Lech Wałęsa o papierze toaletowym, ksero z ksero i upoważnianiu ludzi do dotykania dokumentów

Posted in ■ aktualności by Maciejewski Kazimierz on 21 lutego 2012

Czy w sejmowym archiwum znajdują się donosy TW „Bolek”? Takie ustalenia przynosi nowy numer „Uważam Rze”. O sprawie w szklarnianych warunkach – w rozmowie z Moniką Olejnik w Radiu Zet mówił też Lech Wałęsa. Stwierdził, że wszystkie obciążające go dokumenty są sfałszowane 


fot. lechwalesa.blip.pl

Jeśli są jakiekolwiek papiery to są papiery toaletowe, nic, innych nie może być.

Według byłego prezydenta większa grupa pracowała przeciwko niemu „w podrabianiu i nie tylko, niżeli przeciwko całemu związkowi”. Wałęsa tak opowiada o dokumentach, które „zaginęły” z jego teczki, gdy kazał ją sobie przywieźć do Belwederu w 1992 roku (chodzi o wyrwane m.in. donosy TW „Bolek” oraz oryginalne dokumenty rejestracyjne):

Lech Wałęsa: – Chciałem zobaczyć, jak wyglądało podrabianie, w jaki sposób, czym oni się kierowali i co robili w mojej sprawie. I tylko z tych powodów kazałem, poprosiłem o przejrzenie. Nie ja przeglądałem materiały, przecież ja nie miałem czasu na takie niepoważne zabawy. Moi pracownicy, upoważnieni przeze mnie, przejrzeli te dokumenty.

Monika Olejnik: Ale teczka była wybrakowana po ich przejrzeniu.

LW: – Ale tego, przecież ja nie brakowałem, ja nie wiem, ja tylko widząc, że mam zawsze inne materiały, bo ja chyba w sumie dwa razy przeglądałem to, za każdym razem były inne materiały, więc poleciłem proszę to zalakować, zakleić, żeby nikt więcej i napisać „nie otwierać, tylko na polecenie prezydenta można otworzyć” żeby nie dokładano, nie zabierano, nie wymieniano dokumentów. Przecież gdybym cokolwiek zrobił z tą teczką to bym nie zrobił takiego numeru – zalakował i zawiązał.

Bagatelizował też dokumenty, do których podpisania dla Służby Bezpieczeństwa kiedyś już się przyznawał:

Podpisałem wszystko to, co inni podpisywali. To były standardowe dokumenty o sznurówkach i o innych sprawach już nie pamiętam, ale nie było nigdy propozycji współpracy, ja byłem w tamtym czasie za małym, oni byli tacy zadufani, pewni siebie, że w ogóle nie zwracali na mnie uwagi. Oczywiście, po czasie zauważono, że jestem troszeczkę większym.

Kategorycznie stwierdził, że nie donosił na kolegów:

Nie ma mowy, nawet niech nikt nie pomyśli. Proszę panią, ja bym znów musiał powiedzieć ja, ja, ja, ja, dziesięć milionów ja, po raz pierwszy do prawdy o moich kłopotach i trudnościach zbliżył się, nie wiem czy pani czytała, jest taka książka „Po południu” pana Krasowskiego. On jako pierwszy, młody człowiek zbliżył się do moich kłopotów. Proszę panią, ja poprowadziłem do boju, zorganizowałem, ja, ja, ja, ja i jeszcze raz ja, poprowadziłem do boju swoimi metodami i zwyciężyliśmy. Nikt, robotnicy, ludzie prości byli za mną, popierali mnie, natomiast z elitami miałem kłopoty i do dziś knują, ryją pode mną tak jak i w tamtym czasie.

Red. Olejnik zniszczenie dokumentów rozpatrywała w kategoriach wstydu, a były przywódca „S” odpowiedział wyjątkowo zagadkowo:

Monika Olejnik: No tak, ale to, że ta pana teczka została wybrakowana, no to przyzna pan, że to był wstyd, że ktoś powyciągał papiery z teczki.

Lech Wałęsa: Proszę panią, ja się nie mam czego wstydzić, ja do tego się nie dotykałem, ja upoważniłem ludzi i robili to ludzie, nie ma mowy, bo to było, to było ksero z ksero i jeszcze raz ksero. W związku z tym ja mogę wam dostarczyć jeszcze lepsze ksero na każdego z was i na panią też, jeszcze lepiej wykonane niż te, które tam były.

Na pytanie, dlaczego kazał sobie dwukrotnie w czasie swojej prezydentury kazał sobie przywieźć teczkę z materiałami na swój temat Wałęsa odpowiedział:

Dlatego że chciałem zobaczyć jakimi metodami, co tu ktoś kombinuje, a potem chciałem zobaczyć czy wciąż jest te same dokumenty i okazało się, że za każdym razem są inne i stąd kazałem zalakować, zasznurować żeby nikt do tego nie dochodził, tylko dopiero jak komisja mądra się powoła to dopiero nich zobaczy. Gdyby jakiegokolwiek dokumenty były wyciągnięte stąd, z tych ksero, bo ksero, po co wyciągać ksero, jak tych ksero jest tak dużo.

Jak widać, ze słów Lecha Wałęsy trudno wyczytać cokolwiek konkretnego.

Jedyna konstatacja jest taka, że były prezydent nie pierwszy raz gubi się i nie potrafi wyjaśnić, jak doszło do zniszczenia najbardziej kompromitującej go części teczki akurat w czasie, gdy była w jego dyspozycji.

radiozet.pl, wpolityce.pl

PS. Wszystkie cytaty za stroną internetową Radia Zet.

Reklama

Możliwość komentowania Lech Wałęsa o papierze toaletowym, ksero z ksero i upoważnianiu ludzi do dotykania dokumentów została wyłączona

%d blogerów lubi to: