”, aby zaprząc ją do walki z zagrożeniem demokracji. No właśnie – zbudzono. Skoro jednak młodzież zwykła odznaczać się słomianym zapałem, należało się liczyć się z efektem krótkofalowym – że szybciej też podsumuje swoją sytuację. Człowiek młody bazuje wszak na bardzo skromnym doświadczeniu oraz na bardzo silnych emocjach i powierzchownym oglądzie sytuacji. Młodzi ludzie mają ponad to skłonność do buntu. Buntują się, gdy ktoś ich oszukuje i próbuje wykorzystać. Tu działa przekora. Z drugiej strony potrafią być wierni, gdy chodzi o pryncypia i wielkie rzeczy. Obecna formacja rządząca zdeptała godność młodzieży w najniższy sposób. Po drodze zdarzyła się „katastrofa smoleńska”, która zadziałała jak defibrylator. Katastrofa zasiała wątpliwość w „pokolenie Alanów” – w artykule Spisek magazynierów z 2009 r. określiłem tak młodych ludzi, przypominających mojego kolegę z okresu zatrudnienia w supermarkecie, zmuszonych pracować na swoje utrzymanie, a nieraz i na edukację. Są to ludzie odznaczający się niezwykłą pracowitością i solidnością, ale nie posiadają nadmiaru czasu, by śledzić wydarzenia w Polsce. Wydarzenia postępujące po katastrofie, głośne i niewyjaśnione mordy oraz samobójstwa, zwykle ocierające się o politykę, ogólna beznadzieja, brak kontaktu władzy z rzeczywistością, poruszyły wreszcie młodzież bez podziału na kategorie. Wrażliwą, ale zdolną także do empatii. Na niemal każdym swoim spotkaniu autorskim, na które zwykle przychodzili ludzie w średnim wieku i starsi powtarzałem, aby – mimo napuszczania młodzieży na pokolenie swych rodziców i dziadków – nie dać się od niej odciąć, ponieważ w tę przepaść wejdą ojcowie zastępczy – media i władza. Namawiałem więc do większej wiary i większej tolerancji względem młodego pokolenia.

Gdybyś miał w kilku zdaniach przekonać swoich rówieśników do opinii, że Polska potrzebuje zmian, co byś im powiedział ?

Powiedziałbym im, aby wybrali najbardziej radykalną względem systemu formację, a następnie dopilnowali radykalnych reform oraz zmian. Politycy z formacji „reformatorskiej” są uzależnieni w gruncie rzeczy od młodzieży. Jeśli będą chcieli utrwalić owe zmiany muszą stworzyć nową nomenklaturę. Wszystkie formacje postkomunistyczne, betonowały system od średniego pokolenia wzwyż. Bardzo łatwo to zobrazować na przykładzie średniej parlamentarzystów SLD, PSL, czy PO oraz biurokracji, którą rozbudowywały. To właśnie jest słaby punkt polskiego postkomunizmu. Skorupa jest ograniczona do Heńków i Zbyszków z późniejszych generacji. Dopiero oni muszą znowu „załatwiać” swoim dzieciom. Jeżeli partia anty systemowa wesprze młodzież w jej aspiracji do wejścia, a w zasadzie odbudowania w Polsce klasy średniej oraz do stworzenia nowej biurokracji – jakaś zawsze musi być – sprawi, że system będzie się z czasem kruszył. Paradoksalnie „zbudzenie” młodzieży w 2005, a później w 2007 r. może, i zbliża nas do kresu postkomunizmu. PiS ma za zadanie przyspieszyć ten proces. Młodzież do tej pory pozostawiona sama sobie, musi zostać wykorzystana, nie w sensie gwałtu, jaki dokonała na niej formacja PO, ale w sensie wielkiego dzieła, jakim jest budowa nowoczesnej Polski. Mówię o swoistej akcji afirmatywnej, nie zawsze sprawiedliwej, ale koniecznej. Niedawno pojąłem, że do podobnych wniosków i to przede mną, doszli komuniści chińscy. Odwiedzając uniwersytety nowojorskie, Georgetown, czy Cambridge, można się przekonać, że Chińczycy dosłownie zalali najlepsze uczelnie na świecie. Są to dzieci „nowej” chińskiej klasy średniej i szeroko pojętej nomenklatury.

 Jesteś częstym gościem Polonii w USA. Z jakimi ocenami sytuacji w kraju spotykasz się w środowisku Polaków w Ameryce ? Jak oceniasz zrozumienie tej sytuacji przez rodaków za oceanem ?

Zwykle jest bardzo krytyczne. Nasi rodacy w USA są tak samo rozpolitykowani, jak nasi rodacy w kraju. Jedynie amerykańska perspektywa powoduje, że posiadają wyżej usytuowany punkt odniesienia i ich osądy są bardziej trafne. Potrafią patologie trawiące np. obecną władzę w Polsce, zarówno analizować, jak i systematyzować. Amerykańską politykę, a ściślej amerykańską kulturę polityczną, wciąż ocenia się na świecie bardzo wysoko. Nie oznacza to, że Polacy w USA są bezkrytyczni w odniesieniu do polityki amerykańskiej. W USA przeszli przyspieszony proces dojrzewania – zwłaszcza, gdy wyjechali w okresie PRL – ponieważ, jeszcze w latach 80. USA były pod kątem ekonomii odwrotnością socjalizmu. Także i dziś nie jest tu łatwo, a nowe problemy ekonomiczne USA stawiają naszych rodaków przed kolejnymi wyzwaniami. Polacy potrafią dochodzić do wytrawnych konkluzji, dlaczego tak się dzieje i kto za te perturbacje odpowiada.

 Twoje podróże do stanów są częścią Twojej pracy jako historyka. Nad czym obecnie pracujesz ?

Powiem bardzo oględnie, że zgłębiam meandry amerykańskiego, jak się tu ładnie mawia statecraft – metod rządzenia krajem, lecz nie po to, by przyjechać do Polski z walizką wypełnioną pomysłami na nowe partie i ruchy polityczne, ale po to, aby odnieść następnie tę wiedzę do relacji polsko-amerykańskich w latach 70. i 80. Bez zrozumienia, jak działają USA, nie pojmę, jak funkcjonuje tutejsza klasa polityczna, bez znajomości tutejszej klasy politycznej nie zrozumiem, co sądzili i sądzą o nas samych i o Polsce. Stypendium, które otrzymuję od Amerykanów pozwala mi na intensywną kwerendę archiwalną na terenie całych USA,  oraz podróże do strategicznych, pod kątem moich badań miejsc.

Mam nadzieję, że będą to badania, które być może zaowocują kolejną doskonalą pozycją książkową.
Dziękuję Ci serdecznie za rozmowę, mając jednocześnie nadzieję, że będzie ona początkiem wielu następnych.

Lech Zborowski

Reklamy

Możliwość komentowania Wywiad z Pawłem Zyzakiem została wyłączona

%d blogerów lubi to: