Duma pospolita

Posted in ■ aktualności by Maciejewski Kazimierz on 12 lutego 2012

Jak tak słucham tych wszystkich narracji o sukcesach Tuska, o „europejskiej normalności” pod jego rządami i „zielonej wyspie” to dźwięczy mi w uszach przejmujący song, który w sławnym opolskim programie „Z tyłu sklepu” śpiewał w lipcu 1980 Bogdan Smoleń

Patrzcie − za oknami świta
Widać, że rozkwita
Z lewej rosną stadiony
Z prawej będą też
Przecież to jest nasza
Duma pospolita
A wy jacyś tacy…
Toż to przecież grzech!

Tak, wiem, w oryginale nie było o stadionach, bo tamta akurat propaganda sukcesu nie miała tego w „stajlbuku”, ale poza tym wszystko pasuje jak ulał. Zawsze znajdują się ludzie, którzy bardziej wierzą telewizji niż własnym oczom, i nie mogą pojąć, dlaczego „coś się z narodem dzieje niedobrego” i nie umie on docenić swojego szczęścia.

Rzeczywiście, powodów do dumy w bród. Inne kraje budują stadiony i otwierają raz. A my nasz otworzyliśmy już trzy razy, i nadal jest zamknięty, co daje radosną pewność, że będzie co najmniej jeszcze jedno uroczyste otwarcie. Inni reformują raz, a Tusk przeprowadził zwycięsko już dwie rewolucje legislacyjne, i nadal zapowiada reformy, bo żadnej z zapowiedzianych rewolucyjnych zmian wciąż jeszcze nie wprowadził. Inne kraje grzęzną w militaryzmie, a polska armia rozchodzi się tysiącami do domów, nie czekając nawet na wysłużenie uprawnień emerytalnych. Gdzie nie spojrzeć − europejska normalność kwitnie. Na kolejach, w przychodniach i aptekach, w szkołach pełnych pięcio- i sześciolatków, w policji i wymiarze sprawiedliwości.

Dowodem „zdrowych podstaw” gospodarki jest wskaźnik PKB, napompowany strumieniami pożyczanych na coraz wyższy procent pieniędzy, przy którym takie drobiazgi jak 13,5 procentowe bezrobocie albo trzykrotnie niższe od europejskiej średniej wskaźniki wydajności i konkurencyjności, to pikuś, zwłaszcza, że za to koszt pracy mamy w Europie najwyższy. Miarą naszej pozycji międzynarodowej jest zaś stałe miejsce pod europejskim stołem, u nogi kanclerz Niemiec, rusko-pruska rura blokująca port w Świnoujściu, no i oczywiście wielkopański gest, z jakim odpuszczono taki drobiazg jak tragiczna śmierć byłego prezydenta i innych pisowców, których i tak przecież nikt nie lubił, bo kwękolili i smucili, zamiast się cieszyć z sukcesów. Gdyby na smoleńskiej ulicy samochód przejechał pieska ambasadorowi jakiegokolwiek cywilizowanego państwa, więcej by ono okazało stanowczości przy wyjaśnianiu tego incydentu, ale Polska Tuska o byle co się nie handryczy, jest ponad drobiazgi które by mogły zaszkodzić pojednaniu z potężnym sąsiadem.

Benzyna kosztuje już prawie tyle, ile za poprzedniego rządu kosztowała wódka, ale nawet tak gigantyczny wzrost wpływów z nałożonych na nią podatków nie wystarcza na wykupywanie papierów dłużnych (w tym roku idzie na to jedna trzecia budżetu – 100 miliardów) skoro minister Rostowski wyznaczył ambitne zadanie zwiększenia wpływów z tytułu mandatów drogowych o ponad 2000 procent, do miliarda złotych. Dróg Tusk zbudować nie umiał, ale fotoradarów naustawiał więcej niż ktokolwiek inny na świecie − czemu nie czujemy z tego dumy? Proszę zobaczyć na mapę dróg (jeśli jeszcze jej nie utajniono, zastępując oficjalną wersją z drogami zaplanowanymi do 2030) ile w niej altruizmu. Inne państwa egoistycznie łączą drogami własne miasta między sobą.

My budujemy tylko drogi tranzytowe, a i to jedynie te poziome, wschód-zachód, bo tranzyt z północy na południe ofiarnie biorą na siebie nasi sąsiedzi – niech tam lepiej im TIR-y rozjeżdżają autobany i wyrządzają inne ekologiczne szkody. A jak ktoś się uprze jechać ze Szczecina do Wrocławia nie przez Warszawę (choć doprawy, tunel na obwodnicy wykopany w celu zakopania i inne sukcesy pani prezydent warte są zobaczenia) to też może pojechać autostradą po niemieckiej stronie. A do Zakopanego polecieć samolotem przez Czechy, bo z czeskiego lotniska jedzie się do „zimowej stolicy Polski” krócej niż z pobliskiego Krakowa.

Naszą specjalnością staje się za to kolej spacerowa: średnia prędkość w przewozie kolejowym zbliżyła się do 19 km/h, i sprawdza się to tak znakomicie, że plany budowy szybkiej kolei w ogóle już, nawet zupełnie oficjalnie, zarzucono. Gdyby zaszła potrzeba przyśpieszenia składów (nam nigdzie nie spieszno, ale na euro może się, mimo umiejętnego zniechęcania, przywlec trochę najbardziej upartych kibiców z zagranicy) minister Zieliński będzie osobiście smarować szyny swoją prywatną brylantyną. W ogóle, ekologia − ekologia! − staje się nowym polem naszych sukcesów. Cały świat podziwia ofiarność, z jaką zobowiązaliśmy się ograniczyć naszą emisję CO2.

Nie będziemy nic produkować kosztem planety. Możemy sobie wszystko kupić w innych krajach. Niech potem będzie wiadomo, przez kogo się rozpuściły lodowce. A Polska wieś zaciszna, polska wieś spokojna, coraz spokojniejsza, bo dawno już zniknęły z prowincji połączenia kolejowe i PKS, znikają posterunki policji, szkoły, poczty, sądy rejonowe… Tylko patrzeć, jak na oglądanie pejzażu „a pastuszek mały bosy chudą krówkę gna” będzie można sprowadzać Niemców albo innych turystów, najlepiej łącząc zwiedzanie z programem edukacyjnym o krzywdach wyrządzonych w dziejach przez nietolerancyjnych i fanatycznie katolickich Polaków wszystkim innym narodom − w ten sposób wykorzystałoby się ogromną pracę, jaką w odkrywaniu naszej narodowej podłości i nieudacznictwa oraz ugruntowywaniu w Polakach należnego poczucia niższości wykonują pod rządami Tuska oddane mu elity kulturalne i intelektualne.

A przy tym jakaż ta władza skromna. Swymi sukcesami nie chwali się wcale, trzyma je w najgłębszej tajemnicy, podobnie jak wysokość nagród, które sobie wypłaca… Jedyną jej nagrodą pozostaje duma, kładąca się krasą na obliczach obywateli. No, nie wszystkich obywateli, trzeba przyznać. Są, niestety, jak w tej starej piosence, co mi wciąż dźwięczy w uszach, ci „jacyś tacy”, co ani dumy, ani radości w sobie skrzesać nie mogą. Ale świat mediów, nauki (ach! Jak mogłem zapomnieć o sukcesie, jakim było wprowadzenie kilku polskich wyższych uczelni do czwartej setki w światowym rankingu; nie darmo nasi profesorowie dwoją się i troją, pracując poza macierzystą uczelnia jeszcze na pięciu, dziewięciu prywatnych), świat kultury i sztuki, celebrytów i glamuru duma z III Rzeczpospolitej po prostu rozpiera. Tak rozpiera, że się po prostu nie mogę doczekać, żeby ich wszystkich rozparło wreszcie na amen, z ich chłoptasiowatym premierem w krótkich gatkach na czele.

Rafał A. Ziemkiewicz • Rzeczpospolita

Reklama

Możliwość komentowania Duma pospolita została wyłączona

%d blogerów lubi to: