Tusk znowu historycyzuje

Posted in ■ aktualności by Maciejewski Kazimierz on 7 lutego 2012

Geniusz i dramat Słońca Peru można poznać po jego wielowymiarowości.

Z jednej strony poprzez swoje zbrojne ramię bez reform, wprowadza je do szkół, odciążając przyszłe pokolenia lemingów od zbędnej nauki historii.

Z drugiej zaś każdym swoim publicznym słowem i postępkiem wymusza u widzów szaleńczy bieg do bibliotek w celu przerzucania starożytnych szpargałów, lub spęd przed komputerami, aby nabijać klikalność wikipedystom. Wszystko dlatego, że widowni nie tylko coś gdzieś dzwoni, ale wręcz ogłusza historycznymi skojarzeniami.

Nic dziwnego, prawdziwy geniusz zawsze wyprzedza swoją epokę. W tym wypadku przemawiając do przyszłych pokoleń, którym reformy minister Hall zgniotą mózgi do rozmiarów pistacjowego orzeszka i już żadne, starsze niż dwudniowe skojarzenie, nie wyrzeźbi zatroskanej bruzdy na uśmiechniętym obliczu. Ale na razie geniusz musi cierpieć.

Po jego ostatnich „konsultacjach” w sprawie ACTA rozgorączkowana widownia już zdążyła je porównać do pamiętnego spotkania wicepremiera Mieczysława Rakowskiego ze stoczniowcami w 1983 r. Tego, które zasłynęło medialnie skierowaną przez Mietka do stoczniowców, jakże przenikliwą i odkrywczą sugestią, że pewnie by go chcieli na krawacie powiesić. Mi z kolei przypomniało się spotkanie Leszka Millera z młodzieżą z nielegalnego wówczas NZS w stołówce KCPZPR w styczniu 1989 r., które przeszło do historii w zasadzie tym tylko, że rozpoczęło karierę polityka nie potrafiącego niczego porządnie skończyć.

Wybór jednego z tych dwóch skojarzeń jest jednak bardzo ważny dla oceny tego, co się naprawdę wydarzylo wczoraj w KPRM. Już wiemy bowiem, że Donald Tusk nie tylko niczego oryginalnego nie chce, ale i nie potrafi wymyślić. Historyczne korelacje mogą więc być nie tyle przypadkową koincydencją, ale wręcz wyborem scenariuszy z najpilniej strzeżonego archiwum. A to oznacza, że trafnie skojarzenie odczytując, można się pokusić o prognozę przyszłych wydarzeń.

I tak, po 1983 r. nadszedł rok 1984 i zabójstwo księdza Jerzego Popiełuszki, a w lutym 1989 r. ropoczął się Okrągły Stół.

Oczywiście te ćwiczenia mają sens tylko pod warunkiem, że „eksperci” DT, chcąc być oryginalni, tych scenariuszy nie wymieszali. Bo jeśli dzisiaj kapitan Piotrowski dostałby awans na generała, a następnie zadanie poprowadzenia Okrągłego Stołu XXI wieku…

…to geniusz Słońca Peru w wyprowadzaniu ludzi na bagna lub na ulice jest nieogarniony.

karlin • salon24.pl

Reklama

Możliwość komentowania Tusk znowu historycyzuje została wyłączona

%d blogerów lubi to: